Karczma na Woli

Legendarne „Zielone Biłgorajskie” piwo

Odnalezienie zaginionej receptury
Zielone Biłgorajskie to oficjalna nazwa trunku, który znów może cieszyć podniebienia smakoszy. Dostępny jest w sklepach na terenie Biłgoraja, ale także w restauracjach i kawiarniach. Pojawia się także na sklepowych półkach w innych miejscowościach powiatu. Piwo produkowane jest w wersji podstawowej, ale jest także "Jasne" i "Lekkie" oraz napoje bezalkoholowe "Podpiwek Biłgorajski Pielgrzyma" i "Biłgorajski Kwas Chlebowy". Jaki ma smak? Jedni mówią, że słodkawy, inni – orzeźwiający. Najlepiej skosztować samemu i ocenić, czym różni się od tych produkowanych na masową skalę piw.
Jak to się stało, że znów możemy spróbować tradycyjnego piwa, którego receptura ponoć była bezpowrotnie utracona? – Trochę przypadek, a trochę łut szczęścia. Ale chyba dobra "karma" do mnie powróciła – żartuje Bartłomiej Jaskuła, który zajął się produkcją biłgorajskiego piwa. Mówi, że do tej pory nie był znawcą produkcji tego trunku, ale życie czasem pisze zaskakujące scenariusze. – Zaczęło się od tego, że proboszcz parafii św. Marii Magdaleny w Biłgoraju, przygotowując się do powołania sanktuarium, odnalazł wśród kościelnych dokumentów oryginalne zapiski odnośnie składu i produkcji piwa biłgorajskiego. Tak się stało, że receptura trafiła do mnie. I tak to się zaczęło… – opowiada. Pan Bartłomiej jest dobrze znany społeczności Biłgoraja. Jest Naczelnikiem Ochotniczej Straży Pożarnej Ratownictwo Wodne i Ekologiczne w Biłgoraju. A do tego ma wielkie serce, gdyż pięciokrotnie  organizował coroczny "Charytatywny Piknik Strażacki" a ostatnio "Bajkowy Dzień Dziecka Po Biłgorajsku" razem z Forum Organizacji Pozarządowych, z których dochody przekazywane były  na rzecz potrzebujących dzieci. Za każdym razem było to kilkadziesiąt tysięcy złotych przekazanych w całości bezpośrednio rodzicom chorych maluchów. Przez lata uzbierała się już spora kwota, która dzięki jego zaangażowaniu i poświęceniu wsparła leczenie i rehabilitację małych mieszkańców naszego powiatu. – Chyba dobro powraca – tłumaczy producent piwa, który teraz musi zmierzyć się z logistycznym wyzwaniem dystrybucji napoju. – Od dwóch tygodni nie ma chwili wytchnienia, bo zainteresowanie biłgorajskim piwem przerosło nasze najśmielsze oczekiwania – mówi.


 
Trochę historii…
"Zielone, biłgorajskie jak lipiec się pije, a w głowie jak wino wianeczkiem się wije". Tak o biłgorajskim piwie pisał Jakub Teodor Trembecki. Jak podaje Tomasz Brytan, w siedemnastym wieku, zanim sitarstwo w pełni rozkwitło w naszym mieście i rozsławiło je później na całą Europę, Biłgoraj kojarzono przede wszystkim z piwem. "W listach, pamiętnikach a nawet w wierszach siedemnastowiecznych można o nim przeczytać. Zacznijmy od królowej Polski Marysieńki Sobieskiej. W jej zachowanych listach pojawia się nieraz piwo biłgorajskie. 1 lutego 1659 r. przebywająca wówczas w Warszawie Maria Kazimiera d`Arquien Zamojska, późniejsza Marysieńka, pisała w liście do swojego pierwszego męża Jana Zamojskiego "Sobiepana", III ordynata Ordynacji Zamojskiej, między innymi: "Proszę o piwo biłgorajskie na połóg, tutejszego nie mogę pić." Piwo biłgorajskie smakowało nie tylko Marysieńce, ale także samemu Zamojskiemu, który wykupywał całą niemal jego produkcję. O czym świadczy choćby w roku 1660 przejeżdżający przez Biłgoraj Bazyli Rudomicz w swoim "Diarium privatum": "nocleg w Biłgoraju, gdziem piwa dobrego dostać nie mógł, dlatego że go do Zamościa nastarczyć nie mogą". Dostawą "zielonego biłgorajskiego" dla Ordynacji Zamojskiej zajmował się ówczesny wójt biłgorajski Paweł Kucharzewski. Wiadomo, że 1662 r. sprzedał on piwa ordynacji za sumę 1426 złotych. A ile kosztował garniec tego sławnego piwa biłgorajskiego możemy się dowiedzieć z ordynacji "Dobrego porządku podczas jarmarku" dla miasta Biłgoraja z roku 1661. Punkt 7 tej ordynacji brzmi: "Biłgorajskiego piwa aby jeden przed drugim nie porywał na rynku, ani podkupywał pod winą 10 grzywien, a garniec piwa biłgorajskiego sprawiedliwej miary przedawać powinni ci, którzy prawo na to mają, po groszy półczwarta, pod karą ustaloną" – czytamy w opracowaniu tego autora. 
Zielone piwo biłgorajskie pito jeszcze przez lata aż do XIX wieku. Nikt nie wie, dlaczego zaprzestano jego produkcji. Niektórzy historycy podają, że mieszkańcy Biłgoraja woleli pić piwo produkowane gdzie indziej. Inni twierdzą, że zajęli się sitarstwem i włosiankarstwem, a produkcję piwa zarzucili, gdyż była mniej opłacalna. 
 
Zielone biłgorajskie dzisiaj…
Po latach zapomnienia produkcja zielonego biłgorajskiego piwa powróciła i znów możemy skosztować tego słynnego napitku. Jak zapewnia producent, została zachowana oryginalna receptura. Produkcja odbywa się w małym lokalnym browarze w Polsce. Składniki, które z XVII-wiecznej receptury nie są już dostępne, zastąpiono jak najbardziej zbliżonymi do oryginalnych. Z czego więc powstaje piwo? – To tajemnica handlowa. Nie możemy zdradzić nawet najmniejszych szczegółów receptury i procesu technologicznego oraz miejsca aktualnej produkcji, gdyż konkurencja nie śpi. A mały browar nie może konkurować z potentatami  piwowarskimi – wyjaśnia pan Bartłomiej. Jedyne co zdradza to fakt, że piwo biłgorajskie po uwarzeniu i fermentacji leżakuje do kilku miesięcy. To nadaje mu niepowtarzalną jakość i walory smakowe. Na tak długi proces produkcji nie mogą sobie pozwolić wytwórcy tanich gatunków piwa. Dlatego cena jest nieco wyższa. – My stawiamy na jakość i chcemy, aby właśnie ona była największym atutem naszego produktu. Piwo biłgorajskie nigdy nie będzie produkowane na masową skalę, chociaż nie wykluczamy powiększenia produkcji.  Będziemy dążyć, aby w przyszłości całe przedsięwzięcie zostało przeniesione na teren naszego powiatu. Dałoby to nowe miejsca pracy. To jest właśnie to, co nazywamy lokalnym patriotyzmem. Chcemy, aby Biłgoraj słynął z dobrych produktów, a nasze piwo było jednym z nich – dodaje. 
Jak opowiada, Zielone Biłgorajskie jest bardzo dobrze oceniane przez koneserów piwa chociaż opinie nie są jednoznaczne. Jednym bardziej smakuje "Zielone" innym "Jasne" a producent ceni sobie "Lekkie". Ilu ludzi, tyle gustów. Jedno jest pewne: piwo, które powstaje w małym, lokalnym browarze, smakuje inaczej niż te powszechnie dostępne. – To produkt ekskluzywny, niszowy. Każdy, kto przyjedzie do Biłgoraja, będzie mógł spróbować, jaki ma smak piwo biłgorajskie. Wkrótce można będzie także je kupić w zestawach prezentowych. Takie kultywowanie tradycji w smakach, produktach, to wspaniała wizytówka miasta i ciekawostka dla turystów. Sam odwiedzając  inne  regiony naszego kraju szukam zawsze lokalnych smaków i ciekawych produktów, z którymi następnie utożsamiam te miejsca– dodaje pan Bartłomiej. Wspomina, że od premiery, która miała miejsce 16 marca, piwo w ciągu tygodnia zawędrowało już poza granice. Na razie zainteresowanie Zielonym Biłgorajskim piwem jest tak duże, że nie nadążamy dostarczać towaru do okolicznych sklepów. Budujące jest to, że po pierwszym spróbowaniu z ciekawości, klienci wracają po Zielone Biłgorajskie. To daje nam motywację do dalszej pracy – podsumowuje. 
 Zielone Biłgorajskie, ale także Biłgorajski Kwas Chlebowy i Podpiwek Biłgorajski Pielgrzyma to nowe produkty na rynku. Cieszy fakt, że w końcu możemy spożywać tradycyjne, regionalne a przede wszystkim naturalne napoje bez dodatków konserwantów. Od teraz na mapie kulinarnej Lubelszczyzny Biłgoraj będzie wyróżniać się kolejnymi unikatowymi produktami. A turysta, przyjeżdżając na Roztocze, będzie mógł stwierdzić: "Byłem, piwo i kwas piłem". 

- Reklama -

1 komentarz
  1. Kamil mówi

    Żadnej zaginionej receptury nie odnaleziono jest to piwo browaru Witnica oddalonego od Biłgoraja o 725KM!!
    Z zmienioną etykietką tylko Wstyd!!

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.