Jarosław Piskorski

Nasze miasto

Trochę historii

Przypomnę, że Biłgoraj otrzymał dokument lokacyjny od samego króla Stefana Batorego 10 września 1578 r. Założycielem był Adam Gorajski, potomek Dymitra herbu Korczak, któremu król Ludwik Węgierski nadał włość gorajską. Nastąpił intensywny rozwój osadnictwa w północnej części Równiny Biłgorajskiej.

Miasto zostało wzniesione na lewym brzegu Białej Łady, na wzniesieniu Biały-Goraj, stąd nazwa Biłgoraj. Niektórzy regionaliści wywodzili nazwę miasta od powiedzenia: „Bił Goraj Tatarów” – świadectwo walk Gorajskich z Tatarami. Biała i Czarna Łada stanowiły walory obronne.

W latach 1720-1870 z przywileju swobody osiedlania skorzystali najpierw Żydzi, a później Rosjanie. Od 1806 r. właścicielem Biłgoraja był Stanisław Nowakowski. Wzniósł na Różnówce pałac i założył park z siecią kanałów, po których pływały gondole. W 1815 r. Biłgoraj znalazł się w Królestwie Kongresowym, które zostało przyłączone do carskiej Rosji.

Mieszkańcy naszego miasta wzięli czynny udział w powstaniu styczniowym. Od 1 stycznia 1867 r. Biłgoraj stał się siedzibą powiatu. W czasie I wojny światowej nie było większych bitew w okolicy. Natomiast w 1915 r. ludność zdziesiątkowała epidemia cholery i tyfusu. Fakt ten upamiętnia karawaka – krzyż na wzgórzu za obecnym marketem „Tesco”.

II wojna zebrała tragiczne żniwo. 8 września 1939 r. niemieckie samoloty zbombardowały miasto, które kilka dni później podpalili dywersanci (zabudowa w większości była drewniana) spłonęło 1200 budynków. 28 września 1939 r. wkroczyły do Biłgoraja wojska radzieckie. A od 3 października nastąpiła okupacja niemiecka oraz pacyfikacja mieszkańców podbiłgorajskich wiosek i samego miasta. Mieszkańcy Biłgoraja i okolic brali udział w słynnej bitwie partyzanckiej pod Osuchami. Wielu zginęło.

Biłgoraj z dzieciństwa

Wspominam domy tonące w zieleni przydomowych sadów, drzewa owocowe i krzewy bzu. Podwórka z komórkami, chlewikami, magazynkami, stodołami. Łąki z soczystą trawą, na których pasły się krowy. Dookoła lasy pełne runa leśnego i grzybów. Rzeki i stawy obfitowały w ryby. Miejsca naszych zabaw to 2 tartaki na ul. Przemysłowej – zwaliska belek i desek. Było stąd blisko do kościoła WNMP, w którym naszym ulubionym wzorcem był ks. kanonik Czesław Koziołkiewicz. Byliśmy ministrantami: chłonęliśmy wiedzę, mądrość i patriotyzm, które to walory przekazywali nam rodzice, szkoła i ksiądz.

Po wyzwoleniu (24 lipca 1944 r.) bawiliśmy się w wojnę. Używaliśmy niewypałów i resztek broni. Starsi chłopcy uwielbiali fajerwerki. Wrzucali do ogniska woreczki z prochem, a nawet granaty. Tragedia wisiała w powietrzu. W „bitwach ulicznych” młodzi używali resztek uzbrojenia – to cud, że nikt z nich nie ucierpiał. Ówczesna milicja i radzieccy żołnierze przeprowadzali skuteczną demobilizację. Kara, jaką wymierzali, to bolesne razy żołnierskimi pasami. Niejako na bis! ojcowie poprawiali wybijanie z głowy (przez pośladki) zamiłowanie do wojaczki.

Potem zaczął się okres turystyczny. Odkrywaliśmy uroczyska w otaczającej nas Puszczy Solskiej. Częste były wędrówki nad „źródełka” położone za Wolą Dużą obok torów kolejki wąskotorowej. Była ona atrakcją, gdyż można było ścigać się z nią, zwłaszcza jak sapała – dyszała, ciągnąc kilka wagoników pod wzniesienie tereszpolskie – Hołda. Miejscem, które obfitowało w grzyby, zwłaszcza w gąski była „Okupina Góra” przed Nadrzeczem. Było nam smutno, gdy „rozebrano” ją na budowę linii kolejowej. Kąpaliśmy się w naszej Ładzie koło stadionu. Tam do pływania było ok. 5 m, a nazwy tych uroczych miejsc były mniej urocze: „Żydowska kępa”, „Babski dołek” czy „Śluza”, koło wałów strzelniczych na stadionie „Łady”. Kąpaliśmy się także przy młynach w Puszczy oraz na Różnówce, tu korzystać można było z kajaków wypożyczonych z pobliskiej przystani. To był duża atrakcja lat 50. Niestety, przybór wód zabrał przystań wraz z kajakami z nieuregulowanej, ale pełnej pięknych zakątków Białej Łady. Rowerami śmigaliśmy nad Tanew w okolice Księżpola – 10 km. Tam w Królach odbywały się w niedziele rodzinne pikniki biłgorajaków. Z pierwszych tranzystorów leciały ulubione przeboje: „Cicha woda”, „Baja bongo”, „Karuzela” i wiele innych, do których tańcowało się na pomoście sklepiku GS-u przy moście na Tanwi.

Od 1972 r. przenieśliśmy się z „działalnością rozrywkową” nieco dalej. W Harasiukach otwarto Ośrodek Sportu i Rekreacji. Niestety, w 1975 r. na skutek „rewolucji administracyjnej” Biłgoraj stracił ten wspaniały obiekt.

1 lipca 1978 r. powstał na Bojarach zalew. Wiązało się to z 400-leciem Biłgoraja, a obiekt do dziś jest chlubą naszego miasta – i wciąż się rozrasta!

CDN.

Kazimierz Szubiak

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.