Ponad rok temu rozmawiałyśmy o Twoim debiucie "Pannie młodej z powstania". Jak z perspektywy minionego roku oceniasz ten czas? Co najbardziej zmieniło się w Twoim życiu po wydaniu pierwszej książki?
Kazia Sitarz: Tak, to półtora roku zleciało niezmiernie szybko. Był to dość intensywny czas. Na pewno zmieniło się to, że stałam się bardziej otwarta, choć stres i nieśmiałość wciąż towarzyszy mi podczas spotkań autorskich.
Czy spotkania z czytelnikami i reakcje na historię Alicji i Bolesława Biegów utwierdziły Cię w przekonaniu, że chcesz dalej opowiadać o ludziach, których losy zasługują na przypomnienie.
Tak, zdecydowanie. Uważam, że to jest mój cel, aby przypominać o postaciach, nie bardzo znanych przez historię, zapomnianych przez ogół. To pozwalanie im wciąż żyć, bo człowiek żyje tyle, ile trwa pamięć o nim. A historię Alicji i Bolesława wciąż noszę w sercu i nigdy jej nie zapomnę, nie ma dnia, bym o nich nie pomyślała.
Czy jest jakaś reakcja czytelnika na Twoją debiutancką książkę, którą szczególnie zapamiętałaś?
Poruszało mnie, jak wiele starszych pań odnalazło coś swojego w tej historii, że często identyfikowały się z Lili. Moimi najważniejszymi czytelniczkami były oczywiście Eileen i Annette, córki Alicji i Billa, z którymi pozostaję w kontakcie. Ta relacja jest dla mnie bardzo ważna.
Czy po wydaniu "Panny młodej z powstania" inaczej podchodzisz do pisania? Czego nauczyłaś się podczas pracy nad pierwszą książką, co wykorzystujesz teraz?
Bardziej dbam o pokazanie postaci, jako prawdziwego człowieka, z wadami i zaletami. Nie jako świętego, co zdarzyło mi się przy "Pannie młodej", gdzie właśnie redaktor zwróciła mi uwagę, że Alicja i Bill jako małżeństwo nie mogą być tak cukierkowi. I faktycznie, po dwóch, a nawet trzech latach od napisania Lili, muszę to przyznać, niektóre sceny, zwłaszcza tej najwcześniejszej wersji książki, które dzięki Bogu nie poszły do druku, były bardzo infantylne.
Niebawem ukaże się Twoja nowa książka. Tym razem postanowiłaś przenieść się znacznie dalej w przeszłość i opowiedzieć o Barbarze Zápolyi, żonie Zygmunta I Starego. Skąd wzięło się zainteresowanie właśnie tą postacią?
Moje zainteresowanie polskimi królowymi zaczęło się, jak miałam 12-13 lat. Polegało ono na czytaniu książek historycznych i oglądaniu popularnego wówczas serialu "Korona królów". Pierwszy raz zechciałam opowiedzieć historię Barbary, jak miałam 16 lat. Mając 15 lat, pisałam o niej taką jakby książkę na popularnym wówczas portalu Wattpad, gdzie młodzież dzieliła się swoimi tekstami. Byłam po operacji wyrostka, kiedy pisałam pierwszy raz, pamiętam, że z koleżanką z liceum, która pisała na inny temat, "serduszkowałyśmy" sobie rozdziały. Wiosną 2022 roku poznałam panią Dorotę Pająk-Pudę, która okazała się aniołem, przeczytała moją "książkę" i dodała mi wiatru w skrzydła, pisząc, że warto ją wydać, choć oczywiście obecna powieść różni się diametralnie od tej nastoletniej wersji. Pani Dorota to znana i ceniona pisarka powieści historycznych, która też pisze o królowych, z tym że z epoki średniowiecza. Jednak tak naprawdę to w lutym tego roku postanowiłam wziąć się na poważnie za przerobienie tej powieści i ukazanie jej światu, a droga do wydania była wyboista, bo mało który wydawca chciał podjąć się ryzyka wydania powieści krótkiej i o mało znanej królowej.
