- Reklama -

Nie tworzymy fikcji

Marek Sztochel: W czterech wiosennych meczach ligowych Cosmos odniósł trzy zwycięstwa, czyli dokładnie tyle, ile w całej rundzie jesiennej. Przegraliście tylko minimalnie z Ładą, ale przecież postawa na stadionie w Biłgoraju ujmy wam nie przyniosła. Skąd taka metamorfoza Cosmosu?

Artur Piechnik: – Mieliśmy zimą sporo czasu, żeby dobrze przygotować się do rundy wiosennej. Trenowaliśmy naprawdę solidnie, zwłaszcza w okresie ferii. Frekwencja na zajęciach była wysoka. W piątki i soboty na treningi przychodziło nawet 20 zawodników. W inne dni tygodnia uczestników zajęć było mniej, ale zawsze te osiem, dziesięć osób przychodziło. Niektórzy trenowali indywidualnie. Naprawdę fajnie to wyglądało. Do tego wrócił z Victorii Łukowa Chmielek Karol Karólak. Wychowanek naszego klubu wyraźnie wzmocnił obronę.

– Tomasz Olszewski nie sprawdził się jako trener Cosmosu, że został zwolniony?

– To była decyzja zarządu, a nie moja. Nie wypada mi oceniać pana Tomka. Każdy trener ma swoje metody treningowe. W rundzie jesiennej pod jego wodzą nie osiągaliśmy dobrych wyników. Wiosną nasza gra „zapaliła”, wygląda naprawdę nieźle.

– Komu należą się słowa uznania za dobre wyniki: Panu czy trenerowi Marcinowi Szoździńskiemu?

– Razem dobrze nam się współpracuje. Co prawda pan Szoździński nie zawsze może przyjeżdżać na treningi i mecze, jednak to nie jest tak, że on tylko firmuje posadę trenera swoim nazwiskiem, a w naszym klubie nigdy się nie pojawia. Bardzo dużo mi pomaga, udostępnia materiały treningowe. Kiedyś sprowadził mnie z Cosmosu do zespołu z Łukowej. Od tego czasu mamy dobre relacje. Jestem jeszcze młody, nie mam pełnych kwalifikacji trenerskich. Zarząd uznał, że w klubie jest potrzebny ktoś doświadczony, jak pan Marcin.

– Która z pokonanych przez was wiosną drużyn zrobiła na Panu największe wrażenie?

– Bardzo dobry mecz przeciwko nam zagrała Korona Łaszczów, mimo porażki na własnym boisku 2:5. Na wynik pewien wpływ miał silny wiatr. W pierwszej połowie to my graliśmy pod wiatr, w drugiej – nasi rywale. Próbowali zaatakować, ale zostali przez nas skarceni. Korona to solidna drużyna, bardzo dobrze przygotowana do rozgrywek. Wygrała większość sparingów przed rundą wiosenną, ale w lidze czegoś jej brakuje.

– A Łada?

– W klasie okręgowej nie powinna grać. To zespół z innej ligi.

– Kto w Cosmosie okazał się wiosną największym objawieniem spośród młodych wychowanków tego klubu?

– Nikogo nie ściągnęliśmy zimą, poza Karolem Karólakiem. Do kadry włączyliśmy kolejnych zawodników z zespołu juniorów. We wszystkich czterech wiosennych meczach w podstawowym składzie wystąpił Dariusz Gnap. Popełniał co prawda błędy, bo jest młody i niedoświadczony, ale grał dobrze. Widać było, że może zostać solidnym obrońcą.

– Na którym miejscu Cosmos zakończy rozgrywki?

– Trudno to przewidzieć. Wróżenie nie ma sensu. W rundzie jesiennej zespół z Łaszczówki na początku rozgrywek nie przegrał sześciu kolejnych meczów i prowadził w tabeli. Potem często przegrywał, choć nikt się tego nie spodziewał. Przestrzegam swoją drużynę przed wpadaniem w samozachwyt po tych kilku wiosennych zwycięstwach. Nadal musimy sumiennie trenować i koncentrować się na każdym kolejnym meczu, bez względu na siłę przeciwnika.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.