- Reklama -

Na odprężenie pochwalę się

biłgorajczyk
Tak to jest w życiu, że mamy od czasu do czasu huśtawkę nastroju, że mamy wtedy dołek za dołkiem, że wszystko wtedy wali się nam pod nogi, że do każdego mamy zastrzeżenia, że w każdym widzimy egoistę i wroga, i w ogóle mało kto nam się podoba. I wtedy nagle, jakby na sygnał, po męczącym smutku zjawia się okazja, by pozytywnie odreagować i przeżyć coś pocieszającego. Tak się dzieje na skutek, np. otrzymania miłej niespodzianki. Wtedy ta niespodzianka czyni cuda w naszej psychice. Nagle zaczynamy widzieć życie w jasnych kolorach, kolor nieba staje się jakby jaśniejszy, a chmury jakby za czarodziejską różdżką znikają z horyzontu i wtedy też nagle mamy ochotę pochwalić się, albo też zwierzyć się bliskiej osobie z sekretów lub wybrać się na zakupy, nawet nic nie kupując, tylko by najciekawsze wystawy pooglądać lub tzw. ciuchy tylko przymierzyć, choćby tylko wzrokiem. Tak robią z reguły Panie, a Panowie? Panowie też mają od czasu do czasu swoje humory i problemy ze znalezieniem miejsca na ziemi i szukają odprężenia, np. przy piwie i z kolegą.

Przyznam, że pisząc ostatni felieton o wirusach, byłem sfrustrowany, napięty i przez to posmutniały, gdyż wyobrażałem sobie wtedy wielkość zbliżającej się katastrofy dla ludzkości, nazywanej już przez niektórych znawców tematu jako armagedon, czyli koniec świata. To mnie przeszyło na wskroś, a ponadto rozbudziłem swoją czarną wyobraźnię, co u 77-latka równało się z nagłym, jakby jeszcze nie do końca zasłużonym pożegnaniem tego świata. Poczułem się lekko przestraszony, jakbym pogodził się z losem, pamiętając, że w życiu miałem wiele szczęścia i nieraz gwiazdka opatrzności wyciągała mnie z opresji. Wydawało mi się, że teraz to szczęście chyba mnie już opuści, bo byłoby go już w moim życiu za dużo i byłoby to tylko oznaką ogólnej równowagi między dobrem i złem na całym świecie. Taka równowaga ponoć istnieje, a naruszenie jej prowadzi do wyniszczających wojen i… pandemii. To abstrakt, tego nikt nie udowodni, ale „pomajaczyć” można, zwłaszcza wtedy, kiedy widmo katastrofy ludzkiej pcha nas do mistyfikacji i fantazji. Chyba że będzie niespodzianka i koronawirus znajdzie swego pogromcę.

Taka nadzieja płynie z Dalekiego Wschodu. Tam, np. Chiny, ogłosiły ujarzmienie tego wirusa drogą niesamowitej determinacji i dyscypliny w działaniu prewencyjnym i profilaktycznym, a tym ten naród już zaimponował wcześniej. Wspomnę, ot choćby we wdrażaniu gospodarki rynkowej, kiedy trzeba było przestawić mentalność ludzką na kapitalistyczne myślenie, za co nieco wcześniej bezlitośnie karano i szydzono. Mamy więc teraz godny przykład Chin w walce z tą wirusową bestią w Polsce, tym bardziej, że Prezydent A. Duda poprosił Chińczyków o pomoc w zaopatrzeniu naszej, jak się okazuje, niedoinwestowanej i jeszcze dodatkowo zubożonej służby zdrowia.

- Reklama -

Gdyby tak ten zamiar zaowocował byłoby to, tak sądzę, epokowym wydarzeniem, nie mówiąc już o olbrzymiej niespodziance. Wtedy zapewne odreagowalibyśmy i odetchnęli, a przez to nabralibyśmy nowych sił do życia. To chcę szczególnie i dobitnie podkreślić, bo wiem sam po sobie, jak potrzebne jest człowiekowi wsparcie, a tym bardziej jak jest ono nieoczekiwane.

Ja taką miłą niespodziankę przeżyłem właśnie kilka dni temu, kiedy przekazano mi malutką objętościowo broszurkę do czytania i z jakże zaskakującą dedykacją autora. A jest nim nie byle kto, bo to profesor zw. dr hab. Uniwersytetu Rzeszowskiego, nasz rodak z Biłgoraja – Stanisław Sagan, mający trzy tytuły doktor honoris causa, który jest obecnie kierownikiem Katedry Prawa Konstytucyjnego, a uprzednio pełnił przez dwie kadencje funkcję prezydenta Stowarzyszenia Uniwersytetów Regionu Karpat – ACRU. I co mnie tak ujęło, to zaproszenie do wgłębienia się w treść tego opracowania oraz podzielenie się swoimi krytycznymi uwagami z autorem, czyli tym naukowym mamutem, jak to mówiono onegdaj na Politechnice Śląskiej, gdzie pracowałem przez 10 lat, jakbym był godnym partnerem do wymiany myśli, a przecież ja jestem tylko po studiach i to w dodatku politechnicznych, choć o rozbudowanym programie z zakresu budownictwa i architektury.

Już sam tytuł Dyktatury zakamuflowane podpowiada, że to może być ciekawa lektura, a jeszcze ciekawsze odniesienia, zwłaszcza z polskiego punktu widzenia, więc próbuję się wgłębić w tę obcą mi problematykę. Co ciekawe, Profesor wspomniany problem rozważa na przykładzie istniejącego prawa w krajach nadbałtyckich, Turcji, Wenezueli, na Węgrzech. Jednak nietrudno sobie wyobrazić, że autor zahacza również w domyśle o sytuację w Polsce. Więcej napiszę, jak zgłębię poruszone w niej zjawiska. W każdym razie pojęcie dyktatury zakamuflowane chwyta mą wyobraźnię i prawdopodobnie pozwoli mi to odsunąć myśli dnia codziennego o walce z obecną pandemią. A tego mi potrzeba i tego życzę swoim czytelników.

Biłgorajczyk, e-mail: naj-lawok@wp.pl

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.