Wyłożyli 1,8 mln zł za... wycinkę drzew i krzaków wokół Autodromu?! Radny kwestionuje kosztorys, starosta odpowiada: "To bzdury"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Wyłożyli 1,8 mln zł za... wycinkę drzew i krzaków wokół Autodromu?! Radny kwestionuje kosztorys, starosta odpowiada: "To bzdury" - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Informacje biłgorajskiePowraca temat kosztów rewitalizacji autodromu w Biłgoraju. Radny Dariusz Wolanin zakwestionował sposób wyceny części prac, wskazując jego zdaniem zawyżone stawki. Starosta odpiera zarzuty, podkreślając, że inwestycja została przeprowadzona zgodnie z zasadami przetargu. Jednocześnie wyraża zdziwienie, że tak doświadczony samorządowiec powiela nieprawdziwe informacje.
reklama



 Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu radny Dariusz Wolanin zwrócił uwagę na kosztorys wyliczenia ceny za rewitalizację autodromu. Jego zdaniem podane tam dane budzą wątpliwości zarówno pod względem metodologii, jak i wysokości zaplanowanych wydatków. Dokument zakłada wykonanie szeregu prac związanych m.in. z usunięciem zieleni, przygotowaniem terenu oraz nawiezieniem humusu. Jednak szczegółowa analiza wskazuje zdaniem radnego na liczne nieścisłości i potencjalne zawyżenia kosztów. Radny zauważa, że na ten cel przeznaczonych zostało 1,8 mln zł. 

"1183" razy to samo? 


Jednym z najbardziej zastanawiających elementów dla radnego jest powtarzająca się liczba "1183 sztuk", odnosząca się do niemal wszystkich pozycji: mechanicznego ścinania drzew, karczowania pni, wywozu dłużyc, karpiny oraz gałęzi, a także karczowania krzaków i podszycia. 

reklama

Zdaniem Wolanina jeszcze większe kontrowersje wzbudzają kwoty przypisane do poszczególnych prac. Sam wywóz gałęzi oszacowano na około 762 tys. zł. Wolanin zaznaczył, że w branży leśnej i usługowej często spotyka się sytuacje, w których firmy realizują tego typu prace za znacznie niższe kwoty, a niekiedy nawet bez wynagrodzenia, w zamian za możliwość pozyskania materiału drzewnego lub zrębki. 

– Co oznacza liczba "1183" przy każdej pozycji? Kto to rozpisywał i kto to akceptował? Firmy robią takie prace za darmo w zamian za pozyskany materiał.  Dla mnie takie sumy jak 782 tys. zł za wywiezienie gałęzi to jest coś niesamowitego, ponieważ żeby nie wiem, jak to robić najdrożej, to maksymalnie może to kosztować 30 tys. zł, ale nie łącznie 1 mln 800 tys. zł. To są olbrzymie kwoty. Ja przerabiam tysiące metrów sześciennych drewna i wiem, ile w nadleśnictwie kosztuje wycinka i zrywka drzew. Te kwoty są dla mnie wyobrażalne – twierdził. 

reklama

 Wykonawca określa koszty


  Do sprawy odniósł się starosta biłgorajski Andrzej Szarlip, który szczegółowo wyjaśnia, w jaki sposób powstał kosztorys inwestycji oraz jakie były zasady jego weryfikacji.

 Kosztorys został sporządzony przez wykonawcę na potrzeby realizacji umowy zawartej w formule ryczałtowej. Całkowita wartość inwestycji została określona na poziomie 30 999 990 zł brutto, zgodnie z ofertą złożoną w przetargu publicznym.

Dokument ten nie stanowił podstawy do negocjacji ceny, lecz miał charakter pomocniczy. Służył przede wszystkim do rozliczeń w szczególnych przypadkach, takich jak odstąpienie od umowy, rezygnacja z części robót, wprowadzenie robót zamiennych lub dodatkowych, a także do rozliczania etapów realizacji inwestycji.

reklama

Jak wyjaśnia, wykonawca, opracowując kosztorys, opierał się na przedmiarze robót oraz kosztorysie inwestorskim, przygotowanym zgodnie z obowiązującymi przepisami. W dokumentach tych stosowano standardowe jednostki obmiarowe wynikające z Katalogu Nakładów Norm Rzeczowych (KNNR), takie jak sztuki czy metry przestrzenne.

Jednocześnie wykonawca miał możliwość zastosowania tzw. analogii kosztorysowej, czyli przyjęcia innych jednostek rozliczeniowych w celu uproszczenia lub ujednolicenia wyceny. W przypadku prac związanych z wycinką drzew i usuwaniem roślinności przyjęto jednolitą jednostkę "sztuki" dla wszystkich pozycji, przy zachowaniu łącznej wartości wynikającej z kosztorysu inwestorskiego.

Starostwo podkreśla, że nie miało wpływu na szczegółowe kalkulacje wykonawcy, w tym na ceny materiałów, robocizny, sprzętu czy przyjęte marże. Wynika to bezpośrednio z charakteru wynagrodzenia ryczałtowego – wykonawca samodzielnie określa strukturę kosztów, biorąc na siebie ryzyko ich niedoszacowania.

reklama

Oferta raz złożona – cena bez zmian


Inwestycja została zrealizowana w formule "zaprojektuj i wybuduj", co dodatkowo ogranicza możliwość precyzyjnego określenia kosztów na etapie przetargu. Zamawiający opisuje w takim przypadku przedmiot zamówienia za pomocą Programu Funkcjonalno-Użytkowego (PFU), określając cele i wymagania, natomiast szczegółowe rozwiązania projektowe oraz dokładne zakresy prac powstają dopiero na etapie realizacji przez wykonawcę.

