O tytoniu z ministrem finansów

"Sytuacja na polskim rynku tytoniowym"

Pod takim hasłem 28 marca odbyła się konferencja dla plantatorów tytoniu, której organizatorem był poseł Piotr Olszówka i wójt gminy Obsza Andrzej Placek oraz Pensjonat Roztocze. Wśród zaproszonych gości znaleźli się m.in.: sekretarz stanu, pełnomocnik rządu do spraw wspierania reform na Ukrainie Wiesław Janczyk, zastępca dyrektora w Departamencie Rynków Rolnych w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Marian Borek, wojewoda lubelski Przemysław Czarnek, poseł Sławomir Zawiślak, przedstawiciele instytucji związanych z rolnictwem i branży tytoniowej oraz samorządowcy. Na spotkanie bardzo licznie przybyli plantatorzy tytoniu. 

Podczas konferencji mówiono o monitoringu plantacji tytoniu. Obecnie przygotowywany jest przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi we współpracy z Ministerstwem Finansów projekt uchwały dotyczący nowych regulacji w tej branży. Poprzez wprowadzenie monitorowania upraw tytoniu i produkcji surowca tytoniowego (wysuszonych liści tytoniu) projekt ma na celu uszczelnienie produkcji i obrotu tym surowcem, a tym samym zmniejszenie rozmiarów szarej strefy. Propozycja jest taka, aby producenci surowca tytoniowego, wpisani do rejestru Agencji Rynku Rolnego, byli zobowiązani do składania informacji o uprawach tytoniu za poprzedni i bieżący rok uprawy. – Chciałbym stworzyć najlepsze z możliwych regulacji, jakie są w tej sferze do wykonania. Dlatego przyjechałem tutaj do państwa, aby was wysłuchać – mówił na wstępie minister Wiesław Janczyk. Minister tłumaczył, że zwiększenie akcyzy w ostatnich latach na wyroby tytoniowe spowodowało umocnienie się szarej strefy. Stąd pomysł, aby ten rynek uszczelnić. 

Była też mowa o zakładach tytoniowych zlokalizowanych w Polsce. – Na strukturę i wysokość skupu surowca tytoniowego w naszym kraju największy wpływ mają producenci wyrobów tytoniowych, będący właścicielami zakładów tytoniowych zlokalizowanych w Polsce – mówił minister, tłumacząc, że koncerny tytoniowe wzięły udział w procesie prywatyzacji zakładów tytoniowych zlokalizowanych w Polsce i w zawartych wówczas umowach zobowiązały się do stosowania w procesie produkcji wyrobów tytoniowych wytwarzanych w naszym kraju przez kolejne 5 lat po prywatyzacji 40% krajowego tytoniu. Zobowiązania te stopniowo wygasały w latach 2000-2001. Od tego czasu koncerny tytoniowe prowadzące działalność gospodarczą w naszym kraju mają pełną swobodę w zakresie stosowania surowca tytoniowego niezależnie od kraju pochodzenia. – Koncerny w niektórym krajach, np. we Włoszech, w wyniku porozumienia z rządem, podpisały taką umowę społeczną, w której zobowiązały się kupować tytoń regionalny. Obiecuję, że takie rozmowy zostaną przeprowadzone z koncernami w naszym kraju. Wszystko po to, aby asekurować ten rynek. Jeśli ktoś korzysta z bycia na rynku, to też powinien mieć jakieś obowiązki – zaznaczał i obiecywał Wiesław Janczyk.

Spotkanie zakończono szkoleniem przeprowadzonym przez pracowników biłgorajskiego Urzędu Pracy. Dotyczyło ono zatrudniania obcokrajowców do prac sezonowych w rolnictwie. 

Jaka przyszłość?

Konferencja skupiła w jednym miejscu wiele osób i instytucji, którym produkcja tytoniu nie jest obojętna. – Należy docenić pracowitość rolników z naszej gminy, ponieważ z roku na rok spada opłacalność tytoniu, jednak poczynione inwestycje typu suszarnie kontenerowe czy sprzęt do uprawy tytoniu nie pozwalają na przestawienie się momentalne na inne uprawy. Spadająca opłacalność rekompensowana jest zwiększeniem powierzchni uprawy. Jako wójt gminy staram się wspomagać plantatorów, bo firmy skupujące nie zawsze są wobec nich w porządku – mówił wójt gminy Obsza Andrzej Placek.

Nie zabrakło też rozmów na temat najbliższego sezonu. – Jeśli chodzi o kontraktację na rok 2017, to można powiedzieć, że obowiązuje podobna zasada jak w roku ubiegłym. Myślę, że wszyscy plantatorzy powinni być w miarę zadowoleni. W moim łukowskim zrzeszeniu kto ile chciał, tyle zakontraktował. W pozostałych grupach też kontraktujemy, ale bierzemy pod uwagę to, ile plantator sprzedał w roku wcześniejszym. Zwiększamy kontraktację o niecałe 1000 ton w skali roku. Uważam, że rok się zapowiada dobrze jak miniony, byleby była taka jakość jak w ubiegłym roku. Jakość w tamtym roku była bardzo dobra – twierdzi Józef Grzyb, prezes Łukowskiego Zrzeszenia Plantatorów Tytoniu, dodając, że ceny surowca będą nieco wyższe niż w ubiegłym roku.

Mniej optymistycznie wypowiadała się Maria Bubiłek, prezes Zarządu Związku Plantatorów Tytoniu w Krasnymstawie. – Uprawa tytoniu na pewno będzie, tylko nie wiadomo w jakiej wielkości. Mimo że przybywa podmiotów skupujących, pośredniczących, to opłacalność nie jest zadowalająca. Co roku opłacalność spada, a propozycja cen jest niższa niż rok wcześniej – mówiła. – Plantatorzy chcą uprawiać tytoń, jednak koszty idą cały czas przodem, a opłacalność zwalnia. To bardzo nas martwi – dodawała, zaznaczając, że przetrwają "ci najmniejsi i ci najwięksi". – Przepisy, które obwarowują plantatorów tytoniu, ciągle się zaostrzają. Ustawa akcyzowa i ustawa o Agencji Rynku Rolnego oznacza więcej kontroli. To jest w kontekście szarej strefy, przemytu, strat dla budżetu państwa. Żeby się nie okazało, że plantator ma wszystko załatwić, że budżet traci, to trzeba plantatora przypilnować, aby się nie mógł ruszyć. To są rzeczy, które nas czekają i z tym będziemy się musieli zmierzyć – komentowała nowe przepisy prezes.

– Polskie rolnictwo to kura znosząca złote jajka, a wy ją chcecie dobić – grzmieli natomiast rolnicy. – Pani Szydło wprowadziła minimalną stawkę godzinową 13 zł na godzinę. Kto z rolników ma taką stawkę? – komentowali kolejni. – Jesteśmy dzisiaj pod kreską. Koszty produkcji przewyższają nasze dochody – mówili kolejni plantatorzy, którzy liczyli na obietnice konkretnego wsparcia dla ich gospodarstw. Niestety, nie usłyszeli ich.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.