- Reklama -

Nie będzie sauny i jacuzzy

Do Rady Gminy Biszcza wpłynął wniosek dotyczący dzierżawy działki gminnej przy zbiorniku wodnym Biszcza-Żary, w bliskiej odległości od toalet. Wybrana przez inwestora lokalizacja jednak nie „zgrała” się z planowanymi w przyszłości pracami nad zbiornikiem. Samorządowcy z racji podzielonych zdań na ten temat pojechali w teren, aby tam rozpatrzyć wszystkie „za” i „przeciw”. 

Temat wrócił na grudniowych obradach biszczańskich samorządowców. Wniosek od Jana Łebko po raz kolejny przypomniał gminny geodeta Tadeusz Skotnicki. Mówił, że chodzi o dzierżawę działki, ma której to miałby powstać budynek drewniany, o konstrukcji jednokondygnacyjnej, z poddaszem użytkowym, z możliwością wynajęcia pokoi. Głównym przeznaczeniem budynku byłyby usługi gastronomiczne, nie tylko w okresie letnim. „Moim celem też jest organizacja małych imprez takich jak imieniny, urodziny, spotkania zorganizowane. Miejsce, które wybrałem, nie jest przypadkowe, ponieważ w okresie jesienno-zimowym chciałbym budynek rozbudować o saunę i jacuzzy. Do tego celu potrzebne są toalety gminne z prysznicami, które na okres jesienno-zimowy chciałbym wydzierżawiać, z zapewnieniem, że wszelkie naprawy lub wyrządzone szkody byłyby naprawiane na bieżąco w okresie mojej dzierżawy” – opisywał potencjalny inwestor, który zaznaczył, że wszystkie „atrakcje” byłyby wprowadzane przez niego sukcesywnie. „Pomysł, który chcę zrealizować bez waszej akceptacji, czyli wójta gminy i rady gminy, nigdy nie będzie wykonany. Chciałbym również nadmienić, iż z wymienionych atrakcji w okresie wakacji w pierwszej kolejności mogliby korzystać mieszkańcy gminy Biszcza” – zapewniał we wniosku. „Zaznaczam, że prace, które będą wykonywane są kosztowne i nie przynoszą wysokich zysków. Robię to wyłącznie z pasji i polepszenia warunków zalewu Biszcza-Żary” – kontynuował.

Do przedstawionego wniosku odniósł się dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Biszczy Piotr Cichórz. Mówił, że swoją negatywną opinię dotyczącą inwestycji w wyznaczonym miejscu nadal podtrzymuje. Stwierdził, że nie jest to dobre miejsce do realizacji takiej inwestycji. – W tej chwili przygotowujemy się do realizacji projektu, w ramach którego chcemy wybudować szereg dróg dojazdowych, również dróg rowerowych, biegnących w tamtej okolicy, łączących również drogę powiatową i drogę biegnącą wokół zalewu. Jeśli chodzi ściśle o to miejsce, to obok tego miejsca te drogi będą przebiegać – informował dyrektor. 

Według dyrektora, nad zalewem jest jeszcze kilka atrakcyjnych działek przeznaczonych także pod działalność usługową. – Uważam, że są one równie atrakcyjne. Są wydzielone i można na nich prowadzić działalność. Tutaj skupiłbym się na rozwoju zalewu w taki sposób, aby kierować swoją działalność do jak największej liczy osób wypoczywających – podkreślał i opisywał, że w ramach projektu, do którego chce startować gmina, będzie możliwość zaprojektowania także plaży. Z takiej możliwości miejscowi włodarze chcą skorzystać, dodatkowo także otworzyć pole kempingowe. 

Na sali pojawiły się głosy, że „nie powinno się odmawiać swojemu”. Dyrektor GOKSiR-u apelował jednak o czas i cierpliwość. – Zaczekajmy jakiś czas, dajmy sobie chwilę czasu, bo projekt, który chcemy realizować ma duże szanse powodzenia. Zróbmy coś, zróbmy te drogi dojazdowe, zagospodarujmy ten teren, może później podejmujmy kroki co do dzierżawy działek pod gastronomię – apelował Cichórz. 

Zdanie przedstawione przez dyrektora GOKSiR-u poprał wójt gminy Zbigniew Pyczko. Włodarz przekonywał, że gmina ma duże szanse na dofinansowanie zadania związanego z zagospodarowaniem terenu przy zbiorniku wodnym. Tłumaczył, że inwestycje są potrzebne, aby wypoczywających nad zalewem turystów możliwie jak najbardziej „rozciągnąć”, a nie skupiać na początku zbiornika. Odniósł się także do proponowanych inwestorowi innych działek. Stwierdził, że są one bardzo dobre. 

 Swoje uwagi przedstawiła również przewodnicząca Genowefa Górna. Mówiła, że kontaktowała się z potencjalnym inwestorem, aby pozytywnie rozpatrzeć temat. Jednak, jak stwierdziła, po tym co usłyszała, poczuła się oburzona. – Różne były zdania, może jednak dać, bo to ze swojego terenu, jak najbardziej, ale jak są tam jeszcze miejsca do tego przeznaczone, gdzie nikt nie prowadzi takiej działalności, to nie można pozwolić, żeby tak traktować włodarzy tej gminy – mówiła.

Następnie radni głosowali. „Za” pozytywną opinią do przedstawionego wniosku opowiedziało się 3 radnych, „przeciw” było 8 radnych, a 4 wstrzymało się od głosu. 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.