- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

Gdyby nie oni mogłabym nie przeżyć…

– mówi pani Ania, która kilka dni temu miała wypadek. Kobieta wpadła w poślizg i uderzyła w drzewo. Jakby było tego mało, nie była w stanie sama wezwać pomocy, ponieważ była zakleszczona w aucie. Dziś leży w szpitalu, ale chciałaby podziękować ludziom, którzy ją odnaleźli i bez chwili zastanowienia udzielili jej pomocy.

- Reklama -

Podczas wypadku telefon upadł, a ona ze względu na odniesione obrażenia nie była w stanie sama wezwać kogokolwiek na pomoc. Czekała więc na moment, aż ktoś zobaczy jej zgnieciony samochód i jej pomoże. 

– Nie pamiętam, jak to się stało, straciłam świadomość, ale gdy się ocknęłam, zdałam sobie sprawę, że sama nie wyjdę z auta. Telefon znajdował się na podłodze, a ja w żaden sposób nie mogłam po niego sięgnąć. Bolało mnie biodro i bardzo się bałam. Miałam nawet myśli, że samochód może w każdej chwili wybuchnąć. Nie wiedziałam, co jest uszkodzone. Było ciemno. Byłam bezradna, bezsilna, opanował mnie lęk i strach. Myślałam że już tam zostanę sama… bez pomocy. Zostało mi tylko czekanie… – wspomina poszkodowana kobieta.

Do zdarzenia doszło w lesie na mało uczęszczanej trasie Biłgoraj – Edwardów. Na szczęście, po jakimś czasie pojawił się inny pojazd. Jechało nim małżeństwo z synem. – To oni wezwali pomoc, to oni mnie uspokajali. Skontaktowali się również z moimi bliskimi. Nie wiem, co by było, gdyby nie oni. Dzięki nim tak naprawdę przeżyłam. Nawet ich nie znam i nie wiem, kim są. Teraz jestem przykuta do łóżka, czeka mnie długie leżenie i rehabilitacja, ale naprawdę jestem im wdzięczna. Im oraz wszystkim służbom, strażakom, ratownikom medycznym, bo wszyscy z wielką empatią podeszli do mnie – dziękuje pani Ania. – Dzięki szybkiej i zgranej akcji służb ratunkowych i pomocy osób, które znalazły mnie w miejscu zdarzenia, żyję i mogę wracać do zdrowia. Dziękuję jeszcze raz z całego serca i życzę Wam dużo zdrowia – dodaje kobieta

- Reklama -

O zdarzeniu pisaliśmy już w artykule Uwięziona w aucie czekała na pomoc.

red. 

 

 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.