- Reklama -

„Krzewina” to nasza druga rodzina

Najpierw było KGW

Nie byłoby "Krzewiny", gdyby nie reaktywacja Koła Gospodyń Wiejskich w Bukowinie. Pierwsze Koło Gospodyń powstało w latach 50. ubiegłego wieku. Przewodniczącą koła była wtedy Marianna Szymanik, a członkiniami znaczna część kobiet z miejscowości. Z upływem czasu i dorastania kolejnego pokolenia w latach 70. powstało kolejne koło w Bukowinie. Od tego czasu działały Koła Gospodyń Wiejskich w obu sołectwach Bukowiny.

Początkowo działalność kół polegała na organizowaniu kursów, które miały na celu dokształcenie kobiet wiejskich. – Były to czasy powojenne. Panie chciały się ze sobą spotykać, wymieniać przepisami, dzielić wiedzą i doświadczeniem. Wojna zdziesiątkowała rodziny. Brakowało młodym gospodyniom wzorców do naśladowania. Koło gromadziło kobiety i dawało szansę ich kształcenia – opowiadają panie z "Krzewiny". Koło organizowało konkursy mające na celu podniesienie estetyki swojego obejścia. W latach 70. prowadzono wspólny odchów kurcząt oraz organizowano zabawy taneczne, z których dochód był przeznaczony na zakup takiego sprzętu jak: międlarka do lnu czy szatkownica do kapusty na prąd, co pozwalało na szybsze prace w gospodarstwie domowym. – To były czasy, kiedy w gospodarstwach nieraz brakowało funduszy na zakup potrzebnych sprzętów domowych. A takowe posiadało Koło Gospodyń Wiejskich, od którego można je było wypożyczać – zauważają gospodynie.

Pozyskane fundusze przeznaczone były też na zakup naczyń do wypożyczalni, z których korzystali mieszkańcy nie tylko na wesela, ale i na różne większe imprezy. Z części składek były też zakupione materiały i własnoręcznie uszyte stroje, które służyły kobietom do 2007 r. Swoją pomoc w tworzeniu strojów okazały panie Danuta Kraczowska i Danuta Płoucha – nauczycielki ze Szkoły Podstawowej w Bukowinie. Po kilkuletnim zawieszeniu działalności w latach 1995-2003 z powodu braku budynku, w którym można byłoby organizować spotkania, w 2004 roku postanowiono reaktywować jedno wspólne Koło z siedzibą w nowo wybudowanym Domu Ludowym.

Powstaje "Krzewina"

Po kilkunastu zebraniach i usilnych namowach ówczesnej wójt Genowefy Tokarskiej postanowiono założyć zespół śpiewaczy, który miał na celu podtrzymywanie kultury poprzez organizowanie dożynek, zabaw ludowych i innych uroczystości oraz promocji miejscowości i gminy. Ta tradycja podtrzymywana jest do dnia dzisiejszego. Panie wciąż spotykają się i razem co roku przygotowują okazały wieniec na dożynki.

Budowa Domu Ludowego dała nowe możliwości aktywnym paniom z Bukowiny. Na jednym ze spotkań padł pomysł, aby powstały zespół śpiewaczy miał własną nazwę. Wówczas jedna z pań zaproponowała aby zespół nazywał się "Krzewina". Nazwa była z przesłaniem. Oznaczała krzewienie kultury i dawnych tradycji wśród mieszkańców.

Obecnie zespół skupia dziewięć pań. Są to: Halina KukiełkaBeata ŚlusarzŁucja KukiełkaUrszula Bryła, Maria MakuchAlina FusWładysława DziedziczStanisława ŁuszczakKrystyna Makuch. Zespół nie ma przewodniczącej czy kierowniczki. Jak żartują kobiety, każda z pań ma swój miesięczny dyżur dowodzenia zespołem, a przez pozostałe trzy miesiące zespół ma wakacje. 

Prężnie działają 

Panie spotykają się raz w tygodniu, aby pod bacznym okiem instruktora Jarosława Oleszczaka ćwiczyć i uczyć się coraz to nowych piosenek czy pieśni. A inspiracji jest ogrom. – Każda z pań zawsze coś usłyszy, coś się jej spodoba. Potem swoimi pomysłami dzielimy się ze sobą. Jest to konsultowane ze wszystkimi paniami i decydujemy, czy dana piosenka nadaje się do prezentacji szerszej publiczności – opowiadają śpiewaczki.

Spotkania kobiet nie ograniczają się tylko do prób śpiewania. Panie się lubią, lubią spędzać ze sobą czas. Jak mówią: "Krzewina to nasza druga rodzina". Podczas spotkań chętnie wymieniają się przepisami, pomagają sobie czy świętują imieniny. W bieżącym roku u pań wyzwolił się talent aktorski i wzięły udział w widowisku plenerowym pt."Akcja Ojca Jana w Bukowinie 1943". 

Zespół aktywnie uczestniczy też w życiu gminy. Każdego roku koło bierze udział w gminnych uroczystościach poświęconych "Dniu miodu i pieroga", przygotowuje swoje stoisko z regionalnymi potrawami do poczęstunku uczestników. Również od 2008 r. "Krzewina" aktywnie bierze udział w Spotkaniach Akademickich w Bukowinie czy spotkaniach na granicy organizowanych przez Stowarzyszenie na Rzecz Bukowiny. Panie śpiewają podczas uroczystości patriotycznych i kościelnych. Zespół bierze udział w przeglądach, zajmując czołowe miejsca oraz zdobywając liczne wyróżnienia. To bardzo motywuje do dalszej pracy.

"Krzewina" jest też rozchwytywana przez sąsiednie gminy i nie tylko. Ten rok obfituje w różnego rodzaju wyjazdy. Niemal w każdą niedzielę panie prezentują swoje talenty na scenie. Ale apetyt jest jeszcze większy. – Byliśmy w Biłgoraju z występem podczas "Nocy Kultury", w Kocudzy z występem na przeglądzie "Z Kolbergiem przez Gminę" oraz na "Święcie Lipy" w Lipinach Dolnych, a nieco wcześniej wyjeżdżałyśmy do Górecka, Aleksandrowa czy Tarnogrodu. Jeśli jesteśmy zapraszane, to staramy się nie odmawiać. Dla nas jest to też czas, aby trochę podpatrzeć od innych zespołów, nauczyć się czegoś nowego, wymienić doświadczeniem – opowiadają kobiety. 

Panie jednogłośnie twierdzą, że ich działalność nie byłaby możliwa bez wsparcia miejscowego urzędu i przychylnego spojrzenia włodarzy. Dużym wsparciem dla zespołu jest też prezes Stowarzyszenia na rzecz Bukowiny Andrzej Fus. 

Mają marzenia

Wszyscy, którzy widzieli zespół "Krzewina", wiedzą, że panie pięknie prezentują się na scenie. Jest to też zasługą strojów, jakie noszą. W 2007 roku zespół pozyskał fundusze na ich zakup od władz gminy, a także sponsora, którym był Bank Spółdzielczy w Biszczy.

Od tamtej pory minęło już sporo czasu. Pojawiło się nowe marzenie. Marzenie o nowych strojach. – Kobiety lubią się stroić. Dlatego marzą się nam stroje, które byłyby nawiązaniem do strojów regionalnych. Z racji tego, że sąsiadujemy z Tarnogrodem i zwyczaje nasze się przenikają, to myślimy właśnie o strojach ludowych, w jakich dawnej chodziły mieszkanki tego miasteczka – opisują kobiety. – Mamy to we krwi, że ciągnie nas w kierunku tańca i śpiewu ludowego. Od dzieciństwa słyszałyśmy te pieśni, widziałyśmy te stroje, te tańce – podkreślają.

 

Tworzą też piosenki 

Warte podkreślenia jest także to, że panie same tworzą własne piosenki. Oto jedna z nich:

 

"Halinka ma spódniczkę trochę krótką.

Na wiosnę kwiatki rosną

i kwitnie miesiąc maj.

Gdy spytasz ją: dlaczego taka krótka?

Bo tak wygodniej maszerować w siną dal. 

 

W siną dal, w siną dal

Bo tak wygodniej maszerować w siną dal

W siną dal, w siną dal

Bo tak wygodniej maszerować w siną dal

 

Czerwone ma podwiązki pod spódniczką.

Na wiosnę kwiatki rosną

i kwitnie miesiąc maj.

Gdy spytasz ją: skąd bierze na ten luksus?

To jest kupione za kolędę, co wójt dał.

 

Co wójt dał, co wójt dał

To kupione za kolędę co wójt dał.

Co wójt dał, co wójt dał

To kupione za kolędę co wójt dał.

 

My śpiewać tu możemy niebanalnie.

Gdy latem kwiatki kwitną,

nie tylko w miesiąc maj.

Wystarczy, że poprosi nas ktoś ładnie.

a jeszcze lepiej, gdy nam grosza trochę da.

 

Trochę da, trochą da

a jeszcze lepiej, gdy nam grosza trochę da.

Trochę da, trochą da

a jeszcze lepiej, gdy nam grosza trochę da.

 

Kupimy w mig spódnice aż do ziemi.

Gorsety, bluzki, buty.

Fartuszek może też.

Nie powie nikt, że baby z Bukowiny

ubogie stroje mają, gdy śpiewają pieśń.

Tra la la, tra la la

wesoło sobie wciąż śpiewają, tra la.

Tra la la, tra la la

wesoło sobie wciąż śpiewają, tra la."

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.