Obniżki poselskich pensji. Co myślą o tym nasi politycy?

– Do polityki nie idzie się dla pieniędzy. Społeczeństwo to zapamiętało, stąd oczekiwanie społeczeństwa daleko idącej skromności. Wiemy, że jesteśmy dla społeczeństwa. Nie jest celem polityki bogacenie się polityków. Podjęliśmy decyzje – mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński.  
 Zapowiedź obniżenia pensji poselskich i samorządowych odbiła się szerokim echem w społeczeństwie. Postanowiliśmy zapytać, jakie zdanie na ten temat mają nasi lokalni politycy. 
 – Myślę, że warto rozważyć słowa prezesa Jarosława Kaczyńskiego o potrzebie odnowy moralnej. Politycy, samorządowcy i parlamentarzyści są dla ludzi. Powinni zajmować się rzetelną pracą dla naszego regionu a nie samymi sobą, powinni wspierać dobre działania, które służą mieszkańcom a nie za wszelką cenę je blokować. W polityce potrzeba ludzi uczciwych, prawdziwie zaangażowanych w służbę, posiadających honor i nieuwikłanych w żadne afery, np. obyczajowe czy karne – uważa posłanka Agata Borowiec (Prawo i Sprawiedliwość). 
Próbowaliśmy się dowiedzieć, jakie zdanie na ten temat ma poseł tejże partii Piotr Olszówka, ale nie odpowiedział on na nasze pytanie. 


A co sądzą przedstawiciele partii opozycyjnych? Wyczerpującą odpowiedź otrzymaliśmy od szefa struktur Kukiz`15 w powiecie biłgorajskim Artura Dobrowolskiego. – Społeczeństwu nie spodobał się "skok na kasę" w wykonaniu rządzących. Jarosław Kaczyński sprytnie zareagował na spadek PiS w sondażach tak zwaną ucieczką do przodu i tym samym wytrącił totalnej opozycji argumenty do krytyki rządu – uważa Artur Dobrowolski. – Kukiz`15 już dawno sygnalizował rządzącym niesprawiedliwość społeczną, jaką jest większa kwota wolna od podatku dla posłów a mniejsza dla zwykłych obywateli. Zmian wymaga cała struktura wynagradzania najważniejszych osób w państwie i związaniem tego na stałe ze wzrostem zamożności obywateli. Jeśli obywatele się bogacą – rosną pensje urzędników. Jeśli trend byłby odwrotny, również rządzący i samorządowcy powinni zarabiać mniej. Powtórzę to, co powiedziałem w jednym z wywiadów – "Rządzący chcą podwyżek i nagród? OK, ale niech przestaną zadłużać nasze państwo i niech dopną budżet bez deficytu. Na deficycie zarabiają banki, a to kosztuje nas wszystkich." Ucieszyło więc nas wystąpienie prezesa Kaczyńskiego, które wymusi merytoryczną debatę w Sejmie. Do polityki powinni iść ludzie nie po to, aby się dorobić, ale ci, którzy już coś sami w życiu osiągnęli i reprezentowanie obywateli jest ich życiową misją a nie sposobem na "dorobienie się". Może przy okazji prac nad zapowiedzianymi przez prezesa PiS zmianami przyjęte zostaną również nasze propozycje. Obserwujmy głosowania sejmowe. Czuję, że obnażą hipokryzję totalnej opozycji i znów okaże się, że chodzi im tylko o "dokopywanie" PiS-owi a nie o pracę nad ulepszeniem ustaw regulujących sprawy płacowe. Jeśli chodzi o zwrot nagród, które przyznali sobie ministrowie, martwi mnie, że prezes Kaczyński faworyzuje tylko jedną organizację i nie zostawił swoim ministrom wyboru, dla jakiej organizacji pożytku publicznego mają "dobrowolnie" zwrócić przyznane sobie nagrody… – dodaje Artur Dobrowolski.
A tak ocenia sytuację szef struktur miejskich SLD Tomasz Bednarz. – Kowal zawinił, cygana powiesili. Tak, moim zdaniem, wygląda cała sprawa zwrotu wypłaconych nagród przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Ucieczka do przodu w celu zminimalizowania widocznych strat sondażowych przez najniższy w swojej postaci populizm i demagogię poczyni więcej strat niż korzyści dla naszego państwa. Mogę zapytać wprost, co zawinili poseł, senator, wójt i burmistrz, że odbiera mu się pensję – nie nagrody – za jego pracę? Tylko dlatego, że premier Beata Szydło przyznała sobie i swoim kolegom niespotykane do tej pory nagrody? Rząd przyznaje sobie nagrody, a za jego chciwość mają zapłacić inni Bogu ducha winni ludzie – uważa Tomasz Bednarz.
– Nie ma merytorycznej dyskusji o niskim uposażeniu sekretarzy i podsekretarzy stany w polskim rządzie, nie ma próby takiego uregulowania spraw finansowych, aby służbą dla ojczyzny byli zainteresowani najlepsi z najlepszych, nie ma wyciągania konstruktywnych wniosków, jest za to infantylna kara dla wszystkich i tani populizm. Jeśli już rozmawiamy o zwrocie ministerialnych nagród to powinny one wrócić do budżetu państwa, czyli tam, skąd zostały wypłacone. Jeśli prezes Kaczyński uznał, że nagrody były złe, to mają wrócić do budżetu, to ich najlepsze miejsce. I ostatnia sprawa, kiedy Prawo i Sprawiedliwość pokazuje swoją prawdziwą twarz w sprawie nagród: kiedy wielkimi oklaskami kwituje wystąpienie premier Beaty Szydło "nam się należało", czy wtedy, gdy ze spuszczonymi głowami muszą słuchać połajanek prezesa Kaczyńskiego – dodaje.
O wyrażenie swojej opinii prosiliśmy także szefową powiatowych struktur Platformy Obywatelskiej Zofię Woźnicę oraz szefa Polskiego Stronnictwa Ludowego Wiesława Różyńskiego, ale nie znaleźli oni dla nas czasu na odpowiedź. 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.