Nazwisko pochodzącego z Biłgoraja Piotra O. przez lata było synonimem spektakularnych oszustw finansowych, międzynarodowych śledztw i życia w luksusie budowanego na wyłudzonych pieniądzach. Najgłośniejszym wątkiem sprawy było oszustwo na szkodę brazylijskiej legendy futbolu Romário, który stracił blisko 5 mln dolarów.
Po latach ukrywania się wrócił do Polski w kajdankach
W maju 2025 roku zakończyły się trwające od lat poszukiwania Piotra O. Mężczyzna, ścigany od 2018 roku dwoma listami gończymi, Europejskim Nakazem Aresztowania oraz dwoma zarządzeniami o przymusowym doprowadzeniu, został sprowadzony z Wielkiej Brytanii do Polski. Lubelska policja poinformowała wówczas, że konwój przeprowadziło Biuro Prewencji Komendy Głównej Policji. Po ekstradycji Piotr O. trafił do zakładu karnego, gdzie miał odbyć blisko 15 lat pozbawienia wolności.
Był to finał wieloletniej współpracy polskich i brytyjskich służb oraz jednej z najgłośniejszych ekstradycji dotyczących przestępstw gospodarczych ostatnich lat.
Oszukał Romário na blisko 5 mln dolarów
To właśnie sprawa Romário sprawiła, że o Piotrze O. usłyszała cała Polska. W 2004 roku do Lublina przyjechał sam brazylijski mistrz świata, były napastnik reprezentacji Brazylii i FC Barcelony.
Podczas przesłuchania w lubelskiej prokuraturze piłkarz potwierdził, że przekazał Piotrowi O. ponad 4,8 mln dolarów na inwestycje. Pieniądze miały być korzystnie ulokowane, jednak – według śledczych – zostały przelane na kolejne rachunki, aby zatrzeć ich pochodzenie. Ostatecznie środki miały zostać wykorzystane do zakupu nieruchomości i luksusowych samochodów.
Według prokuratury w podobny sposób oszukani zostali także udziałowcy firmy z Australii, którzy stracili kolejne 5 mln dolarów.
Z Biłgoraja do świata wielkich finansów. Tak budował swoją legendę
Piotr O. pochodził z Biłgoraja. Ukończył Medyczne Studium Zawodowe na kierunku elektroradiologii i prowadził działalność gospodarczą, która formalnie pozwalała zajmować się niemal wszystkim.
Międzynarodową karierę rozpoczął po wyjeździe do Wielkiej Brytanii. Przedstawiał się jako światowej klasy finansista i bankier. Twierdził, że studiował na Uniwersytecie Londyńskim, posiada certyfikat Cambridge, doradzał przy wielomilionowych transakcjach i wywodzi się z arystokratycznego rodu von Hochbergów. Utrzymywał także, że jest obywatelem Watykanu.
Śledczy ustalili jednak, że za imponującą legendą kryły się kolejne oszustwa. W Wielkiej Brytanii pozostawił niespłacone zobowiązania, w Niemczech odpowiadał za próbę realizacji czeków bez pokrycia, a po powrocie do Polski również wystawiał fikcyjne czeki.
Aresztowanie i luksusowa willa
W lutym 2004 roku Piotr O. został zatrzymany w swojej luksusowej posiadłości w Stasinie pod Lublinem. Podczas przeszukań zabezpieczono sterty dokumentów dotyczących papierów wartościowych opiewających na setki milionów dolarów oraz kosztowności, w tym zegarki warte ponad 100 tys. dolarów. Śledczy ustalili, że przez jego rachunki przepływały miliony dolarów niewiadomego pochodzenia. Według prokuratury od swoich ofiar wyłudził dziesiątki milionów złotych.
Wyroki nie zakończyły jego działalności
W 2007 roku został prawomocnie skazany na osiem lat więzienia oraz 540 tys. zł grzywny za oszustwa i wyłudzenia przekraczające 40 mln zł. Po odbyciu części kary wyszedł na wolność. Nie zakończył jednak działalności. W 2013 roku ponownie został zatrzymany. Zarzucono mu oszukanie przedsiębiorców i banku na ponad 5 mln zł. W 2019 roku Sąd Okręgowy w Lublinie uznał go za winnego 18 przestępstw, w tym wyłudzeń kredytów, poświadczenia nieprawdy i oszustw wobec przedsiębiorców. Części czynów dopuścił się jeszcze podczas pobytu w zakładzie karnym.
Gdy zapadł wyrok, Piotr O. ponownie zniknął. Przez siedem lat ukrywał się w Wielkiej Brytanii.
Koniec jednej z najgłośniejszych historii polskiej przestępczości gospodarczej
Ekstradycja do Polski w maju 2025 roku miała być ostatnim rozdziałem tej historii. Rok później nadeszła informacja o jego śmierci. Zmarł 6 lipca 2026 roku w szpitalu. Pogrzeb odbył się 11 lipca w rodzinnym Biłgoraju, gdzie został pochowany.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.