Sprawca kradzieży puszki Adasia zatrzymany. Ale decyzja śledczych zszokowała rodzinę

Opublikowano:
Autor:

Sprawca kradzieży puszki Adasia zatrzymany. Ale decyzja śledczych zszokowała rodzinę - Zdjęcie główne
Zobacz
galerię
3
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Informacje biłgorajskieTa sprawa poruszyła całe miasto. Policja zatrzymała sprawcę kradzieży puszki z datkami dla śmiertelnie chorego Adasia Iwanejko. Ale decyzja, jaką podjęli śledczy, zszokowała rodzinę.
reklama

Do  zdarzenia doszło 5 sierpnia na terenie jednego z lokali w Biłgoraju. W punkcie gastronomicznym znajdowała się puszka, do której ludzie wrzucali pieniądze na 13-letniego Adasia,  cierpiącego na ciężką chorobę, dystrofię mięśniową Duchenne`a. Zniknięcie skarbonki wywołało poruszenie w całym mieście, a dla chłopca i jego rodziny był to potężny cios emocjonalny – puszka to nie tylko pieniądze, ale symbol codziennej, wycieńczającej walki z postępującą chorobą. 

 

Decyzja śledczych: "To tylko wykroczenie"

 

Sprawą zajęła się policja, która dość szybko ujęła 36-letniego sprawcę.  Ale decyzja, która zapadła w tej sprawie i została zatwierdzona przez szefa biłgorajskiej prokuratury, jest dla rodziny ogromnym rozczarowaniem. Śledczy wyliczyli, że w puszce znajdowało się dokładnie 528 zł i 96 gr. Zgodnie z polskim prawem, aby kradzież uznano za przestępstwo, wartość skradzionej rzeczy musi wynosić więcej niż 800 zł. Ponieważ kwota była niższa, policja umorzyła sprawę o przestępstwo i uznała, że zniknięcie puszki to jedynie drobniejsze wykroczenie. Sprawa miała zostać przekazana do zespołu ds. wykroczeń.

reklama

 

 

Rodzice odpowiadają: "Puszka musiała zostać rozbita, a pieniędzy było więcej!"

 

Z takim stawianiem sprawy absolutnie nie zgadzają się bliscy chłopca. Rodzice Adasia pod koniec sierpnia złożyli oficjalne zażalenie na postanowienie prokuratury.

 

Tłumaczą, że puszka była zamknięta i porządnie zabezpieczona. Aby dostać się do pieniędzy, złodziej musiał ją fizycznie zniszczyć i przełamać zabezpieczenie.  Domagają się, by czyn ten został zakwalifikowany jako kradzież z włamaniem, która w polskim prawie traktowana jako przestępstwo – bez względu na to, ile pieniędzy było w środku. 

 

Podkreślają też, że w puszce mogło znajdować się więcej pieniędzy, niż odsykali śledczy po upływie co najmniej doby od kradzieży. 

reklama

 

Co będzie dalej? Decyzja w rękach sądu 

 

Rozżalona i zmęczona rodzina zazncza, że nie szuka zemsty, lecz sprawiedliwości dla dziecka, które każdego dnia ponosi wielki trud, by zebrać ogromne pieniądze na własne leczenie. 

 

- Przeciecież ten człowiek  był świadomy, że dokonuje czynu zabronionego. Zabrał metalową puszkę, która stała w tym punkcie za pleksą i musiał  otworzyć ją siłą, bo to była tzw. konserwa;  my te puszki otwieramy otwieraczem do puszek.  Naszym zdaniem kierował się wyjątkowo niskimi pobudkami i przywłaszczył sobie środki przeznaczone na leczenia chorego dziecka.  Jak możemy przejść obok tego obojętnie, jak mamy nie reagować i tym samym dawać przyzwolnie na takie sytuacje? To była kradzież z włamaniem i chcemy, by własnie tak śledczy zakwalifikowali ten czyn  - mówią zrozpaczeni rodzice chłopca. 

reklama

 

O tym, czy stanowisko prokuratury i policji było słuszne, zdecyduje teraz wymiar sprawiedliwości. Sąd Rejonowy w Biłgoraju wyznaczył posiedzenie w tej sprawie na 30 września br. 

 

 

 

 

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo