Karny? Nie widziałem!

Zwycięskie gole dla Gromu Różaniec w meczu z dotychczasowym wiceliderem tabeli, Sokołem Zwierzyniec strzelili Łukasz Kusiak (w 4. min) i Patryk Wróbel (w 83. min). – Przegraliśmy ten mecz na własne życzenie. Już na samym początku spotkania kardynalny błąd naszego obrońcy Tomasza Bielca dał naszym rywalom prowadzenie. Tomek mógł zrobić z piłką wszystko. Zabawił się w kiwkę. Stracił piłkę, którą zawodnik Gromu natychmiast dośrodkował do stojącego na dogodnej pozycji kolegi z drużyny. Ten zaś oddał strzał do pustej bramki. Pierwsza połowa była bardzo wyrównana i mogła się podobać. W drugiej części meczu na boisku zapanowała bezładna kopanina. Pod koniec spotkania straciliśmy drugą bramkę – komentuje prezes Sokoła Tadeusz Dudek.

Postronni widzowie z Biłgoraja nie mieli wątpliwości, że sędzia powinien podyktować dwa rzuty karne dla Sokoła. Dwa razy ostro faulowany był Tomasz Malesza. – Jestem prezesem klubu, więc nie wypada mi krytykować arbitra. Powiem tylko tyle, że przegraliśmy ten mecz na własne życzenie – ucina temat Tadeusz Dudek.

Do bardzo ciekawego spotkania doszło w Tarnogrodzie, gdzie grająca do tej pory poniżej oczekiwań Victoria Łukowa Chmielek podejmowała niepokonany w rundzie rewanżowej Włókniarz Frampol. Chyba nie spodziewał się aż ośmiu bramek. Victoria nie dała żadnych szans gościom, wygrywając aż 6:2. Do przerwy skromnie prowadziła ekipa gospodarzy 2:1, chociaż jako pierwsi na prowadzenie powinni wyjść goście, ale w dogodnej sytuacji pomylił się Mateusz Decyk. Worek z bramkami rozwiązał się dopiero w drugiej odsłonie, kiedy Włókniarz mocniej zaatakował przy stanie 3:1 dla gospodarzy. Wtedy do głosu doszedł Tomasz Stelmach, który ustrzelił klasycznego hat-tricka. – Wydaje mi się, że było to nasze zasłużone zwycięstwo. Na pewno duży wpływ na taki wynik miała słabsza postawa bramkarza Włókniarza, który skapitulował chociażby po uderzeniu z odległości około 40 metrów. Ale to nie nasze zmartwienie. W pierwszej połowie gra była jeszcze wyrównana. Tuż po przerwie całkowicie zdominowaliśmy rywala, który praktycznie nam nie zagrażał. Podczas tego pojedynku miałem jeszcze do dyspozycji Artura Kukiełkę i Patryka Dorosza, którzy niestety wyjeżdżają za granicę. Będzie to na pewno osłabienie. Cieszymy się z faktu, że do składu powróci po kontuzji Paweł Kurzyna – mówi z optymizmem trener Victorii Marek Hyz.

Szkoleniowiec Włókniarza Mirosław Kubina twierdzi, że rozmiary porażki jego zespołu są trochę za wysokie. – Staraliśmy się przeciwstawić Victorii. Do pewnego momentu dobrze nam to wychodziło. Cały czas „goniliśmy” wynik, ale niestety nie udało nam się zdobyć chociaż jednego punktu. Bardzo żałuję przede wszystkim trzech bramek, które straciliśmy po stałych fragmentach gry. Popełniliśmy przy tym zbyt dużo błędów indywidualnych, a gospodarze świetnie to wykorzystali. Z perspektywy całego meczu muszę przyznać, że byli drużyną lepszą i bardziej zdeterminowaną. O tym spotkaniu już zapominamy. Koncentrujemy myśli na następnej potyczce. Zagramy z mocnym Gromem Różaniec, a to świetna okazja, żeby się zrehabilitować – mówi Mirosław Kubina.

W dalszym ciągu wysoką formę w początkowej fazie rundy wiosennej prezentują zawodnicy Cosmosu Józefów, którzy zdobyli dziewięć punktów w czterech spotkaniach. W ostatniej kolejce drużyna prowadzona przez trenera Artura Piechnika rozgromiła na wyjeździe Ostoję Skierbieszów 4:0 (2:0). Gole strzelili: Jacek Podolak, Dariusz Paniak, Karol Karólak i Kamil Przybysławski. Od 70. minuty Ostoja grała w dziesięciu, gdyż czerwoną kartką ukarany został Krzysztof Serafin. Zwycięstwo Cosmosu, a raczej jego rozmiary, na pewno budzą uznanie, gdyż zespół Ostoi, mimo iż zajmuje ostatnie miejsce w ligowej tabeli, to na boisku prezentuje w tej rundzie dobry futbol. Przekonali się o tym gracze silnej Korony Łaszczów, którzy dwa tygodnie temu przegrali w Skierbieszowie 2:3.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.