Garderoba Gentlemana

„Jest syf, kiła i mogiła”

W gminie Biszcza trwają prace związane z modernizacją sieci wodociągowo-kanalizacyjnej. Zadanie pod hasłem "Projekt dostosowania istniejącej infrastruktury wodociągowej dla potrzeb uzdrowiska – remont stacji uzdatniania wody Biszcza – Bukowina" to koszt ponad 6 mln 300 tys. zł. Dofinansowanie z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego wyniosło 63,75%. Wnioskowana kwota to prawie 3,3 mln zł. Inwestycja rozłożona jest na dwa lata. W czerwcu ruszyła realizacja zadania. Prace rozpoczęto od stacji uzdatniania wody w Wólce Biskiej. W związku z wykonywanymi pracami, które trwają już kilka miesięcy, prowadzone było stale chlorowanie wody. 

Mimo że inwestycja cieszy i mieszkańców, i samorządowców, krytycznych słów nie brakuje. Takowe pojawiły się na zebraniu wiejskim w Bukowinie. Jak wyjaśniał wójt gminy, prowadzone obecnie prace polegają na kompleksowej modernizacji. Wszystkie urządzenia zostały wyniesione na zewnątrz, a montowane są nowe. Obecnie stacja uzdatniania wody działa prowizorycznie, aby zaspokajać potrzeby mieszkańców, a jednocześnie można było wykonywać kolejne prace. – Trzeba się uzbroić w cierpliwość, nie ma innego wyjścia. Myślę, że do miesiąca czasu powinniśmy tę sytuację opanować. Wiem, że jest to uciążliwe, ale proszę o wyrozumiałość – mówił wójt Zbigniew Pyczko

Mieszkańcy skarżą się przede wszystkim na czas dostępności wody. Około godz. 23.00 woda jest odłączana i nad ranem około godz. 5.00 włączana. – Ja z rana nie mogę się wykąpać, bo woda u mnie jest o godz. 6.20, a na godz. 7.00 mam być już w pracy. W XXI wieku ja wymagam tego, żeby normalnie pojechać do pracy, w normalnym czasie – skarżył się jeden z mieszkańców, sugerując, że z rana woda powinna być dostępna dużo wcześniej. – Temat wody w naszej gminie ciągnie się już kilka lat, jak nie ma wody, to nie ma prądu. Odśnieżanie dróg też pozostawia wiele do życzenia – ubolewał mieszkaniec. – Człowiek nie za własne pieniądze budował, poszedł po kredyt do banku, żeby wybudować dom. Na dzień dzisiejszy to wszystko marnieje. Taka woda to nie tylko przepłynie. To wszystko zostaje. Jest syf, kiła i mogiła – nie szczędził krytyki mieszkaniec, który zauważył, że wykorzystane przez niego artykuły hydrauliczne za chwilę będą do wymiany. – Wszystko pozachodziło, kształtki mają zmniejszoną średnicę. Kto mi za to odda? Za chwilę będę wszystko zrywał – mówił. – Jak dla mnie, to zalew w Biszczy jest przeinwestowany, a tutaj nie dbamy o podstawowe potrzeby społeczeństwa – dodawał. 

– Koszt inwestycji jest duży, ale ona jest po to, żeby jakość tej wody była lepsza. Zamontowane będą filtry, aby w wodzie nie było żelaza i manganu. Myślę, że nie będzie już sytuacji, że wody będzie brakować. W Bukowinie będzie stacja uzdatniania zrobiona. Jeśli będzie brakowało wody z sieci, to będziemy alternatywnie uruchamiać te urządzenia – bronił się wójt, zaznaczając jednocześnie, że mieszkańcy nie mogą mieć do niego pretensji o jakość wody. – Gdybym nie myślał o społeczeństwie, to byśmy nie kupili studni po byłym PGR. Tam jest zbiornik, który jest co noc zapełniany i Bukowina  ma wodę nie z sieci bezpośrednio, tylko z tego zbiornika. Tam jest 150 tysięcy litrów, dzięki temu jest trochę lepiej z tą wodą. Gdybyśmy nie myśleli do przodu, to dzisiaj mielibyśmy faktycznie problem – tłumaczył włodarz. 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.