Garderoba Gentlemana

Dyskutowali o budowie ul. Partyzantów

Konsultacje odbyły się w piątkowe popołudnie (9 września) w sali konferencyjnej Urzędu Miasta Biłgoraj. Dotyczyły one projektu przebiegu ulicy Partyzantów w Biłgoraju na odcinku od ulicy Poniatowskiego w kierunku wschodnim. Na spotkanie przybyło kilkadziesiąt osób.

Władze miasta chcą złożyć wniosek o przebudowę ulicy Partyzantów do programu przebudowy dróg lokalnych tzw. „schetynówek”. Byłby on złożony w 2017 roku. Przy ewentualnym dofinansowaniu inwestycja będzie wykonywana w 2018 roku. Celem konsultacji było zapoznanie mieszkańców z planowanym projektem przebiegu drogi.

Założenia przedstawił projektant, który mówił, że planowana droga będzie miała 520 m długości. Szerokość jezdni wyniesie 6 m, po obu stronach będą chodniki o szerokości 2 metrów. Zaprojektowane zostały również zjazdy do działek. Szerokość pasa drogowego wyniesie 10 metrów, a więc potrzebne będą tereny działek z obu stron.

Mieszkańcy pytali o poszczególne działki. Interesowało ich, jaki teren zostanie im zabrany z przeznaczeniem na drogę. Jedna z mieszkanek była oburzona, że z jej działki pod budowę drogi przeznaczony zostanie znacznie większy teren niż u jej sąsiada z naprzeciwka. Mówiła, że jest to niesprawiedliwe, a takie uszczuplenie i tak małej działki to dla niej duża strata. – Drogi się nie da zaprojektować jak falbanki. Są pewne zasady – odpowiadał projektant. Jeden z mieszkańców przekonywał natomiast, że należy pójść na ustępstwo, aby ta długo wyczekiwana inwestycja doszła do skutku. – Nasz interes jest wspólny. Ważne jest, abyśmy dziś wszyscy mówili, że chcemy, aby ta ulica została wybudowana. Wówczas zyskamy – mówił.

Jerzy Sosnowski, kierownik wydziału inwestycji Urzędu Miasta argumentował, że nie da się wybudować drogi, aby każdy oddał po równo swojej działki. – To nie jest realne – dodał. W tym samym tonie mówił burmistrz Janusz Rosłan. Wyjaśnił, że wszystko odbędzie na podstawie specustawy. Koszty gruntów wyceni rzeczoznawca majątkowy. Mówił, że chciałby, aby mieszkańcy zdecydowali się na oddanie gruntów za symboliczną złotówkę, jak zrobili to niektórzy mieszkańcy budowanej ul. Nowakowskiego. Na przykład przy wykupie terenów pod budowę ul. Poniatowskiego płacono mieszkańcom od 60 do 120 zł za mkw. Wszystko zależy m.in. od lokalizacji, czy w jakiej kwocie w tej okolicy podpisywane są akty notarialne.

– Mi zabiorą działkę z każdej strony, ale niech tak będzie. Mam już dosyć kurzu i równiarki – komentował uczestnik spotkania. Mieszkańców interesowało również, czy będzie można składać wnioski np. o poszerzenie wjazdu. Robić to będzie można na etapie projektowania.

Wielu mieszkańców apelowało o rozwagę tych, którym szkoda oddać działkę pod drogę. Przypominali, że o inwestycję zabiegano od lat. – Chcemy, aby inwestycja była realizowana dla dobra mieszkańców, a nie dla utrapienia – mówiono.

Radny Janusz Wójcik zauważył, że jeśli teraz mieszkańcy nie dojdą do porozumienia, być może szybko nie uda się wykonać inwestycji. Prosił mieszkańców o kompromis.

Pytano również, czy po wykonaniu inwestycji będzie naliczana opłata adiacencka. Burmistrz Rosłan informował, że w przypadku ul. Nowakowskiego mieszkańcy, którzy oddali działki za 1 zł, z opłaty byli zwolnieni.

Podczas spotkania mieszkańcy zauważyli, że na początku roku podczas zebrań Rad Osiedli burmistrz mówił, że ul. Partyzantów będzie wykonywana w tym roku ze środków własnych przy wsparciu finansowym samorządu powiatu. Janusz Rosłan wyjaśnił, że pojawiła się możliwość uzyskania dofinansowania i trzeba z tego korzystać. – Trzymamy się zdrowego rozsądku. Nie będziemy wykonywali z własnych środków, bo jest możliwość dofinansowania. Teraz chcemy się przygotować, aby za rok złożyć wniosek – mówił. Na pytanie mieszkańców, kiedy inwestycja będzie wykonywana, jeśli nie uda się uzyskać dofinansowania, nie potrafił odpowiedzieć.

Ostatecznie większość obecnych mieszkańców była za proponowanym przez władze miasta przebiegiem drogi. Dwie kobiety wstrzymały się od głosu.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.