Ludka i Henio Wujcowie

Nie bali się różnic – wieś, miasto, odmienne tradycje, religie. Nie zależało im na karierze, pieniądzach, stabilizacji. Widząc krzywdę ludzką, nie byli obojętni.

Henryk wspomina, a jego żona Ludwika uzupełnia. Tak powstał artykuł, który wzrusza, bawi, uczy i zaciekawia.

Henia rodzinna wieś to Podlesie pod Biłgorajem na skraju Puszczy Solskiej. „U mnie na wsi ważne było, by pójść na zabawę, zahulać, pobić się z kumplami”. Jedyny ze wsi poszedłem do Liceum Ogólnokształcącego w Biłgoraju. Długo miałem kompleksy. Dobry byłem w sporcie, wygrywałem biegi średnie i długie. Jako ministrant szybko nauczyłem się łaciny. Bardzo lubiłem czytać książki.” Na studia wybrał fizykę na UMCS w Lublinie. Po roku z kolegą Markiem Tabinem przeniósł się do Warszawy. Skończył fizykę na Politechnice Warszawskiej. Mógł zostać asystentem.

Pobrali się 2 kwietnia 1970 r. Ożenił się z Ludwiką, która imponowała mu życiową mądrością, on jej odwagą, zwłaszcza gdy był zatrzymywany przez SB. Kiedy w 1967 r. sekretarz Władysław Gomułka wygłosił agresywne, antysemickie przemówienie, Henryk stwierdził, że obraża Ludwikę, która jest pochodzenia żydowskiego. Tuwim pisał „My Żydzi polscy”, a on to podkreślał. Ludwika straciła liczną rodzinę. Zginęli w getcie lub Auschwitz. Henryk był oburzony na antysemicką nagonkę w 1968 r. Matka Ludwiki przechodzi upokorzenie i planuje wyjazd z Polski. Henryk ubłagał, aby nie emigrowała z Ludwiką. Planował małżeństwo. Przekazał jej swoje wartości. Czytał jej Biblię i Stary Testament, było do tego wiele komentarzy. Ważne, że się pięknie uzupełniali: ona dokładna, on szybki. Gdy po raz pierwszy Ludka przyjechała na wieś biłgorajską na Wielkanoc, rodzice zrozumieli, że Henryk ma „poważne zamiary” i że to jego życie. Ślub był cywilny. Przyjęcie u znajomych w mieście, poprawiny po ślubie kościelnym urządziła rodzina Henryka. Była wielkanocna tradycyjna święconka. Potrzebę religijnej ceremonii poczuł Henryk po stanie wojennym i po wyjściu z więzienia. Syn Pawełek miał wówczas 13 lat.

Oboje z Ludką tworzyli Komitet Obrony Robotników (KOR), Wolne Związki Zawodowe „Solidarność”. Nie zależało im na karierze, pieniądzach, stabilizacji. Widząc krzywdę ludzką, nie byli obojętni. Zależało im, by robić coś pożytecznego, stąd organizacja pomocy robotnikom w Ursusie. Czuli, że takie życie ma sens. Oboje pracowali na dwa etaty: opozycyjny i zawodowy. 13 grudnia 1981 r. internowano oboje. Wydawało się, „że to już koniec”, że wszystkich zamknięto. Heńka straszono wyrokiem od 8 lat do kary śmierci. Ponura perspektywa. Syn Pawełek przeżył wiele emocji w czasie rewizji i zatrzymań. W swoim mieszkaniu na Neseberskiej w Warszawie mieli 69 mkw. W jednym pokoju redakcja „Robotnika” w drugim – biuletynu informacyjnego KOR, w „salonie” – w dzień wykłady, a w nocy spanie. Pawełek miał osobny pokój. Codziennie przewijało się mnóstwo ludzi. Było „straszno i śmieszno”. Poczucie humoru przydawało się i nie było „cichych dni”. W ważniejszych sprawach myśleli podobnie, drobiazgami się nie przejmowali. „My ze sobą lubimy być” podsumował Henryk. „Jest mi dobrze, ciepło i słonecznie. Mąż mi się udał” komunikuje wszystkim szczęśliwa Ludka.

 

***

Henryk Wujec urodził się 25 grudnia 1940 r. w Podlesiu. Z wykształcenia fizyk. Od 1988 r. do 1990 r. był sekretarzem Komitetu Obywatelskiego przy przewodniczącym NSZZ „Solidarność” Lechu Wałęsie. Brał udział w obradach Okrągłego Stołu. W latach 1989-2001 był posłem na Sejm, w latach 1999-2000 sekretarzem stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Za prezydentury Bronisława Komorowskiego był doradcą do spraw społecznych. „Po 50 latach niewoli hitlerowskiej potem komunistycznej odzyskiwaliśmy wolność, rozwijamy się, jesteśmy zaakceptowani przez świat. Przyjęto nas do NATO i Unii Europejskiej. Nie sądziłem, że uda nam się dokonać tak wiele” to słowa Henryka Wujca.

Będąc w ogólniaku, przyjaźniłem się z Heniem, mieliśmy dobre wyniki w lekkiej atletyce. Ja w biegu na 400 m, Henio wygrywał 1000 m. Po latach wspominamy sukcesy sportowe.

 

Kazimierz Szubiak

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.