reklama

Stowarzyszenie w gminie Biłgoraj wręczyło 121 wypowiedzeń umów o pracę. Czyżby polityczna zemsta?

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Stowarzyszenie w gminie Biłgoraj wręczyło 121 wypowiedzeń umów o pracę. Czyżby polityczna zemsta? - Zdjęcie główne

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Informacje biłgorajskie121 wypowiedzeń umów o pracę otrzymali pracownicy pięciu szkół podstawowych w gminie Biłgoraj. To konsekwencja wypowiedzenia umowy przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych na prowadzenie szkół podstawowych w gminie Biłgoraj. - Nie można obiecać, że wszyscy będą mieli pracę, że nadal to będzie funkcjonować tak, jak do tej pory - mówi wójt Dariusz Świerczyński, który do września musi zorganizować przejęcie szkół i pracowników. Wójt nie kryje też podejrzeń, że za decyzją stowarzyszenia stoją motywy polityczne.
reklama

 Do naszej Redakcji napływają informacje o masowych wypowiedzeniach umów o pracę,  jakie otrzymali pracownicy pięciu szkół podstawowych w gminie Biłgoraj, dla których od 2012 roku organem prowadzącym jest Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych w gminie Biłgoraj. Sprawa dotyczy szkół podstawowych w Korczowie, Smólsku Dużym, Woli Dereźniańskiej, Bukowej i Bidaczowie Starym.

 

Stowarzyszenia miały uratować szkoły przed zamknięciem

 Czym w ogóle są szkoły stowarzyszeniowe? - Szkoły stowarzyszeniowe były kompromisem w czasach niżu demograficznego, który pozwalał na to, by gmina była w stanie utrzymać szkoły finansowo - nie trzeba było ich zamykać, przenosić dzieci, a nauczyciele mieli pracę. Chociaż zmieniło się pensum nauczycieli z 18 do 25 godzin, a zamiast Karty Nauczyciela obowiązuje Kodeks Pracy i rozumiem, że jest to niesprawiedliwe z punktu widzenia nauczycieli, ale wtedy, w 2012 roku, samorządy stały przed wyborem: zamykać szkoły, czy utrzymać pracę nauczycieli. Przekazanie tych pięciu szkół, które miały najmniej uczniów w tamtym czasie pod Stowarzyszenie, pozwoliło na utrzymanie tych szkół i wielu miejsc pracy nauczycieli. To był ratunek przed zamykaniem szkół - wyjaśnia wójt Dariusz Świerczyński.

reklama

W tym układzie rolą gminy było przekazywanie Stowarzyszeniu subwencji z ministerstwa. Do szkół prowadzonych bezpośrednio przez samorząd gmina musi dokładać. Wójt podkreśla, że taki układ funkcjonował bez problemów przez 12 lat. Przejęcie szkół przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych w 2012 roku osobiście nadzorował ówczesny wójt, Wiesław Różyński. Pierwszy zarząd stowarzyszenia tworzyli: prezes Grażyna Skrzydłowska, wiceprezes Emilia Okoń, skarbnik - Stanisław Maciocha, sekretarz Agnieszka Dąbek oraz członek zarządu Wojciech Dziduch.

 

 

 Co dalej? "To, co było, już się skończyło"

 

 

 Przez lata wszystko funkcjonowało sprawnie.  Do czasu zmiany wójta w gminie Biłgoraj. Wójt Świerczyński twierdzi, że wiadomość o wypowiedzeniu prowadzenia szkół przez stowarzyszenie przyszła do gminy znienacka.

reklama

 - Do gminy zadzwonił ktoś z pracowników szkół stowarzyszeniowych z informacją, że dostał wypowiedzenie umowy o pracę. Na drugi dzień do gminy wpłynęło wypowiedzenie umowy prowadzenia pięciu szkół stowarzyszeniowych przez Stowarzyszenie Inicjatyw Gminy Biłgoraj - wyjaśnia wójt.

- Na podstawie zapisów w umowie, z zachowaniem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia, złożyliśmy wypowiedzenie prowadzenia pięciu szkół, dla których od września organem prowadzącym będzie gmina Biłgoraj - potwierdza obecna prezes Stowarzyszenia, Elżbieta Wróblewska.

Prezes Wróblewska potwierdziła też, że wszyscy pracownicy pięciu szkół otrzymali wypowiedzenia. Podczas rozmowy telefonicznej nie była w stanie powiedzieć, ile to osób. Powiedziała nam, że szczegółowe dane może nam przekazać dopiero po urlopie. Na naszą prośbę dane przekazał nam Urząd Gminy Biłgoraj. Z uzyskanych informacji wynika, że wypowiedzenia otrzymało 121 pracowników szkół (SP w Korczowie - 23 osoby, SP w Smólsku Dużym - 31 osób, SP w  Woli Dereźniańskiej - 20 osób, SP w Bukowej - 25 osób, SP w Bidaczowie Starym - 22 osoby).

reklama

Dowiedzieliśmy się, że nauczycielom przy wręczaniu wypowiedzeń obiecano, że teraz zostaną zatrudnieni przez samorząd jako organ prowadzący. Wójt zaznacza, że jeśli rzeczywiście tak uczyniono, to wprowadzono pracowników szkół w błąd.

- Nie można obiecać, że wszyscy będą mieli pracę, że nadal to będzie funkcjonować tak, jak do tej pory. To, co było, już  się skończyło i nie wiem, czy wszyscy będą pracować. Mam nadzieję, że będą, ale ostatecznie to Rada Gminy w porozumieniu i po uzgodnieniach z Kuratorium Oświaty oraz LUW w Lublinie podejmie decyzje. Najpierw jednak potrzebne są wyliczenia, nowe arkusze - tłumaczy wójt.

Gdyby tylko ktoś zadzwonił...

 

  Wójt twierdzi, że nie było żadnych sygnałów wskazujących, że taka sytuacja może nastąpić i ubolewa nad brakiem kontaktu.

reklama

- Nie było żadnych rozmów, prób przedstawienia nam, że są jakieś problemy, trudności, okoliczności, że dalej nie mogą tego prowadzić. Nikt się tu nie pojawił, nikt nie sygnalizował najmniejszych trudności. Po prostu wszyscy pracownicy szkół  dostali wypowiedzenia umów o pracę. Gdybym wiedział o jakichkolwiek problemach, gdybym wiedział, że są jakieś sytuacje, ze trzeba coś pomóc, zmienić, że gmina może się włączyć, cokolwiek, co mogłoby pomóc w utrzymaniu Stowarzyszenia, to rozmawialibyśmy. A tu nie było żadnej próby współpracy. Dlatego uważam, że to działanie ma podtekst polityczny i chciałbym zadać pytanie pani Elżbiecie, dlaczego to zrobiła, czy wie, co zrobiła, bo może ona do końca nie jest świadoma skutków swojej decyzji, kto jej kazał to zrobić? -  zastanawia się wójt Świerczyński.

Zapytaliśmy prezes Wróblewską, czy Stowarzyszenie próbowało nawiązać kontakt z wójtem, z gminą, rozmawiać o zaistniałej sytuacji. 

- Nie. Czekaliśmy. Pan wójt w czasie kampanii obiecywał wiele rzeczy, co może spełnić.  Przez dwa miesiące nie podjął żadnej próby kontaktów, nie informował, co będzie dalej ze Stowarzyszeniami - mówi prezes Stowarzyszenia.

 

Nowy zarząd mocno związany z posłem Różyńskim

 

Podejrzenia wójta o polityczne mogą być całkiem uzasadnione. Nowy Zarząd Stowarzyszenia, który podpisał się pod wypowiedzeniem, powołano 29 maja (z tą samą datą Stowarzyszenie wypowiedziało gminie umowę prowadzenia szkół). Prezesem Zarządu została Elżbieta Wróblewska, a wiceprezesem Marlena Kornak. Obie panie startowały w ostatnich wyborach samorządowych do Rady Powiatu z list Trzeciej Drogi. Elżbieta Wróblewska jest pracownicą Dariusza Wolanina, radnego powiatowego Trzeciej Drogi, prawej ręki posła Wiesława Różyńskiego, a Marlena Kornak, dyrektorem biura poselskiego Wiesława Różyńskiego. Dzwoniliśmy do obu pań. Z wiceprezes Stowarzyszenia, a zawodowo dyrektor biura poselskiego, Marleną Kornak, skontaktowaliśmy się przez numer do biura poselskiego. Odpowiedziała, że przez ten numer rozmawia tylko na tematy związane z posłem i się rozłączyła. Przy naszej drugiej próbie kontaktu odparła, że oddzwoni za 10 min. Nie oddzwoniła. Prezes Wróblewska zapewniała nas, że przy podejmowaniu decyzji żadnych politycznych podtekstów nie było, a poseł Różyński o tej decyzji nie wiedział. Sam poseł na nasze pytania przesłane mailem czy wiedział o decyzji i czy miał z nią coś wspólnego, do czasu publikacji nie odpowiedział.

