Nie wolno zapomnieć

Pod Krzyżem Katyńskim spotkali się mieszkańcy, młodzież szkolna, nauczyciele, dyrektorzy, kombatanci, osoby represjonowane, przedstawiciele związków zawodowych, zakładów pracy, służb mundurowych, samorządu i parlamentu. Obecna była poseł PR Genowefa Tokarska. Samorząd powiatu biłgorajskiego reprezentowali Marian Tokarski, starosta, Kazimierz Paterak, przewodniczący Rady Powiatu, Jarosław Piskorski, wicestarosta, i Jarosław Lipiec, członek Zarządu. Miasto Biłgoraj reprezentowali Janusz Rosłan, burmistrz, i Marian Klecha, przewodniczący Rady Miasta, natomiast gminę Biłgoraj Wiesław Różyński, wójt, i Jan Majewski, przewodniczący Rady Gminy. Mszę św. sprawowali ks. Stanisław Budzyński proboszcz parafii pw. św. Jerzego w Biłgoraju i ks. Michał Moń wikariusz z parafii pw. św. Jana Pawła II w Biłgoraju, który wygłosił kazanie.

 – Dla mnie osobiście to żywa historia mojej zmarłej niedawno babci. Wraz ze swoją rodziną zesłana została na 6 lat Sybiru. Od niej wiem, co przeżyli tam na „nieludzkiej ziemi”. Tak jak od mojego dziadka więźnia obozu na Majdanku znam cierpienia męczenników nazistowskich obozów. Konsekwencje 17 września, nie wolno o tym zapomnieć, to przecież także zbrodnie PRL-u, to walka z żołnierzami wyklętymi, niezłomnymi bohaterami naszej Ojczyzny. Konsekwencje 17 września to więzienia stalinowskie. 17 września dał początek morzu niewinnej krwi polskiej, łez, które tylko Bóg może policzyć, cierpień, które nie oddadzą żadne ludzkie słowa. Nam nie wolno zapomnieć. Święty Papież Jan Paweł II wołał: „Muszę powiedzieć, że należę do tego pokolenia, które pamięta dobrze, dzięki Bogu przeżyło II wojnę światową, i dlatego właśnie mam obowiązek przypomnieć wszystkim młodym, którzy tego nie doświadczyli, by pamiętali i mówili: Nigdy więcej wojny!” I o to modlimy się w tym miejscu i o to prosimy Boga – mówił ksiądz w homilii.

 Starosta biłgorajski w wystąpieniu nawiązał do historycznych wydarzeń 1939 roku. – Niedawno, 1 września, obchodziliśmy rocznicę wybuchu II wojny światowej. 77 lat temu niemiecka III Rzesza zaatakowała Polskę. Dwa tygodnie później, 17 września wtargnęła na ziemie polskie Armia Czerwona. Na kraj wycieńczony walką z Niemcami spadł kolejny cios ze wschodu. Dziś przyjęło się określenie, że był to „nóż w plecy” – stwierdził starosta.

Przypomnijmy. Polska była całkowicie zaskoczona agresją Armii Czerwonej. 17 września 1939 r. łamiąc obowiązujący polsko-sowiecki pakt o nieagresji, Armia Czerwona wkroczyła na teren Rzeczpospolitej Polskiej, realizując tym samym ustalenia zawarte w tajnym protokole paktu Ribbentrop-Mołotow. Konsekwencją sojuszu dwóch zbrodniczych totalitaryzmów był rozbiór Polski. Związek Radziecki złamał pakt o nieagresji, który miał obowiązywać do końca 1945 roku. – Rosjanie zaatakowali rano. Wprowadzili do Polski ponad 4 tys. czołgów, 1800 samolotów i prawie 2 miliony żołnierzy, którym Polacy mogli przeciwstawić jedynie ponad 300 tys. żołnierzy. Bronione przez skromne siły Korpusu Ochrony Pogranicza Kresy Wschodnie szybko uległy przeważającej sile najeźdźcy. Rozkaz Naczelnego Wodza brzmiał: „Jeśli możliwe, unikać walki z Sowietami. Atak na wschodzie pozbawił armię polską zaplecza do organizowania wojska. Konsekwencje agresji sowieckiej z 17 września 1939 roku ponosimy do dziś. Te wydarzenia ukształtowały bowiem obecną granicę Polski – zaznaczył Marian Tokarski.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.