Dziewczyny też kochają piłkę ręczną

W styczniu w czterech polskich miastach rozegrane zostały mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn. Podobny pozytywny wydźwięk wokół tej dyscypliny obserwowaliśmy w 2009 roku. Wówczas męska reprezentacja Polski zdobyła w Chorwacji brązowy medal mistrzostw świata. Dzięki promocji tej dyscypliny sportu i emocjonujących występów Polaków na Euro w naszym kraju wzrosło zainteresowanie piłką ręczną. W powiecie biłgorajskim przybywa chętnych do uprawiania szczypiorniaka.

Witold Bańka, aktualny Minister Sportu i Turystyki, kilka dni po zakończeniu kapitalnego turnieju w Polsce ogłosił, że w piłce ręcznej mamy ogromny potencjał, którego absolutnie nie możemy zmarnować. Czy boom na piłkę ręczną w naszym kraju został odpowiednio wykorzystany? – Oczywiście. Co prawda po zdobyciu przez Polskę brązowego medalu na mundialu w 2009 roku nie stało się to na taką skalę jak teraz, ale kluby z Kielc czy Płocka pokazały, że na bazie wielkiego zainteresowania młodzieży i kibiców można zbudować cenione, świetnie prosperujące w Europie zespoły. Ponadto kilka lat temu trudno było zobaczyć jakikolwiek mecz piłki ręcznej w telewizji, a teraz każda szanująca się platforma cyfrowa ma w swojej ofercie szczypiorniaka – mówi Michał Chodara, najsłynniejszy wychowanek MKS Biłgoraj, zawodnik Stali Mielec, uczestnik mistrzostw świata w Hiszpanii w 2013 roku.

A jak rzecz ma się w powiecie biłgorajskim? – Podobnie jak w przypadku poprzednich sukcesów reprezentacji Polski tak i tym razem dostrzegam ewidentny wzrost zainteresowania piłką ręczną. Po zakończeniu mistrzostw Europy otrzymaliśmy mnóstwo wiadomości z zapytaniami o treningi – wyjaśnia trener MKS Biłgoraj Janusz Ćwikła.

Czy w związku z tym klub planuje otworzyć nowe grupy młodzieżowe? – Każde takie zainteresowanie tylko cieszy. My jednak musimy mierzyć siły na zamiary. Dlatego po wnikliwej analizie zdecydowaliśmy się na utworzenie od września jednej grupy, opartej na zawodnikach z roczników 2006 i 2007 – informuje Janusz Ćwikła.

Niektórzy rodzice, choć zafascynowani piłką ręczną obawiają się jednak posyłać swoje pociechy na zajęcia z obawy, że jest to zbyt brutalny sport dla dzieci i młodzieży. Były reprezentant Polski uspokaja. – Absolutnie nie uważam, że jest to taka straszna dyscyplina. Na pewno w swoim życiu spotkałem się z dużo bardziej brutalnymi sportami – twierdzi Michał Chodara. 

Wychowanek MKS stara się przekonać rodziców i opiekunów, którzy mają wątpliwości przed wysłaniem swoich dzieci na treningi. – Na moim przykładzie mogę powiedzieć, że szczypiorniak daje naprawdę dużo możliwości dla rozwoju człowieka od zwiększonej sprawności ruchowej, po naukę funkcjonowania w grupie. A jeśli dojdzie do tego zdrowa i pozytywna rywalizacja, to proszę być pewnym, że na pewno zaprocentuje to w przyszłości – mówi Michał Chodara.

Obecnie w Biłgoraju istnieje bardzo dobrze zapowiadająca się drużyna młodzików. Selekcja nie została jednak zamknięta. Kto czuje się na siłach, ten może się sprawdzić. – Przed nikim nie zamykamy drzwi. Dlatego każdego potencjalnego zawodnika zachęcamy do kontaktu z naszym klubem. Na pewno w początkowej fazie trening będzie dostosowany do indywidualnych zapotrzebowań nowego zawodnika – podkreśla Janusz Ćwikła.

Kilka miesięcy temu na jednym z lokalnych portali społecznościowych pojawiło się ogłoszenie młodej dziewczyny, która wraz z grupką znajomych szukała osób do spróbowania gry w piłkę ręczną na orliku. Czy do trenera Janusza Ćwikły docierały już jakieś sygnały o zainteresowaniu żeńskim szczypiorniakiem w Biłgoraju? – Przyznam się szczerze, że tak. Nie skłamię, jeśli powiem, że w powiecie biłgorajskim zamiłowanie do piłki ręcznej obecnie jest zdecydowanie większe u dziewczyn aniżeli chłopców. Poruszyliśmy wnikliwie ten temat w klubie. Intensywnie pracujemy nad tym, aby jeszcze w tym roku ogłosić nabór dziewcząt do drużyny – informuje Janusz Ćwikła. 

Pomysł popiera Michał Chodara. – Kobiety w Polsce udowadniają od paru ładnych lat, że są w stanie grać na bardzo wysokim poziomie – twierdzi były reprezentant Polski.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.