Do naszej Redakcji napływają informacje o masowych wypowiedzeniach umów o pracę, jakie otrzymali pracownicy pięciu szkół podstawowych w gminie Biłgoraj, dla których od 2012 roku organem prowadzącym jest Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych w gminie Biłgoraj. Sprawa dotyczy szkół podstawowych w Korczowie, Smólsku Dużym, Woli Dereźniańskiej, Bukowej i Bidaczowie Starym.
Stowarzyszenia miały uratować szkoły przed zamknięciem
W tym układzie rolą gminy było przekazywanie Stowarzyszeniu subwencji z ministerstwa. Do szkół prowadzonych bezpośrednio przez samorząd gmina musi dokładać. Wójt podkreśla, że taki układ funkcjonował bez problemów przez 12 lat. Przejęcie szkół przez Stowarzyszenie Inicjatyw Społecznych w 2012 roku osobiście nadzorował ówczesny wójt, Wiesław Różyński. Pierwszy zarząd stowarzyszenia tworzyli: prezes Grażyna Skrzydłowska, wiceprezes Emilia Okoń, skarbnik - Stanisław Maciocha, sekretarz Agnieszka Dąbek oraz członek zarządu Wojciech Dziduch.
Co dalej? "To, co było, już się skończyło"
- Na podstawie zapisów w umowie, z zachowaniem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia, złożyliśmy wypowiedzenie prowadzenia pięciu szkół, dla których od września organem prowadzącym będzie gmina Biłgoraj - potwierdza obecna prezes Stowarzyszenia, Elżbieta Wróblewska.
Prezes Wróblewska potwierdziła też, że wszyscy pracownicy pięciu szkół otrzymali wypowiedzenia. Podczas rozmowy telefonicznej nie była w stanie powiedzieć, ile to osób. Powiedziała nam, że szczegółowe dane może nam przekazać dopiero po urlopie. Na naszą prośbę dane przekazał nam Urząd Gminy Biłgoraj. Z uzyskanych informacji wynika, że wypowiedzenia otrzymało 121 pracowników szkół (SP w Korczowie - 23 osoby, SP w Smólsku Dużym - 31 osób, SP w Woli Dereźniańskiej - 20 osób, SP w Bukowej - 25 osób, SP w Bidaczowie Starym - 22 osoby).
Dowiedzieliśmy się, że nauczycielom przy wręczaniu wypowiedzeń obiecano, że teraz zostaną zatrudnieni przez samorząd jako organ prowadzący. Wójt zaznacza, że jeśli rzeczywiście tak uczyniono, to wprowadzono pracowników szkół w błąd.
- Nie można obiecać, że wszyscy będą mieli pracę, że nadal to będzie funkcjonować tak, jak do tej pory. To, co było, już się skończyło i nie wiem, czy wszyscy będą pracować. Mam nadzieję, że będą, ale ostatecznie to Rada Gminy w porozumieniu i po uzgodnieniach z Kuratorium Oświaty oraz LUW w Lublinie podejmie decyzje. Najpierw jednak potrzebne są wyliczenia, nowe arkusze - tłumaczy wójt.
Gdyby tylko ktoś zadzwonił...
Wójt twierdzi, że nie było żadnych sygnałów wskazujących, że taka sytuacja może nastąpić i ubolewa nad brakiem kontaktu.
- Nie było żadnych rozmów, prób przedstawienia nam, że są jakieś problemy, trudności, okoliczności, że dalej nie mogą tego prowadzić. Nikt się tu nie pojawił, nikt nie sygnalizował najmniejszych trudności. Po prostu wszyscy pracownicy szkół dostali wypowiedzenia umów o pracę. Gdybym wiedział o jakichkolwiek problemach, gdybym wiedział, że są jakieś sytuacje, ze trzeba coś pomóc, zmienić, że gmina może się włączyć, cokolwiek, co mogłoby pomóc w utrzymaniu Stowarzyszenia, to rozmawialibyśmy. A tu nie było żadnej próby współpracy. Dlatego uważam, że to działanie ma podtekst polityczny i chciałbym zadać pytanie pani Elżbiecie, dlaczego to zrobiła, czy wie, co zrobiła, bo może ona do końca nie jest świadoma skutków swojej decyzji, kto jej kazał to zrobić? - zastanawia się wójt Świerczyński.
Zapytaliśmy prezes Wróblewską, czy Stowarzyszenie próbowało nawiązać kontakt z wójtem, z gminą, rozmawiać o zaistniałej sytuacji.
- Nie. Czekaliśmy. Pan wójt w czasie kampanii obiecywał wiele rzeczy, co może spełnić. Przez dwa miesiące nie podjął żadnej próby kontaktów, nie informował, co będzie dalej ze Stowarzyszeniami - mówi prezes Stowarzyszenia.
Nowy zarząd mocno związany z posłem Różyńskim
Urzędników czekają pracowite wakacje. A gminę kolejne długi
Politycznie czy nie, decyzja zapadła i od 1 września gmina ma obowiązek przejąć pięć szkół. Warto podkreślić, że gmina prowadzi jeszcze sześć szkół samorządowych - w sumie 11 szkół. Gmina Biłgoraj to najprawdopodobniej gmina z największą ilością szkół w całym województwie lubelskim.
- W tej chwili mamy ogromny problem, dlatego tak trudno jest mi się oprzeć się wrażeniu, że jest to celowe działanie podszyte politycznymi pobudkami. Ta decyzja Stowarzyszenia wiąże się z ogromną ilością zupełnie niepotrzebnej pracy. Trzeba teraz wszystko zinwentaryzować, ocenić, przekazać gminie. Musimy zrobić nowe arkusze organizacyjne, nowe przydziały godzin, praktycznie cała organizacja pracy dla pięciu szkół musi zostać wykonana na nowo - wylicza wójt.
Ze wstępnych szacunków wynika, że przejęcie szkół może kosztować zadłużoną gminę około 2 mln zł.
Elżbieta Wróblewska twierdzi zaś, że ta decyzja wszystkim wyjdzie na dobre.
- Przez blisko dwa miesiące ze strony obecnego wójta nie było żadnego zainteresowania odnośnie szkół prowadzonych przez Stowarzyszenie. Ale to sytuacja demograficzna i spadek liczby dzieci spowodowały, że zarząd podjął decyzję o rozwiązaniu umowy na prowadzenie szkół. Chodzi o to, żeby te dzieci miały takie same szanse, jak dzieci należące do szkół gminnych. Decyzja była dobrze przemyślana, zostały przejrzane wszystkie księgi, analizowaliśmy prognozy. To nie jest spontaniczna decyzja. Chcemy spełnić oczekiwania nauczycieli, od stycznia najniższa krajowa poszła w górę, nauczyciele dostali podwyżki. Patrząc na to z perspektywy przyszłości, gdzie będzie coraz mniej dzieci, będą mniejsze dotacje, Stowarzyszenie nie da rady. W momencie wypowiedzenia umowy szkoły przechodzą pod gminę. Co do zatrudnienia to już będzie decydował sobie wójt. Myślę, że wójt sobie z tym poradzi. Zna struktury, jest na odpowiednim stanowisku. Byłoby krzywdzące, gdyby te osoby, które pracowały tyle lat, nie zostały zatrudnione - tłumaczy Elżbieta Wróblewska.
Co dalej?
- Jesteśmy w kropce - kwituje wójt.
Komentarze (0)