Droga Krzyżowa w Dereźni

Droga Krzyżowa kojarzy się z Wielkim Postem i dziś bez niej trudno wyobrazić sobie przeżywanie tego okresu liturgicznego. Tradycyjnie w Niedzielę Palmową mieszkańcy Dereźni Majdańskiej, Dereźni Solskiej i Dereźni Zagród wyszli na ulicę, aby przy 14 stacjach rozważać tajemnice męki Pana Jezusa.

Droga Krzyżowa to nabożeństwo wielkopostne, które pozwala wiernym pobudzić ich serca do żalu i nawrócenia oraz do wdzięczności za dar odkupienia Chrystusa. Wiedzą o tym mieszkańcy trzech części Dereźni, którzy już od 2003 r. w Niedzielę Palmową wyruszają w procesji, by dać świadectwo swej wiary.

Inicjatorami tego wydarzenia byli Edward Wilczak oraz Jan Dziduch. Edward Wilczak odszedł do wieczności, a mieszkańcy Dereźni co roku wyruszają w Drogę Krzyżową z różnymi intencjami. Każdy ma swoje własne, znane tylko Panu Bogu, ale są też wspólne. – Modliliśmy się w intencji naszej Ojczyzny, w intencji młodzieży i dzieci – mówi Jadwiga Rataj, mieszkanka Dereźni. – Modlitwą obejmowaliśmy także wszystkich prześladowanych chrześcijan i tych, którzy oddają swe życie w obronie wiary – dodaje i podkreśla, że z każdym rokiem zwiększa się ilość uczestników nabożeństwa. W tym roku we wspólnej modlitwie wzięło udział około 150 osób, a w tej grupie było sporo całych rodzin, młodych ludzi i dzieci.

Uczestnicy Drogi Krzyżowej przeszli w obie strony około 8-9 km. Dla niektórych to duży wysiłek. – Każdy przeżywa mękę na swój sposób, ale pokonując tę drogę i ofiarowując trud przejścia, doświadcza przeżyć naszego Zbawiciela – mówi pani Jadwiga, dopowiadając, że choć każdy indywidualnie przeżywa mękę Pana Jezusa, to udział w procesji jednoczy lokalną społeczność. – Mimo że Dereźnia jest podzielona na trzy części, w czasie modlitwy, wspólnego śpiewu, pokonywania własnych słabości i kilometrów mieszkańcy jednoczą się. I to jest piękne – podkreśla, ciesząc się, że pogoda w tym roku sprzyjała modlącym się.  

Nad bezpieczeństwem uczestników Drogi Krzyżowej czuwała policja i druhowie OSP w Dereźni. 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.