Głowa na karku nie szkodzi

Nawet spracowanym seniorom. Są na to dowody, ot choćby nie dający się skrzywić kręgosłup pod jej naciskiem. A to dużo znaczy, bo od skrzywienia kręgosłupa dopadają człowieka różne dolegliwości, np. różnorakie nerwobóle zakłócające pogodę ducha, i nie tylko, resztę też, np. słaby kręgosłup to skłonność do dewiacji w polityce i moralności. Ale nie na anatomii chcę oprzeć dzisiejszy felieton, bo w tej dziedzinie odstaję, ale zamierzam zachęcić czytelnika do uznania starej prawdy, przekazywanej z pokolenia na pokolenie, że głowa na karku to jakże ważna zaleta człowieka myślącego, w odróżnieniu od zakutego łba, co też spotyka się w rozmowach, a co nie jest chwalebne. Zakuty łeb to ograniczona głowa do sloganów i formułek, taka nie myśląca swoim rozumem, a tylko czekająca na zrządzenie losu, jakby ubezwłasnowolniona.  I takich mamy dookoła wielu i tym współczuję, a nawet ich przepraszam, do czego zachęca kol. po piórze – regionalista K. Szubiak w swym ostatnim artykule w niniejszej gazecie. Nie chcę drażnić nikogo, nawet tych co nie maja głowy na karku, bo oni tez mogą być użyteczni w swoisty sposób dla społeczeństwa. Więc spróbuję chwalić tym razem tylko tych, co są rozsądni, zaradni w życiu, trzeźwo myślą, mają głowę nie od parady, maja dużo oleju w głowie, twardo stąpają po ziemi, są rozważni, nie dają się ograć byle komu i wykazują spryt życiowy połączony z chęcią do uczciwej pracy. Ale czy są tacy, co maja wszystkie wymienione przymioty? Raczej nie, bo byliby ideowymi wzorcami, bez skazy na charakterze i umyśle, a takich, trzeźwo oceniając – nie ma. Życie to potwierdza, niemniej warto, choćby trochę,  takie pozytywne cechy mieć i stosować w życiu. Stop, koniec z teorią, przejdźmy do praktycznych przykładów. Wg mnie głowę na karku ma człowiek dbający racjonalnie o swe zdrowie, a jeśli już dopadła go choroba, to umie rozsądnie bronić się przed jej skutkami. Tzn. umie zachować umiar we wszystkich zbytkach, potrafi sobie odmówić nadmiaru uciech i ponadto – co jest arcyważne – potrafi systematycznie stosować zalecone leki i zmienić dotychczasowy, niezdrowy sposób odżywiania, odstępując przy tym od szkodliwych nawyków. Jednym słowem – to człowiek zdrowo myślący. Inny przykład. Wybrnięcie z trudnej i niebezpiecznej sytuacji na przykładzie kierowcy formuły 1, gdzie jak wiadomo milisekundy decydują o sukcesie i tym samym o przeżyciu kierowcy. Tam granica rozsądku i znaczenie głowy na karku choć ulotne, to jest jakże brzemienne w skutki i z tego powodu ważne, choć tam jej nie widać. W sporcie przykładów zawodników z głową na karku można wymienić sporo. Tu, kto nie ma głowy na karku przegrywa, a nawet traci życie tak, jak w alpinizmie, gdzie każdy następny krok wymaga głowy na karku, bo inaczej jest natychmiastowa tragedia. A maturzysta i matura to też okazja do wykazania głowy na karku, jako że trzeba umieć pozbierać się w „garść”, czyli zmobilizować i rozwiązać logicznie problem, wykazując przy tym szybkość kojarzeń, czemu nie sprzyja często towarzysząca nadmierna trema. A jazda zimą na gołoledzi to też umiejętność i  szczególna rozwaga, by nie przekroczyć granicy ryzyka, podobnie jak szybkie pokonywanie niewidocznych zakrętów, co jak wiadomo jest niebezpieczne i co wymaga głowy na karku, aby nie przeszarżować. Ten przykład dotyczy szczególnie motocyklistów, którzy często przekraczają granice ryzyka i giną bezbronnie. Tak jeżdżą na trasie Biłgoraj – Frampol, gdzie jest ograniczenie 60-ką, a gdzie jezdnia pozwala jechać nawet 3- krotnie więcej. To przykład jazdy w ogóle bez  głowy, nie mówiąc już o braku nawet karku. Z innej beczki są przykłady dealerów z narkotykami, którzy ryzykują rozprowadzając je i narażają się, bo mogą dać się złapać policji na procederze, za co grożą surowe kary, w miejsce spodziewanych lukratywnych korzyści.  To przykład negatywny posiadania głowy na karku, bo ona pozwala im na dłuższą działalność, jako że – koniec w końcu – kończą przygodę najczęściej w miejscach odosobnienia. W tym przypadku można też powiedzieć, że zabrakło głowy na karku w momencie rozpoczynania tego procederu, choć zdarza się, ze robią to niepełnoletni młodzieńcy, którym głowę na karku zastępuje młodzieńcza fantazja i niefrasobliwość, co przy braku właściwej opieki ze strony rodziców kończy się zwykle kolizją z prawem i późniejszymi konsekwencjami. A hazardziści maja głowę na karku, czy nie? Odpowiem krótko, ci co wygrywają to mają, a ci co przegrywają to za nią tęsknią.  Do tej reguły moim zdaniem należy poker, gra w karty, co ja nazywam grą „flotą” za pomocą kart, bo tu nawet mając głowę na karku, można przegrać majątek. A jak z miłością? Odpowiem; bez głowy na karku wpada się, czasami po uszy, choć z przyjemnością ale też i z konsekwencjami. Dla mnie to nie fair. Ale fair liczy się głównie w sporcie, a rzadko w miłości.

Biłgorajczyk, e-mail; naj-lawok@wp.pl.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.