„Kuloodporna”. Ola Nizio promuje swój nowy singel. Jak wam się podoba?

Jej muzyczna droga od Liceum zaczynała się z Młodzieżowym Domem Kultury w Biłgoraju, gdzie ćwiczyła głos w studiu wokalnym Kombinejszyn. Tam również rozwija się jej miłość do folku, którą przekazuje poprzez występy w zespole ludowym "Zawierucha'"pracującym przy Zespole Tańca Ludowego "Tanew". Jest typem optymistki, która nie boi się wyzwań i z uśmiechem na twarzy zdobywa swoje wyznaczone cele.

Ola, która pochodzi z Aleksandrowa, tak mówi o sobie:

Muzyka jest moją pasją i uśmiech na twarzy jest naturalnym zjawiskiem, kiedy robi się to, co się kocha i co wzbudza w człowieku emocje. Moim zdaniem, w muzyce najlepsze jest to, że emocji nie da się oszukać. Słuchacz ma czuć, co wokalista chce przekazać głosem, gestem, uśmiechem. Co jest najpiękniejsze w muzyce, nie musi cię słuchać 3 000 osób, może to być garstka ludzi. Natomiast, kiedy zauważysz, że ktoś poczuł twoje emocje, ktoś się wzruszył, czy też uśmiechnął dzięki tobie, jest to największa nagroda przynajmniej dla mnie. Muzyka łączy ludzi i to jest ten najważniejszy aspekt, że emocje działają w dwie strony. Kiedy publiczność żywo reaguje na występ, wtedy i wokalista nabiera wiatru w żagle i robi show. Albo tak wzrusza, że ludzie w milczeniu słuchają tego, co wokalista ma do przekazania.

Muzyka jest moim konikiem, moją największą pasją i wiele jej zawdzięczam. Przyjaciele na całe życie, zwiedzanie świata, łzy wzruszenia, adrenalina, kiedy śpiewałam przed ogromną publicznością, uśmiechy obcych ludzi i sympatyczne reakcje na moją osobę – to tylko niektóre doznania, a mogłabym wymieniać w nieskończoność. Jeżeli tam na górze od początku był taki plan na moją osobę, to cieszę się, bo teraz nie wyobrażam sobie życia bez śpiewania. Śpiewam ciągle i wszędzie. Muzyka jest obecna w moim życiu cały czas i nie sądzę, żeby kiedykolwiek to się zmieniło.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.