Jarosław Piskorski

Most „ciut” za wąski

Niedawno oddany do użytku, a już kilkakrotnie naprawiany. Chluba gminy Księżpol, dawno wyczekiwany, kosztowny most na rzece Tanew w Zyniach. Mieszkańcy od kilku lat zabiegali o jego budowę. Sołtys miejscowości Aneta Blicharz wielokrotnie zwracała się z apelem do władz gminy i prosiła o jego budowę. W pismach nadmieniała, że stary, drewniany most na rzece może w każdej chwili doprowadzić do tragedii, gdyż jego konstrukcja może nie wytrzymać ciężaru przejeżdżających ciągników i samochodów.

Po wielu latach próśb udało się wreszcie znaleźć pieniądze na inwestycję. Najpierw most miała budować wojskowa jednostka inżynieryjna, jednak ze względu na różne uwarunkowania pomysł ten legł w gruzach. Ostatecznie gmina wzięła się za budowę mostu własnymi siłami i z własnych środków. Jego budowa kosztowała ponad milion złotych. 

Most ma stalową konstrukcję, a drewniane poszycie. Po obu jego stronach ciągnie się kładka dla pieszych. Nośność mostu wynosi 15 ton. Byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że w ciągu ostatnich kilku tygodni most był kilkakrotnie uszkodzony. Chodzi o to, że przejeżdżający mostem sprzęt rolniczy zahacza o drewniane pomosty dla pieszych. – To skandal, że tak kosztowna inwestycja od razu wymaga naprawy. Czy projektant wie, jakimi ciągnikami jeżdżą teraz rolnicy? Czy nie można było od razu zrobić porządnie? – pytają okoliczni rolnicy.

Pozostają tylko dwa rozwiązania: albo ograniczyć ruch ciągników przez most, albo go „poszerzyć”. Można także liczyć, że rolnicy, którzy tyle lat zabiegali i czekali na tę inwestycję, będą na bieżąco naprawiać szkody wyrządzone podczas jego codziennego użytkowania. Ale czy to dobre wyjście?

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.