W lasach można już znaleźć borowiki, podgrzybki, a nawet dorodne rydze. Ten ostatni grzyb ma jednak zaskakujący związek z jednym z najbardziej znanych polskich porzekadeł. Okazuje się bowiem, że w powiedzeniu „lepszy rydz niż nic” wcale nie chodziło o grzyba!
Większość z nas, słysząc słowo „rydz”, od razu myśli o mleczaju rydzu – charakterystycznym pomarańczowym grzybie, cenionym przez grzybiarzy. Tymczasem bohaterką przysłowia jest lnianka siewna, nazywana również lnicznikiem siewnym – roślina oleista, która od wieków była uprawiana na terenach Europy i Azji. Lnianka była dawniej wykorzystywana przede wszystkim jako roślina oleista. Z jej nasion tłoczono olej, wykorzystywany m.in. do celów spożywczych i gospodarczych.
Z czasem znaczenie słowa zaczęło być kojarzone przede wszystkim z grzybem, a powiedzenie zyskało znaną nam dzisiaj formę. I choć językowa historia tego zwrotu nie zaczęła się w lesie, dziś trudno o lepszy moment, by przypomnieć je właśnie podczas sezonu grzybowego.
A skoro sezon grzybowy trwa w najlepsze, okazuje się, że „lepszy rydz niż nic” pasuje do jesiennego grzybobrania wyjątkowo dobrze, nawet jeśli pierwotnie z grzybami nie miał nic wspólnego.
Borowiki, podgrzybki i rydze czekają na tych, którzy wiedzą, gdzie ich szukać. Pamiętajmy jednak, by zbierać wyłącznie grzyby, co do których mamy pewność, że są jadalne.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.