- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

O Bractwie Różańcowym przy kościele św. Marii Magdaleny słów kilka

Przeżywamy obecnie miesiąc październik. Jest to czas niezwykły w roku liturgicznym, albowiem poświęcony w sposób szczególny modlitwie różańcowej, która z kolei jest ściśle związana ze stowarzyszeniami, powstałymi w celu jej rozpowszechnienia w całym Kościele katolickim, a także z myślą wspierania w ten sposób działalności apostolskiej słynnego Zakonu Kaznodziejskiego.

Według legendy prekursorem tejże modlitwy stał się św. Dominik, założyciel wspomnianego wyżej Zakonu Kaznodziejskiego (łac. Ordo Fratrum Praedicatorum), czyli Ojców Dominikanów, co miało miejsce już w 1216 roku. W rzeczywistości jej powstanie było jednak o wiele bardziej złożone, gdyż kształtowała się stosunkowo długo i z tego powodu nie będziemy niniejszej kwestii dalej poruszać.

Warto tylko zaznaczyć, iż w obecnym kształcie różaniec utrwalił się dopiero w XV w., dzięki błogosławionemu Alanowi z La Roche, który w celu rozsławienia „Pozdrowienia Anielskiego”, założył nawet pierwszą konfraternię, będącą pierwowzorem późniejszych bractw różańcowych (łac. Confraternitas Rosarii).

Wkrótce po powstałym w ów sposób stowarzyszeniu religijnym we Francji (ok. 1468 roku), zaczęły powstawać kolejne bractwa tego typu, jako najstarsze w Kolonii, erygowane w 1475 roku przez dominikanina, a zarazem inkwizytora – Jakuba Sprengera. W Polsce taka wspólnota różańcowa pojawiła się najpierw we Wrocławiu (w 1481 roku), potem w Krakowie (w 1484 roku) i po dłuższej przerwie w Warszawie (w 1604 roku), Gidlach (w 1616 roku) oraz w Poznaniu (w 1630 roku).

Zachowana do dziś Księga Bractwa Różańcowego przy kościele św. M.M.

 

Na szczęście sto lat później dotarła również na ziemię biłgorajską, a dokładniej w 1727, tj. zaledwie 6 lat po założeniu tutejszej parafii franciszkańskiej, ufundowanej przez starostę grodeckiego, płoskirowskiego, a także pułkownika wojsk koronnych – Tomasza Józefa Zamoyskiego. (Nie doczekał niestety tego wydarzenia, ponieważ zmarł w 1725 roku, aczkolwiek zdążył w międzyczasie wstąpić do innego lokalnego bractwa, tzn. Paska św. Franciszka).

Miejscowa konfraternia różańcowa przy kościele św. Marii Magdaleny została założona, na prośbę podbiłgorajskich zakonników, przez przeora klasztoru dominikanów z pobliskiego Janowa Ordynackiego (dziś Lubelskiego), którym wówczas był prawdopodobnie o. Urban Kucewicz lub też przy udziale jego bezpośredniego następcy albo delegowanego stamtąd kapłana. Miała swój ołtarz bracki, poświęcony Najświętszej Maryi Pannie Różańcowej, z zasuwą, przedstawiającą św. Józefa Oblubieńca, a do jej statutów należały wtedy takie obowiązki, jak: śpiewanie różańca świętego w każdą niedzielę i święto, codzienne odmawianie litanii do NMP oraz uczestnictwo w sprawowanej jeden raz w tygodniu przez konwent franciszkański Mszy św. w jej intencjach.

Postanowienia te zostały zaaprobowane przez prowincjała Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych Prowincji Ruskiej OFM Conv., wraz z całym jej zarządem. Odtąd ustanowionym przełożonym tej podbiłgorajskiej wspólnoty religijnej stawał się z urzędu gwardian miejsca, mający do pomocy ze strony bractwa tzw. „Starszego Brackiego”. (Jako pierwszy w historii był nim o. Placyd Popkowski, zaś znanym nam, raczej późniejszym przewodniczącym wspomnianego stowarzyszenia, wójt biłgorajski Antoni Jankoś). W 1750 roku zatwierdził je również biskup chełmski ks. Józef Eustachy Szembek.

Księga Bractwa Różańcowego przy kościele św. M.M. – powiększenie

 

Jeśli chodzi o uposażenie, fundatorem tegoż bractwa, zapewniającym mu stały dopływ funduszy na podtrzymanie licznych zobowiązań, wynikających z jego statutów, okazał się wielmożny Franciszek Grabiński, herbu Pomian, stolnik nurski i podczaszy wieluński, rodem z Grabna, którego ród posiadał kilka majątków w obecnym województwie podkarpackim, z zamkiem w Czudcu i miastem Sokołowem Małopolskim włącznie.

