Drobne wykroczenie zamiast przestępstwa
Do zuchwałej kradzieży doszło 5 sierpnia br. w jednym z lokalnych punktów gastronomicznych na terenie Biłgoraja. Skradziona puszka zawierała środki zbierane na rzecz 13-letniego Adasia Iwanejki, zmagającego się z ciężką i postępującą chorobą – dystrofią mięśniową Duchenne’a.
Funkcjonariusze policji sprawnie ustalili i zatrzymali 36-letniego mężczyznę. Kontrowersje wzbudziła jednak dalsza ścieżka prawna. Śledczy oszacowali, że w puszce znajdowała się kwota 528,96 zł. Ponieważ próg, od którego kradzież klasyfikowana jest jako przestępstwo, wynosi w polskim prawie powyżej 800 zł, sprawę umorzono w kontekście kodeksu karnego i zakwalifikowano jedynie jako drobniejsze wykroczenie, przekazując materiały do zespołu ds. wykroczeń. Decyzję tę zatwierdził szef Prokuratury Rejonowej w Biłgoraju.
Rodzice: "To była kradzież z włamaniem"
Z zapadłymi ustaleniami stanowczo nie zgadzają się rodzice chorego chłopca, którzy złożyli oficjalne zażalenie na postanowienie prokuratury. Podkreślają oni, że puszka (tzw. konserwa) była solidnie zabezpieczona i usytuowana za pleksą. Aby dostać się do jej zawartości, sprawca musiał użyć siły fizycznej i otworzyć ją mechanicznie – rodzice sami otwierają tego typu skarbonki otwieraczem do puszek.
Zdaniem rodziny czyn ten wyczerpuje znamiona kradzieży z włamaniem, która stanowi przestępstwo niezależnie od wartości skradzionej kwoty. Bliscy podnoszą również wątpliwość, czy w puszce nie znajdowało się więcej środków, zważywszy na fakt, że śledczy odzyskali pieniądze po upływie co najmniej doby od zdarzenia.
– Przecież ten człowiek był świadomy, że dokonuje czynu zabronionego. Zabrał metalową puszkę, która stała w tym punkcie za pleksą i musiał otworzyć ją siłą. Naszym zdaniem kierował się wyjątkowo niskimi pobudkami i przywłaszczył sobie środki przeznaczone na leczenie chorego dziecka. Jak możemy przejść obok tego obojętnie, jak mamy nie reagować i tym samym dawać przyzwolenie na takie sytuacje? To była kradzież z włamaniem i chcemy, by właśnie tak śledczy zakwalifikowali ten czyn – mówią zrozpaczeni rodzice chłopca.
Sąd kazał porządnie zbadać sprawę
Posiedzenie sądu w tej sprawie odbyło się 30 września br.. Sąd uwzględnił zażalenie złożone przez rodziców i uchylił decyzję prokuratury o umorzeniu postępowania. Póki co sprawa nie trafi więc do wydziału wykroczeń i nie skońćzy się tylko na mandacie, jak chciały tego organy ścigania.
- Zgodnie z decyzją sądu Prokuratura Rejonwa w Biłgoraju prowadzi w tej sprawie dlasze postępowanie - przyznaje Ireneusz Gmyz, szef biłgorajskiej prokuratury.
Na sali rozpraw obecna była Ola Konopka-Iwanejko, mama Adasia:
-Robimy to dla naszego dziecka. Nasz syn zbiera butelki, prosi o pieniądze pod kościołem. Uczymy go, że trzeba walczyć, być wytrwałym i dobrym człowiekiem. Zaskarżenie decyzji nie wynika z chęci zemsty, lecz z potrzeby sprawiedliwości i pokazaniu, że nie ma naszej zgody na na pobłażliwe traktowanie takich czynów. Chcemy, by prokurator porządnie zajął się tą sprawą, przesłuchał świadków. Cieszymy się z decyzji sądu, bo to pokazuje naszemu dziecku, że warto walczyć, nawet gdy brakuje sił. - mówi Ola Konopka-Iwanejko, mama Adasia
Walka cały czas trwa
13-letni Adaś Iwanejko cierpi na Dystrofię Mięśniową Duchenne’a – podłą, okrutną chorobę, która codziennie zabiera mu sprawność i niszczy jego mięśnie. Na terapię w Dubaju rodzina zebrała już ponad 10 mln zł. Wciąż brakuje około 3 mln. Chłopcu można pomóc wpłacając datki na jego zbiórkę ZBIÓRKA ADAŚ IWANEJKO
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.