- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

Nr 494. Drożyzna

To nie wszystko. Jest jeszcze dokuczliwa inflacja i zagrażająca pandemia, a pieniądz zdeponowany w bankach też słabnie, mimo że ostatnio drgnęło oprocentowanie (tylko nowe) do 2%, a to przy inflacji 8% daje wynik dla depozytu aż minus 6%. O podwyżki też coraz trudniej, bo firmy ledwo "przędą", raczej ratują się przed bankructwem. 

- Reklama -

Więc jak gospodarować i żyć? Tak zapewne wielu czytelników zapyta w tym nowym roku, a żyć z narastającą drożyzną musimy. Nie ma wyboru, w innych krajach ceny też rosną, wprost galopują, szczególnie cenotwórcze są koszty energii, a najbardziej gazu, a my w Polsce swego gazu mamy tylko na niecałe 20% potrzeb. Reszta z importu, drogiego, bo z USA, czy krajów arabskich. Z Rosji mamy wysokie ceny umowne i niesprzyjającą koniunkturę.

Co robić, żeby żyć w miarę godnie i wiązać koniec z końcem? Teoretycznie można oszczędzać i zaciskać pasa. To najprostszy sposób i tego będziemy się teraz uczyć poniekąd z przymusu. Np. będziemy sięgać coraz liczniej po tanią energię, po pompy cieplne, po fotowoltaikę, ale bądźmy świadomi, że to wymaga dużych pieniędzy na inwestycję i pomimo dotacji państwowych nie każdego będzie na to stać. A w ogóle do oszczędzania trzeba mieć nawyk, najlepiej wyniesiony z domu, po rodzicach. Takie nawyki są powszechne w państwach bogatych, a przykładem mogą być nasi sąsiedzi – bogaci Niemcy. Moi znajomi z Dortmundu jeżdżą po dwieście km do Holandii by tam kupić taniej, wliczając w to koszty transportu.

Oszczędzać mogą przede wszystkim ludzie zamożni, którym bardzo dobrze się powodzi i im drożyzna niczego nie zmienia, oni nawet drożyzny nie odczują. Takich w Polsce jest ok 10%. Do nich można zaliczyć naszych samorządowców i „rządowców”, którzy mogli sobie niedawno podwyższać w glorii prawa pobory nawet o 80% i to w sytuacji kiedy 90% społeczeństwa żyje na styk, czyli bez nadwyżek, a teraz rujnują sobie jako taką stabilizację. Te informacje bulwersują, bo są rażące, a pochodzą ze źródeł oficjalnych, rządowych, a więc nie są na zamówienie polityczne. Moim zdaniem wystarczyłaby podwyżka o wskaźnik inflacji i jeszcze o bodziec za solidniejszą pracę, a więc średnio o 20%. To byłoby do uzasadnienia, uwzględniając przy tym nieodzowne społeczne zaangażowanie, a to powinno być nieodłączne dla każdego samorządowca.

- Reklama -

Wyjątkowo postąpili biłgorajscy włodarze. Starosta sam z własnej woli, po astronomicznej podwyżce, jak filantrop przeznaczył 2 tys. zł na Fundusz Lokalny Ziemi Biłgorajskiej. Ale czy znajdzie naśladowców? Na razie sza… Podobnie postąpił burmistrz Biłgoraja, gdy wnioskował, by radni przyznali mu mniejszą podwyżkę, czego – o dziwo – radni jednak nie zaakceptowali, tłumacząc że byłby to tylko chwyt pod publiczkę, czyli tania propaganda. A gdyby tak postąpili pozostali radni i poszli w ślady burmistrza, byłby to zapewne przejaw moralnego solidaryzmu i godny przykład dla reszty kraju. Jest też zaskakująco pozytywna informacja. Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Biłgoraju wyłamało się z tej fali podwyżek i ogłosiło, że za wywóz śmieci nie będzie w tym roku podwyżek! Można zapytać, czy da sobie radę bez podwyżek, czy to też tylko chwyt pod tzw. publiczkę. Czy pójdą w te ślady inne firmy w biłgorajskiem? Śmiem wątpić. To na razie oznacza, jakby przyleciała jedna jaskółka i wiosnę oznajmiła. Raczej nie będzie chętnych, bo podwyżki w tej rzeczywistości są konieczne, tylko żeby były umiarkowane, gdyż one dają szanse firmom na utrzymanie się na rynku. A swoją drogą można zapytać, czy ta wspomniana firma – PGK – podniesie zarobki swoim pracownikom, ot, choćby o wskaźnik inflacji? Wątpię, bo z czego, skoro sama poniesie duży wzrost kosztów, np. energii, ale życzę jej tego, bo to wyjątkowy przykład i takich przykładów zapewne będzie jak na lekarstwo albo w ogóle.

A reszta firm? Właśnie, co ta reszta może robić? Na czym oszczędzać? Najpierw pocieszę, są przygotowane i obecnie wdrażane szerokie rekompensaty, są Tarcze Ochronne i Polski Ład, jako antidotum na drożyznę i na wzrost podatków. To ma pomóc ok. 90% podmiotów gospodarczych. Reszta straci, bo taka jest idea, żeby najbogatszym zabrać na rzecz pozostałych. Moim zdaniem, jest to nie zawsze słuszne, gdyż taka zasada demobilizuje ludzi, szczególnie tych aktywnych To może być tylko jednorazowy zabieg. Z drugiej strony bez tych osłon wiele firm nie dałoby sobie w obecnych czasach rady. W obronie interesów najbiedniejszych powinny występować związki zawodowe. Mamy ich w Polsce może aż za dużo, bo czasami walczą one między sobą zamiast skuteczniej razem.

Teraz nadzieją są zapewnienia władz, że pod koniec roku 2022 sytuacja na rynku się ustabilizuje i wrócimy do normalności.

Biłgorajczyk

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.