Co najbardziej Cię zafascynowało w Barbarze - jej osobowość, relacja z Zygmuntem I, losy na królewskim dworze, a może to, jak niewiele miejsca poświęca się jej we współczesnej pamięci historycznej?
Poruszyła mnie jej wrażliwość, łagodność, duża empatia. Zauważyłam, że pod względem dużej wrażliwości jesteśmy do siebie podobne. Było mi jej ogromnie żal, że zmarła tak młodo i historia o niej z czasem zapomniała. Niezwykle ciekawa była również jej relacja z Zygmuntem. Między parą królewską było 29 lat różnicy. Zygmunt miał 45 lat w chwili ślubu, a Barbara 16. Wówczas było to normalne, nikogo to nie dziwiło, choć dzisiaj byłoby to szokiem, budziłoby oburzenie, ale nie możemy oceniać postaci historycznych i ich epoki, obyczajów z perspektywy tego, co wiemy dziś. Uważam, że Zygmunt był mężem-ideałem. To znaczy takim, o którym można marzyć i takim, który nie zdarza się często. Był dla niej wspaniały, ciepły, czuły. Otaczał ją opieką, pomagał odnaleźć się w tych pierwszych dniach w Krakowie, zabierał ją ze sobą na wszystkie możliwe podróże, a kiedy wyjechał na zjazd polityczny do Wiednia, pisał jej, że "Nasza miłość jest tak silna, że żadna odległość jej nie osłabi". Podkreślał, że tęskni, co chwila pytał, czy jest zdrowa, prosił, by się niczym nie martwiła na zapas, bowiem królowa miała skłonność do lęków. Jego czułe słowa niestety nie mogły jej długofalowo uspokoić, bo jak mu pisała, siła bojaźni była większa...
Czy możesz zdradzić, na jakim etapie są obecnie prace nad książką i kiedy czytelnicy mogą spodziewać się jej premiery?
Książka jest już na ukończeniu, jej premiera odbędzie się pod koniec października.
Dziękuję za rozmowę i podzielenie się z nami swoimi pisarskimi doświadczeniami. To jednak nie koniec. Niebawem przyjrzymy się bliżej Twojej najnowszej powieści i poznamy więcej szczegółów na temat historii Barbary Zápolyi, żony Zygmunta I Starego.
Kazia Sitarz – młoda pisarka pochodząca z Tereszpola-Zygmuntów w gminie Tereszpol, obecnie studentka prawa w Lublinie. Jej literackim debiutem jest książka „Panna młoda z powstania”, opowiadająca historię Alicji Treutler-Biegi i Bolesława Biegi – pary, której ślub podczas Powstania Warszawskiego został uwieczniony na jednej z najbardziej rozpoznawalnych fotografii z tamtego okresu. Niebawem ukaże się jej druga powieść, "Barbara Zapolyà. Anioł Jagiellonów".
Inspiracją do napisania książki była fascynacja losami bohaterów zdjęcia, które Kazia poznała już jako trzynastoletnia dziewczynka. Kilka lat później, podczas lekcji historii w szkole średniej, powróciła do tej niezwykłej opowieści, przygotowując prezentację o powstańczej parze. To właśnie wtedy narodził się pomysł, by utrwalić jej historię w formie książki.
„Panna młoda z powstania” jest fabularyzowaną biografią Alicji Treutler-Biegi, ps. „Jarmuż”. Autorka, korzystając ze wspomnień Bolesława Biegi, relacji jego córek oraz materiałów z rodzinnego archiwum, połączyła historyczną dokumentację z literacką narracją. W centrum opowieści znalazły się miłość, odwaga i losy dwojga młodych ludzi, których życie naznaczyły niemiecka okupacja, Powstanie Warszawskie i trudne doświadczenia powojennej tułaczki.
Kazia Sitarz interesuje się historią, szczególnie losami polskich królewien i królowych, a także tematyką true crime. W wolnym czasie chętnie czyta książki i spaceruje. Jest osobą introwertyczną, która z pasją odkrywa niezwykłe historie zapisane w przeszłości i przybliża je współczesnym czytelnikom.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.