Właśnie na tym ostatnim zabezpieczył on w październiku 1727 roku kwotę 3000 florenów polskich, tzn. równowartość 1500 stypendiów mszalnych za sprawowanie Najświętszej Ofiary, dawanych kapłanom w tamtym czasie (dla porównania). Powyższa fundacja służyła podbiłgorajskim zakonnikom i członkom Bractwa Różańcowego jeszcze 14 lat po jego śmierci. Niestety w 1783 roku, a więc już jakiś czas po I rozbiorze Polski przepadła ostatecznie na rzecz Cesarstwa Austriackiego.

Mimo upadku naszego państwa oraz utraty stałych funduszy konfraternia ta wcale się nie rozpadła. Co więcej, przetrwała nie tylko do 1826 roku, kiedy to za sprawą Pauliny Jaricot, która wprowadziła podział piętnastu tajemnic na tyleż samo osób, by tym sposobem odmówić jednocześnie całą modlitwę różańcową, powołano do życia istniejące obecne „Stowarzyszenie Żywego Różańca”, lecz także do kasaty klasztoru, po czym kontynuowało swą działalność jeszcze do początku XX w., przechodząc w międzyczasie carskie restrykcje.

- Reklama -

Chorągiew Bractwa Różańcowego w Auberchicourt. Fot. H. Musielak

 

Wypada tu bowiem dodać, iż po powstaniu styczniowym można było wstąpić do miejscowego Bractwa Różańcowego dopiero po wydaniu oficjalnego rozporządzenia przez samego warszawskiego generała gubernatora, które opublikowano dopiero w… styczniu 1886 i po postanowieniu Lubelskiego Konsystorza ogłoszonym we wrześniu 1887 roku.

Zachowało się do naszych czasów kilka dokumentów, potwierdzających faktyczne zaangażowanie oraz działalność członków tej konfraterni, począwszy od sesji (walnych zgromadzeń) i wyborów na urzędy (Starszego Brackiego, Podskarbiego, Asystentów, Kantora i Śpiewających Różaniec), po spisy osób do niej należących, czy też nowych funduszy, obejmujących lata 1772-1826 i 1830-1905.

Znany jest nam również fakt zapisów testamentowych na wspomniane bractwo, m.in. Ewy z Hajdukiewiczów Kieszowej (z 23 września 1865 roku), zatwierdzanych przez samą Radę Administracyjną Królestwa Polskiego. Systematyczna i gorliwa modlitwa różańcowa dwudziestu osób, zwiększona o 5 ludzi dopiero przez św. Jana Pawła II, po wprowadzeniu przez niego nowych tajemnic do niej, jest właśnie tym wyżej wzmiankowanym „Żywym Różańcem”, a zatem nie tym z drewnianymi czy innymi paciorkami.

Jego obecni zelatorzy, kierujący „Różami”, tj. „Kołami”, dynamizując swą pracę apostolską, m.in. przez pilnowanie zmiany tajemnic oraz uzupełnianie liczby zmarłych czy ubyłych innym sposobem osób, są rzecz jasna kontynuatorami tego wielkiego dzieła, zapoczątkowanego przez powyższe bractwo w trzeciej dekadzie XVIII w.

Strona tytułowa księgi zmarłych Bractwa Paska św. Franciszka

 

Nie można w końcu pominąć faktu, że jeszcze u schyłku XIX w. (tj. ok. 1886 roku) miało ono nadal za zadanie, ustalone już w 1750 roku: – modlić się stale do Matki Bożej z modlitewnika lub na Różańcu, – spowiadać się oraz przyjmować Komunię św. w święta Matki Bożej, – klęczeć często przy ołtarzu (brackim), tzn. Matki Bożej Różańcowej i być miłosiernym dla biednych, uczestnicząc w modlitwach powyższego stowarzyszenia.

Dlatego wszyscy członkowie tutejszego „Żywego Różańca”, mający na celu wielbienie i naśladowanie Maryi, wystrzeganie się grzechu oraz wspólną modlitwę za Kościół muszą pamiętać o swym jakże wspaniałym dziedzictwie historycznym, zaś ich animatorzy o tym, że słowo „zelator” oznacza nie tylko gorliwiec, lecz także zapaleniec, a w razie potrzeby nawet zagorzały obrońca.

A jakby tego było im jeszcze mało, niech zawsze pamiętają o tym, iż naszą parafię pw. św. Marii Magdaleny, przy której owo stowarzyszenie istnieje od niemal 300 lat, (w 2027 roku minie okrągła rocznica), powołano niegdyś do życia właśnie ze względu na „wielką gorliwość oraz pilność w zbawianiu ludu zelantów, a więc takich samych jak oni ludzi, tj. dawnych franciszkańskich żarliwców.

Historia Bractwa Różańcowego przy kościele św. M.M.

Piotr Flor Prezes Biłgorajskiego Towarzystwa Regionalnego

- Reklama -

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.