Do Urzędu Gminy Aleksandrów wpłynął projekt zarządzenia Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Lublinie dotyczący utworzenia rezerwatu przyrody „Pożarnica”. Zgodnie z dokumentem ochroną miałby zostać objęty teren o powierzchni 45,75 hektara położony na terenie gminy Aleksandrów. Dodatkowo na obszarach graniczących z rezerwatem wyznaczona miałaby zostać otulina obejmująca 84,89 hektara na terenie gmin Aleksandrów i Księżpol.
Celem ochrony, jak zapisano w projekcie, jest zachowanie mozaiki torfowisk przejściowych, wysokich oraz borów bagiennych.
Jednak właśnie wokół planowanej otuliny narosły największe kontrowersje.
Nie przeciwko ochronie przyrody, ale przeciwko sposobowi działania
W mediach społecznościowych gmina poinformowała mieszkańców o planowanych zmianach i zarzuciła administracji rządowej brak wcześniejszych rozmów z lokalną społecznością.
-Wszystko odbywa się bez rozmowy, bez spotkania i bez dyskusji z mieszkańcami gminy oraz samorządem – jedynie poprzez wymianę dokumentów i urzędowych pism– napisano w komunikacie.
Wójt Aleksandrowa Andrzej Borowiec podkreśla, że sam nie jest przeciwnikiem tworzenia rezerwatów.
– Nie jestem przeciwnikiem ochrony przyrody. Przez 27 lat pracowałem w Lasach Państwowych i te piękne miejsca są między innymi efektem tego, jak były prowadzone i chronione – mówi w rozmowie z „Nową Gazetą Biłgorajską
Jak zaznacza, spór nie dotyczy samej idei ochrony przyrody, lecz sposobu jej wprowadzania i skali planowanych ograniczeń.
„Bagno Smóga” zamiast „Pożarnicy”. Spór także o lokalną tożsamość
Projektowany rezerwat ma objąć teren, który mieszkańcy od pokoleń znają jako „Bagno Smóga” lub „Las za Sipą”.
Wójt zwraca uwagę, że teren ten przez dziesięciolecia pozostawał w naturalnym stanie bez formalnej ochrony, a mieszkańcy korzystali z niego w sposób, który, jak twierdzi, nie powodował degradacji.
– To miejsce zawsze było chronione przez ludzi. Zbierano tam żurawinę błotną, grzyby, jagody i jednocześnie zachowywano jego naturalny charakter. To służyło mieszkańcom i przyrodzie – mówi.
Wójt Borowiec podnosi również argument związany z nazwą projektowanego rezerwatu.
– Te nazwy funkcjonują tutaj od setek lat i są związane z lokalną społecznością – podkreśla Borowiec.
Największe obawy budzi nie rezerwat, lecz otulina
Choć sam rezerwat ma objąć niespełna 46 hektarów, to znacznie większe emocje wywołuje planowana otulina o powierzchni niemal 85 hektarów.
Według projektu część otuliny miałaby objąć nie tylko tereny Lasów Państwowych, ale również prywatne grunty leśne i obszary sąsiadujące ze strefą przemysłową.
– Sam rezerwat został wyznaczony na terenach Lasów Państwowych, ale ogromna otulina ma wejść także na lasy prywatne i aż po naszą jedyną strefę przemysłową –zaznacza wójt.
To właśnie potencjalny wpływ na przyszłe inwestycje i korzystanie z terenów ma stanowić główne źródło niepokoju.
Borowiec wskazuje, że mieszkańcy obawiają się ograniczeń dotyczących gospodarki leśnej czy realizacji przyszłych przedsięwzięć.
– Ludzie pytają, czy będzie można pozyskiwać drewno, budować elementy infrastruktury turystycznej czy prowadzić inne działania. To są pytania, na które dziś nie mają odpowiedzi – zaznacza.
Warto jednak podkreślić, że sama obecność otuliny nie oznacza automatycznie całkowitego zakazu działalności człowieka – szczegółowe ograniczenia wynikają każdorazowo z konkretnych przepisów ochronnych i dokumentów ustanawiających zasady funkcjonowania danego obszaru.
Gmina wydała opinię negatywną i oczekuje rozmów. Rozważają powołanie komitetu protestacyjnego
Jak informuje wójt, urząd otrzymał dokumentację liczącą około 60 stron i został poproszony o przedstawienie stanowiska.
– Wyraziłem opinię negatywną. Nie dlatego, że jestem przeciwko ochronie przyrody, ale dlatego, że oczekujemy rozmowy i wyjaśnienia konsekwencji dla mieszkańców – mówi.
Władze gminy apelują o organizację spotkania z przedstawicielami Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz instytucji odpowiedzialnych za projekt.
W mediach społecznościowych pojawiła się również informacja, że w przypadku braku dialogu część mieszkańców rozważa powołanie komitetu protestacyjnego.
Na razie projekt znajduje się na etapie procedowania i opiniowania. Ostateczna decyzja dotycząca utworzenia rezerwatu jeszcze nie zapadła. Jednocześnie sprawa pokazuje szerszy problem, który coraz częściej pojawia się przy nowych formach ochrony przyrody – nie tyle spór o samą ochronę, ile o sposób jej wprowadzania i pogodzenie interesów środowiskowych z oczekiwaniami lokalnych społeczności.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.