- Przez ostanie 12 lat ta współpraca z gminą Biłgoraj układała się bardzo dobrze, wręcz wzorowo. Zaznaczam, że zarząd od 2012 r. działał społecznie, nigdy nie poobierał wynagrodzenia za to, co robił. Wójt Wiesław Różyński, jego zastępca Wojciech Dziduch zawsze współpracowali, interesowali się potrzebami szkół, starali się, żeby szkoły podlegające pod Stowarzyszenie miały takie same warunki, jak i szkoły, które należały bezpośrednio pod gminę. Od kwietnia tego roku nastąpiła zmiana wójta gminy, a Zarząd Stowarzyszenia z przyczyn prywatnych zrezygnował. Trzeba było ponownie wybrać Zarząd - wyjaśnia Elżbieta Wróblewska.

 

Urzędników czekają pracowite wakacje. A gminę kolejne długi

 

 

Politycznie czy nie, decyzja zapadła i od 1 września gmina ma obowiązek przejąć pięć szkół. Warto podkreślić, że gmina prowadzi jeszcze sześć szkół samorządowych - w sumie 11 szkół. Gmina Biłgoraj to najprawdopodobniej gmina z największą ilością szkół w całym województwie lubelskim. 

- W tej chwili mamy ogromny problem, dlatego tak trudno jest mi się oprzeć się wrażeniu, że jest to celowe działanie podszyte politycznymi pobudkami. Ta decyzja Stowarzyszenia wiąże się z ogromną ilością zupełnie niepotrzebnej pracy. Trzeba teraz wszystko zinwentaryzować, ocenić, przekazać gminie. Musimy zrobić nowe arkusze organizacyjne, nowe przydziały godzin, praktycznie cała organizacja pracy dla pięciu szkół musi zostać wykonana na nowo - wylicza wójt.

Ze wstępnych szacunków wynika, że przejęcie szkół może kosztować zadłużoną gminę około 2 mln zł.

Elżbieta Wróblewska twierdzi zaś, że ta decyzja wszystkim wyjdzie na dobre.

- Przez blisko dwa miesiące ze strony obecnego wójta nie było żadnego zainteresowania odnośnie szkół prowadzonych przez Stowarzyszenie. Ale to sytuacja demograficzna i spadek liczby dzieci spowodowały, że zarząd podjął decyzję o rozwiązaniu umowy na prowadzenie szkół. Chodzi o to, żeby te dzieci miały takie same szanse, jak dzieci należące do szkół gminnych. Decyzja była dobrze przemyślana, zostały przejrzane wszystkie księgi, analizowaliśmy prognozy. To nie jest spontaniczna decyzja. Chcemy spełnić oczekiwania nauczycieli, od stycznia najniższa krajowa poszła w górę, nauczyciele dostali podwyżki. Patrząc na to z perspektywy przyszłości, gdzie będzie coraz mniej dzieci, będą mniejsze dotacje, Stowarzyszenie nie da rady. W momencie wypowiedzenia umowy szkoły przechodzą pod gminę. Co do zatrudnienia to już będzie decydował sobie wójt. Myślę, że wójt sobie z tym poradzi. Zna struktury, jest na odpowiednim stanowisku. Byłoby krzywdzące, gdyby te osoby, które pracowały tyle lat, nie zostały zatrudnione - tłumaczy Elżbieta Wróblewska.

 

Co dalej?

Wójt zapewnia, że jest daleki od zamykania szkół i będzie szukał  innego rozwiązania.
Podkreśla też, że w kwestiach prawno-formalnych również nie do końca wiadomo, jak postępować, bo w całej Polsce jak dotąd tylko trzy Stowarzyszenia zostały zlikwidowane od 2012. W tej sprawie urzędnicy podjęli już szereg rozmów i konsultacji, łącznie z  poinformowaniem Ministerstwa Edukacji. Wójt rozważał też przekazanie szkół innemu stowarzyszeniu, ale wymaga to również zgód, konsultacji, a prawnie i proceduralnie takie przekazanie trwa sześć miesięcy, wiec w tym wypadki jest to niemożliwe.

- Jesteśmy w kropce - kwituje wójt.

 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo