RK detailing

- Reklama -

Kiedy szpital będzie “publiczny”?

To pytanie padło podczas debaty nad raportem o stanie powiatu. To dokument, który radni przyjmują co roku do końca maja.

Raport o stanie powiatu zawiera aktualny obraz naszego powiatu oraz poszczególne obszary jego działalności. Zakres raportu przedstawia najistotniejsze zjawiska zachodzące w powiecie biłgorajskim, jest źródłem wiedzy umożliwiającej całościowe spojrzenie na poszczególne dziedziny funkcjonowania lokalnej społeczności. Dokument obejmuje podsumowanie działalności Zarządu Powiatu i jednostek organizacyjnych w roku poprzednim, w szczególności realizację polityk, programów i strategii, uchwał rady powiatu.

Do danych w raporcie odniósł się radny Mirosław Tujak. Poruszył on temat zmiany na stanowisku etatowego członka Zarządu Powiatu. – Po ustąpieniu z zarządu Beaty Strzałki, na którą zagłosowało ponad 1000 mieszkańców Biłgoraja, naturalnym następstwem powinno być powierzenie tego wakatu osobie ze stolicy powiatu. Tak się nie stało. Nowym członkiem zarządu została Maria Gałka. Do jej kompetencji nie można mieć zarzutów, ale nasze miasto, w którym mieszka 30% mieszkańców powiatu, straciło prestiżowe poparcie w zarządzie. Tego tematu jako radny nie mogę pominąć. To również uszczerbek dla budżetu – mówił.

Radny podjął również temat biłgorajskiego szpitala.

– Zmobilizowany pytaniami od mieszkańców skupiłem się na informacjach odnośnie opieki zdrowotnej. To kluczowy temat dla stu tysięcy mieszkańców całego powiatu. Temat ten powoduje emocje, bo chodzi o zdrowie i życie – mówił radny Tujak.

Wyjaśnił, że powołany do życia SP ZOZ nie podjął działalności. Zdaniem radnego, w raporcie brak szczegółowych informacji o działalności szpitala. – Każda dyskusja w naszej radzie jest przepełniona obawami o prawidłowe funkcjonowanie szpitala, a tym samym zapewnienie opieki zdrowotnej – mówił. Dodał, że wielokrotnie pracownicy szpitala apelowali o interwencje. – Samorząd musi reagować na bolączki pracowników szpitala, którzy w swojej desperacji proszą powiat o pomoc – stwierdził. Dodał, że wielokrotnie słyszał deklaracje, że samorząd powiatu robi wszystko, aby szpital był prowadzony przez powiat. – Mieszkańcom nie wystarczą odpowiedzi “w bliżej nieokreślonym terminie” czy “wiem, ale nie mogę powiedzieć” – zauważył. Podkreślił, że mieszkańcy potrzebują wiarygodnej informacji.

Do wypowiedzi radnego odniósł się Tomasz Rogala, wicestarosta. Zauważył, że Zarząd Powiatu ma świadomości, że od 10 lat opieka zdrowotna jest sprawowana przez prywatny podmiot.

- Reklama -

– Mało tego, że prywatny, to od ponad 2 lat znajduje się stanie upadłości, a postanowienie upadłości nie jest prawomocne. My, jako zarząd, przychodząc tutaj, deklarowaliśmy, że zrobimy wszystko, aby ta służba zdrowia był służbą publiczną w pełni tego słowa znaczenia, a jakość, aby była taka, która zaspokoi potrzebny mieszkańców i oczekiwania. Wszyscy mamy świadomość niedoskonałości sytuacji, ale często nawet karygodnych sytuacji, jakie dzieją się w szpitalu  – mówił Tomasz Rogala.

Zaznaczył, że działania radnych oraz zarządu są mocno ograniczone. Wyjaśnił, że SP ZOZ nie rozpoczął działalności, ponieważ nie posiadając budynku oraz sprzętu, nie mógłby podpisać kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Problem jest również z wypowiedzeniem umowy dzierżawy podmiotowi będącemu w upadłości. Prawo upadłościowe ma znaczenie nadrzędne nad prawem cywilnym.

Tomasz Rogala wyjaśnił, że podejmowanych jest wiele działań, wizyt i rozmów, aby w Biłgoraju funkcjonowała publiczna służba zdrowia. – Poprzedni Zarząd Powiatu miał możliwość wypowiedzenia umowy dzierżawy, gdy podmiot nie był upadłości. Wówczas były przesłanki do tego i podstawy prawne. Tego nie uczyniono. Zastaliśmy ten stan i borykamy się z tym – dodał. Zapewnił, że zarząd doprowadzi do tego, aby w Biłgoraju był szpital publiczny. Sprawę komplikuje również epidemia koronawirusa. Obecnie NFZ nie ogłasza nowych konkursów na kontrakty i nie zawiera nowych umów z podmiotami.

Wicestarosta zauważył, że nie wszystkie działania są publicznie ogłaszane w mediach. – Na komisjach omawiamy ten temat i poświęcamy mu wiele czasu. My niczego tajemnicą nie owiewamy. Działalność nasza jest przejrzysta. Nie łączą nas żadne stosunki z firmą Arion ani innymi podmiotami. Nasze działania będą skuteczne i do tego zmierzamy – mówił.
Zdaniem wicestarosty, nie jest to czas i miejsce na złośliwości. – Ja wielokrotnie apelowałem o współpracę, abyśmy się zjednoczyli i oszczędzili sobie złośliwości – zakończył wicestarosta.
Red.

 

- Reklama -

- Reklama -

4 Komentarze
  1. Matylda mówi

    A podobno pisory moga wszysko:) A tutaj taki ZONK

  2. Ja mówi

    Zła opinia szpitala nie zmieni się dopóki społeczeństwo nie zrozumie, że jest to szpital powiatowy i nie może świadczyć takich usług jak szpitale wojewódzkie!
    “Poszkodowani” pracownicy czekają na powrót starostwa i wypłaty rzędu 1400zł dzielonej na 3 raty!

  3. Renata mówi

    To samo było i w Tarnogrodzie jak Pan vicestarosta był viceburmistrzem.
    Też nic nie można było zrobić.Ta sama śpiewka.Widać że nic się nie zmienia.

  4. Luciusz mówi

    Baju baju a bedziem w …raju.

Odpowiedz na 1 |
Anuluj odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.