Jak zaznacza starosta, wykonawca, przygotowując ofertę, musiał oszacować koszty na podstawie dostępnych danych, własnego doświadczenia oraz przyjętego ryzyka biznesowego. Dopiero po opracowaniu dokumentacji projektowej możliwe jest dokładne określenie zakresu robót.

Kluczową kwestią jest również to, że prawo zamówień publicznych nie pozwala na negocjowanie ceny po złożeniu oferty. Zarówno zamawiający, jak i wykonawca są związani przedstawioną w przetargu kwotą. Powiat nie miał więc możliwości ingerowania w sposób kalkulacji poszczególnych pozycji ani ich korygowania.

W procesie oceny ofert zamawiający bierze pod uwagę przede wszystkim cenę całkowitą. Szczegółowa struktura kosztów nie podlega negocjacjom, a kosztorys jest analizowany głównie pod kątem zgodności z ofertą.

Starosta zwraca również uwagę, że wybiórcza analiza pojedynczych pozycji kosztorysu – bez odniesienia do całkowitej wartości inwestycji – może prowadzić do błędnych wniosków. Oferta wykonawcy była najkorzystniejsza spośród złożonych w postępowaniu, co przesądziło o jej wyborze.

"Powtarza bzdury"


W ocenie władz powiatu cały proces został przeprowadzony zgodnie z obowiązującymi przepisami, a zastosowane rozwiązania wynikały bezpośrednio z narzuconych przez ustawodawcę zasad realizacji zamówień publicznych.

 Starosta Andrzej Szarlip nie kryje zaskoczenia stanowiskiem radnego. – Jestem zdziwiony jego postawą. Do tej pory wysoko oceniałem jego pracę pod względem merytorycznym – podkreśla.

Jak dodaje, tym bardziej niezrozumiałe jest dla niego powielanie nieprawdziwych informacji. – Dziwi mnie, że powtarza opinie osób, które nie działają w interesie mieszkańców ani powiatu – zaznacza.

Starosta zwraca również uwagę, że w sprawie funkcjonowania autodromu organizowane były spotkania informacyjne, na które radny był zapraszany. – Niestety, nie skorzystał z tych zaproszeń – dodaje.

Realny wpływ na gospodarkę lokalną


 Mija rok od momentu powołania spółki zarządzającej autodromem. Jak twierdzi starosta Szarlip, jednym z głównych powodów podjęcia decyzji o remoncie i uruchomieniu tego obiektu było przekonanie, że stanie się on impulsem rozwojowym dla mieszkańców Biłgoraja oraz lokalnej gospodarki. – Dziś, po roku funkcjonowania, możemy już mówić o konkretnych efektach – twierdzi. 

Z przeprowadzonych analiz wynika, że impreza organizowana na autodromie generuje około 0,5 mln zł wpływów do lokalnej gospodarki w ciągu jednego weekendu. Nie są to środki, które trafiają bezpośrednio do samorządu czy powiatu. Korzystają z nich przede wszystkim lokalni przedsiębiorcy.

– Na każde zawody przyjeżdża średnio około 100 zawodników, którym towarzyszą inne osoby. Przy założeniu, że każdemu zawodnikowi towarzyszą średnio cztery osoby, daje to około 500 uczestników wydarzenia. Jeśli przyjmiemy ostrożne założenie, że każda z tych osób przebywa w Biłgoraju około czterech dni i wydaje średnio 1 tys. zł, oznacza to, że podczas jednego weekendu do lokalnej gospodarki trafia około pół miliona złotych – twierdzi. 

Środki te zasilają bezpośrednio lokalne firmy – hotele, restauracje, stacje paliw oraz inne punkty usługowe. – To realne wsparcie dla przedsiębiorców i konkretny impuls gospodarczy dla miasta – dodaje.

Dotychczas starostwo nie dokładało do funkcjonowania autodromu.

– Spółka dotychczas utrzymuje się samodzielnie, generując przychody oraz wykorzystując wniesiony kapitał zakładowy. To rozwiązanie bardziej ambitne niż model jednostki budżetowej, która funkcjonuje w oparciu o corocznie przyznawane środki publiczne – zaznacza starosta. Dodaje, że przyjęty model zarządzania zakłada większą samodzielność i odpowiedzialność. Spółka musi aktywnie pozyskiwać środki, w tym od sponsorów, oraz prowadzić działania promocyjne. Wymaga to większego zaangażowania, ale jednocześnie przynosi wymierne efekty. Z perspektywy powiatu jest to rozwiązanie korzystne. Zamiast generować koszty, obiekt staje się narzędziem wspierającym rozwój przedsiębiorczości i aktywności gospodarczej w regionie.   

 

 

Temat wycinki powrócił na dzisiejszej sesji rady powiatu, która właśnie trwa. Więcej o sprawie już niebawem w Nowej Gazgecie Biłgorajskiej 

 

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo