Gmina „głucha” na prośby mieszkańca

W naszej Redakcji ponownie dzwonił telefon. Tym razem z prośbą o interwencję zwrócił się do nas mieszkaniec Bukowiny. Mówił, że mija 8 lat, od kiedy prosi miejscowy urząd gminy o pomoc w jego problemach. Jednak cały czas bezskutecznie. 

A sprawa dotyczy trzech różnych sytuacji. Pierwszy problem, o rozwiązanie którego mieszkaniec Bukowiny zwrócił się do gminy, to droga na jego polu. Od kilkudziesięciu lat okoliczni rolnicy skracali sobie przejazd do swoich pól i jeździli przez pole naszego Czytelnika.  – Ludzie sobie zrobili drogę na mojej działce. Nigdy mi na tym nie zależało, tak było zawsze, nic nikomu nie mówiłem. Ale problem pojawił się, kiedy Agencja uruchomiła dopłaty. Okazało się, że do około 6 arów nie mam płaconych pieniędzy, bo jest tam droga, a z drugiej strony też to pozarastało – przedstawia Jan Babij z Bukowiny i dodaje, że co jakiś czas jest wzywany przez ARiMR, aby sytuację wyjaśniać. – Muszę składać takie oświadczenia, że to jest moje pole, ale wyłączam je z dopłat. Jeśli by przyszła kontrola i okazałoby się, że biorę za to pieniądze, to później musiałbym je oddać i kary bym płacił. Muszę tak robić – tłumaczył. – Zwróciłem się do gminy, do wójta, jak wójt był pierwszy rok, to będzie z 8 lat temu. Poszedłem do niego, mieli to wyprostować. Gmina miała wziąć geodetę. Rok czasu minął i nic z tego. Zwróciłem się po drugim roku z tą samą sprawą, ale urzędnicy mi wtedy zaczęli mówić, że trzeba to robić na swój koszt, a jak już to trzeba napisać podanie. Napisaliśmy to podanie. Co się stało? Żadnej odpowiedzi – żali się mieszkaniec i mówi, że kiedy przychodził do gminy, to zawsze go ktoś wysłuchał, pokiwał głową, obiecał, że zrobi. Ale nigdy obietnice nie były spełnione. 

Druga sprawa dotyczy wąwozu, który biegnie wzdłuż pola Jana Babija. – Koło mojej drogi przebiega wąwóz. Był 2012 rok. Z sąsiadem złożyliśmy podanie o to, żeby poprawić tę drogę – przedstawia rolnik, opisując, że w miejscu wąwozu trzeba nawieźć ziemi. – Ja mam tam wzdłuż pole. To strach robić tam, bo to się obsuwa, to jest 3 metry dołu. Poruszałem to parę razy, ale też bez odezwu, bez żadnej odpowiedzi – mówi, zauważając, że na wąwozy były fundusze, ale gmina z nich nie korzystała.

Trzecia sprawa wynikła w tym roku. – Nie wiem, czy ta gmina się na mnie tak zawzięła, czy co? – zastanawia się już mieszkaniec Bukowiny. Tym razem chodzi o nieczynne przepusty wzdłuż drogi powiatowej. – Jest most, on jest zasypany. Woda w ogóle nie przechodzi. Z górki woda spływa na moje pole, tutaj mnie i sąsiadów wszystkich topi, aż wylewamy z piwnic wodę – objaśnia mężczyzna. Wzorem lat ubiegłych sprawę zgłosił do gminy. – Przyjechali z pracownikiem, popatrzyli i pojechali. A jak przyszedłem przed Wielkanocą do nich, to obiecali że mi zrobią, że wyślą bezrobotnych, którzy zrobią z tym porządek – skarży się Jan Babij, który nie doczekał się jeszcze żadnej interwencji. – Tak sobie lekceważą człowieka – mówi rozżalony.

Wszystkie przedstawione wyżej bolączki naszego Czytelnika przedstawiliśmy w Urzędzie Gminy w Biszczy. Odpowiedzi były dość krótkie, ale zdaje się, że i konkretne. – Od dawna droga przebiega własnym szlakiem ponad lasem, a w miejscu prawidłowej lokalizacji drogi rosną drzewa. Po wyznaczeniu prawidłowego szlaku oraz wykarczowaniu zarośli przeniesiemy drogę w jej prawidłową lokalizację – obiecują biszczańscy urzędnicy w odniesieniu do sprawy pierwszej. Jest też nadzieja na wykonanie nowej drogi dnem opisanego wąwozu. Sprawa trzecia też ma być lada dzień „załatwiona”. – Po ustaleniach z Zarządem Dróg Powiatowych ustaliliśmy, że w najbliższym czasie zostanie naprawiony przepust przy drodze powiatowej – obiecują pracownicy urzędu. 

Miejmy nadzieję, że problemy naszego Czytelnika już niebawem zostaną rozwiązane. 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.