- Reklama -

Marta śpiewa dla aniołów

Ze zdjęcia spogląda na nas uśmiechnięta ciemnooka dziewczyna. Ma długie kasztanowe włosy, duże oczy, łagodny uśmiech. Aż nie chce się wierzyć, że ta młoda dziewczyna jest już wśród aniołów… Tak mówią o niej jej koleżanki ze szkoły, sąsiedzi i znajomi. Nie mogą uwierzyć, że Marty już nie ma.

Pochodziła z Zamchu w gminie Obsza. Nie tak dawno rozśpiewana Martusia była uczestniczką wszystkich koncertów i wydarzeń kulturalnych w gminie. Pamiętamy ją jeszcze jako małą dziewczynkę, która grała i śpiewała na scenie. Marta rosła, a wraz z nią rósł jej talent. Dziewczyna miała głos i umiała przekazać swoje uczucia słuchaczom. Śpiew był jej największą pasją.

Dziewczyna dowiedziała się o chorobie zupełnie niespodziewanie w maju 2016 roku.  Zaczęło się od okropnego bólu nóg, kiedy ćwiczyła na wychowaniu fizycznym. Ból okazał się tak nieznośny, że brakowało jej sił.

Potem były badania, kolejne wizyty u lekarzy i diagnoza: rak szyjki macicy III stopnia… To zabrzmiało jak grom z jasnego nieba. Dziewczyna nie mogła w to uwierzyć. Marta pisała o tym tak: "Pomyślałam, czy to na pewno mnie ta diagnoza dotyczy? Może lekarz się pomylił… Kiedy to dotarło do mnie, nie było chwili do stracenia, muszę walczyć z negatywnymi myślami, muszę walczyć z chorobą, muszę walczyć z żalem. Każdy, kogo dotyka straszna choroba, czy to indywidualnie, czy w rodzinie pewnie myśli "Dlaczego Ja.." Te pierwsze dwa słowa powodują panikę… co robić, gdzie szukać pomocy. W pierwszej kolejności błaganie o pomoc wysyłam do Boga, w drugiej kolejności wysyłam do Was… Pomóżcie mi w tej ciężkiej walce swoją modlitwą, abym mogła wyzdrowieć".  

Gdy znajomi dowiedzieli się o jej chorobie, nie pozostawali obojętni. Niektórzy pisali jej słowa pocieszenia, inni organizowali zbiórki. Większość modliła się o zdrowie dziewczyny.

Marta przeszła kilka chemioterapii, radioterapię, hipertermię i brachyterapię. Te metody spowodowały liczne powikłania, ze skutkami których Marta długo się borykała. Pod koniec ubiegłego roku stan zdrowia Marty poprawił się. Wyniki były dobre, Marta czuła się coraz lepiej. Na jej twarzy zagościł uśmiech. W grudniu opublikowała ona przejmujące nagranie, w którym dziękowała wszystkim osobom, które ją wspierały. "Kochani, to dzięki Wam i dzięki Panu Bogu zwyciężyłam z tą chorobą, teraz mam tylko brać leki, odżywiać się prawidłowo i cieszyć się z życia. Miejmy nadzieje że będzie już tylko lepiej. Dziękuję za wsparcie, modlitwę, za wszystko, co dla mnie zrobiliście, Kocham Was" – pisała wówczas.

Niestety, podstępna choroba tak łatwo nie odpuściła. Na wiosnę stan zdrowia Martusi się pogorszył. 18 kwietnia nad ranem Marta odeszła…

Pamięć o dziewczynie jednak nie odeszła wraz z nią. Jej znajomi, koledzy i koleżanki tworzą kronikę wspomnień, w której chcą uwiecznić jej zdjęcia i nagrania. Największą pasją Marty było śpiewanie. Brała ona udział w licznych koncertach, festiwalach i konkursach. Tworzone jest więc archiwum nagrań, na których jest Marta. Każdy, kto chciałby podzielić się wspomnieniami o Marcie Szynal, może przesyłać je do księdza Łukasza Kolasy na adres kol2702@wp.pl. Z kolei, jeśli ktoś posiada jakiekolwiek nagrania audio lub wideo, na których śpiewa Marta, można wysłać je na adres administrator@obsza.pl.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.