Rosłan 3

Odkrywcy na tropie…

Biłgorajscy harcerze w tym roku po raz drugi wzięła udział w akcji propozycji Programowego Ruchu Odkrywców (PRO) „Ekspedycja”. Ich zadaniem było poznanie kolejnego fragmentu historii Małej ojczyzny poprzez rozpracowanie jakiejś tajemnicy. Przedstawiamy efekt ich pracy.

Krótka historia 70. lat z życia żołnierza polskiego, jednego z wielu, pozornie nie wyróżniającego się niczym szczególnym. Dwaj biłgorajscy muzealnicy udowodnili, że to nieprawda.

Był już bardzo zmęczony… Przeszedł ponad 400 km, niosąc to, za co należało w razie potrzeby oddać życie. Wiedział, że kres walk jest blisko, dlatego postanowił ukryć cenny przedmiot tak, by w odpowiednim czasie go odnaleźć. W pozycji półleżącej, rozgarniając ziemię rękami, wspólnie z kolegą, pospiesznie, bo Niemcy byli nieopodal, złożył swój depozyt. Był 20 września 1939 roku, a miejsce wydawało się dość łatwe do zlokalizowania…

Poszukiwania rozpoczęto prawie 30 lat później. Niestety, nie przyniosły oczekiwanego efektu. Z jednej strony trudno było trafić we właściwe miejsce, z drugiej pojawiła się informacja, że ocalały z tomaszowskiej bitwy oficer pułku, przeniósł skarb w inne miejsce z obawy przed odkryciem. Szybko więc pojawili się tacy, którzy sugerowali, że nie tylko „nie odstąpił” jak ślubował, ale po prostu go porzucił…

Przez 53 lata żył nadzieją… Wierzył, że ktoś z Bożą pomocą odnajdzie to, co było najcenniejsze w żołnierskim życiu. Wreszcie w Wielki Poniedziałek 5 kwietnia 1993 roku jego marzenie się spełniło! Oto dwóch śmiałków wyrwało z ziemi dwa pistolety oraz płat sztandaru owinięty w pokrowiec ceratowo – skórzany! Był dokładnie tam, gdzie ukrył go ostatni chorąży wraz ze swoim druhem.

Porucznik Edward Cebulski miał już tylko jeno marzenie: zobaczyć sztandar 73. Pułku Piechoty na własne oczy. I udało się! Rok później – 9 października 1994 roku – w Katowicach odbyła się uroczystość odznaczenia sztandaru Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari nadanego w Londynie w 1966 roku.

Teraz mógł spokojnie udać się na zasłużony spoczynek. Przysięgi dotrzymał, zadanie wykonał. Sztandar był bezpieczny… Jednak coś nie dawało mu spokoju… Długo myślał, co powinien zrobić jeszcze, by przyszłe pokolenia mogły poznać tę historię. W końcu znalazł rozwiązanie: ufundował krzyż, który ze stosowną tabliczką informacyjną został ustawiony w miejscu odnalezienia sztandaru – w miejscowości Zielone, na górce za szkołą.

Por. Edward Cebulski, ostatni chorąży 73. Pułku Piechoty z Katowic, kawaler Srebrnego Orderu Wojennego Virtuti Militari, odszedł na wieczną wartę 6 lipca 2008 roku w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, ale i z nadzieją, że znowu ktoś, z Bożą pomocą, odnajdzie grot sztandaru i drzewiec, ukryty gdzieś pomiędzy Dąbrową a Szarowolą przez sierżanta Niedbałę…

Nie ma już wśród żywych żołnierzy tego pułku, ale ich historia nie odeszła w zapomnienie. Panowie Tomasz Bordzań i Grzegorz Skromak – biłgorajscy muzealnicy i znalazcy sztandaru, przemierzają roztoczańskie drogi i bezdroża w poszukiwaniu wielu jeszcze pamiątek po II wojnie światowej. Muzeum Ziemi Biłgorajskiej eksponuje cudownie odnaleziony sztandar w specjalnie skonstruowanej skrzyni, ufundowanej przez społeczeństwo Śląska. Czasem – jak zdradziła nam pani dr Dorota Skakuj, dyrektor muzeum – ten cenny eksponat podróżuje na uroczystości związane z rocznicą bitew pod Tomaszowem Lubelskim. Zapewne nie przez przypadek historia ta, we wrześniu 2017 roku, po 78 latach zainteresowała harcerzy z 13. Drużyny Starszoharcerskiej POCHODNI.

Poszukiwanie grotu sztandaru i drzewca to zadanie na kolejną „Ekspedycję”…

Pracownikom Muzeum Ziemi Biłgorajskiej, Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej, członkom Stowarzyszeń Rekonstrukcji Historycznej „73. Pułku Piechoty z Katowic” oraz osobom prywatnym za cierpliwość, pomocną dłoń, materiały i cenne wskazówki przybliżające nas do odkrycia tajemnicy zaginionego sztandaru serdecznie dziękujemy.

13. DSH POCHODNI

Film harcerzy można obejrzeć tutaj:
https://www.youtube.com/watch?v=0TIihFfA0ig&feature=youtu.be

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.