- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

Jest decyzja PZPN. Co na to prezes zamojskiej piłki? (rozmowa)

- Nie ma sensu szukać wytłumaczeń i próbować się z tego wykręcać. Jako nasze lokalne organy na pewno nie do końca jesteśmy w porządku po tym co się stało - mówi nam Stanisław Pryciuk, prezes Zamojskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej. Dziś PZPN zdecydował o oddaniu Błękitnym Obsza trzech punktów, zabranych za walkower z Andorią Mircze. Klub z Obszy awansował do IV ligi.

- Reklama -

I co pan chce przekazać zainteresowanym klubom?

Wiemy, że została cofnięta decyzja o walkowerze dla Andorii Mircze. Błękitnym Obsza przywracamy trzy punkty za zwycięstwo w tym meczu i tym samym klub z Obszy wygrał klasę okręgową i awansował do IV ligi.

Tylko skąd taka zmiana?

Nie mam w tej chwili pełnego uzasadnienia z Polskiego Związku Piłki Nożnej. Dostaliśmy na razie tylko telefoniczną informację o decyzjach podjętych przez centralę.

I co dalej? Jaka jest teraz procedura?

Nic, to już jest raczej decyzja ostateczna.

A jak będą jakieś odwołania?

Generalnie nie ma już dalszej procedury. Pewnie, że można próbować się odwoływać, bodaj do Trybunału przy Polskim Komitecie Olimpijskim, ale praktycznie nic to nie da, bo ta proceura jest bardzo skomplikowana i zanim przyjdzie odpowiedź i będzie decyzja, to będzie już połowa rundy jesiennej następnego sezonu. Dlatego trzeba przyjąć, że mamy ostateczne rozstrzygnięcie. Nie ma sensu nigdzie się odwoływać.

Pana zdanie to jest dobra decyzja i uczciwa?

Nie chcę jej oceniać, bo to jest decyzja naszych organów, które kierują polską piłką.

- Reklama -

Tylko to jest decyzja inna niż podjął nasz lokalny związek. Bo on wlepił Błękitnym Obsza walkower i zabrał trzy punkty.

Tak było. Nasz związek tak zdecydwał i skłaniał się ku temu, żeby ten walkower był utrzymany. I pierwotnie komisja odwoławcza Lubelskiego Związku Piłki Nożnej podtrzymała decyzję o walkowerze, potem była cofnięta, a dzisiaj jest już decyzja w centrali. A decyzja podjęta w organach jurydyksyjnych PZPN to już jest decyzja ostateczna i nie do podważenia i ostateczna.

To w Obszy będą wam dziękować…

Najgorzej, że w tym całym zamieszaniu bije to tak rykoszetem w Andorię Mircze. Oni tracą po dzisiejszej decyzji trzy punkty,  a układ tabeli jest taki, że spadają do klasy A. Ale tak zdecydowała centrala. Oni prawdopodobnie podeszli do tego, że chcą to rozstrzygnąć z duchem sportu. Utrzymali krótko mówiąc wynik, jaki był na boisku.

Ja bardzo przepraszam, ale kto narobił tego całego zamieszania? To nie Zamojski Okręgowy Związek Piłki Nożnej najpierw dopuścił piłkarza do rozgrywek, a później zaczął zmieniać zdanie?

(cisza). Tak było. Taka jest prawda i z tego powodu jest mi niezmiernie przykro. Nie ma sensu szukać wytłumaczeń i próbować się z tego wykręcać. Jako nasze lokalne organy na pewno nie do końca jesteśmy w porządku po tym co się stało.

To może chce pan przeprosić wszystkie zainteresowane kluby? Choć nie wiem, czy te przeprosiny cokolwiek dają…

Nie zamierzam zakłamywać rzeczywistości i udawać, że wszystko jest dobrze. Chcę zdecydowanie przeprosić, choć chcę też jedno wyjaśnić. Mieliśmy prawo zatwierdzić tego piłkarza do klubu, ale nie powinniśmy go jednak dopuścić do rozgrywek. Te przepisy są bardzo zagmatwane i jak widać nawet działacze się w tym wszystkim gubią.

Mógłby pan trochę jaśniej?

Powiem uczciwie, że ja sam nie rozumiem tego przepisu. A wygląda to tak, że może pan być zgłoszony w trzech różnych klubach piłkarskich, ale może pan … grać tylko w dwóch. Więc gdzie tu jakikolwiek sens i logika? Nie wiem co to jest. I pracownik ZOZPN pogubił się w tym wszystkim, klub z Obszy wystawił tego zawodnika, a on zagrał.

 

 

 

 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź