Droga Biłgoraja do sławy…

Właściciel Biłgoraja Stanisław Antoni Szczuka, będący przyjacielem i osobistym sekretarzem króla Jana III Sobieskiego oraz referendarzem koronnym, po sześciu latach został wykonawcą testamentu ofiarodawcy.

Następnie dzieło rozsławiania dawnego Biłgoraja kontynuowali minoryci nie tylko przez sprawowanie w nim sakramentów (od 1692 r.), lecz także swoimi księgami, które każdy kolejny gwardian musiał przedkładać cyklicznie na kapitule do wglądu dla pozostałych uczestników, przynależących do ówczesnej Prowincji Ruskiej powyższego zakonu, a więc obejmującej tereny wschodniej Rzeczypospolitej, Podlasia, Podola i Ukrainy.

Nie mniej ważny był akt fundacji parafii franciszkańskiej, wystawiony dopiero w 1721 r. przez Tomasza Józefa Zamoyskiego, ponieważ autor zaakcentował w nim zarówno zasługi tychże zakonników dla całej okolicy, jak i fakt, że wszystko to działo się tuż pod naszym miastem.

Potem Biłgoraj zasłynął w całej Polsce z sitarstwa, rozpowszechnionego nawet daleko poza jej granicami, zwłaszcza pod koniec XVIII i w całym wieku XIX, ale najpierw tuż po I rozbiorze król Stanisław August Poniatowski przyczynił się osobiście do zwrócenia mu wolności, utraconej na rzecz Austrii, i to jako jedynemu ośrodkowi miejskiemu (poza Zaklikowem) w tym zaborze.

Kolejny właściciel szambelan ostatniego króla Stanisław Nowakowski, przemycając na własny koszt ochotników do powstającej polskiej armii, stał się zarówno współtwórcą Legionów Polskich we Włoszech, jak i przyszłego Księstwa Warszawskiego. To on także zaczął wystawiać w swym parku pałacowym w Różnówce pomniki najwybitniejszych Polaków z tego okresu, a być może przyczynił się nawet do nadania ulicom biłgorajskim imion: Tadeusza Kościuszki czy równie wielkiego Berka Joselewicza.

Po 13 Pułku Kozaków Dońskich, stacjonujących do 1911 r. w naszym miasteczku, do promowania Biłgoraja przystąpiła bogata rodzina Kronenbergów, właścicieli miejscowej drukarni, znanej w całej Europie i Ameryce, a także utalentowane rodzeństwo Singerów, w tym starszy brat noblisty Izrael Joszua, który już w 1932 r. przedstawił w swej znanej powieści "Josie Kałb" niezwykle ciekawy obraz naszej "Białogóry" (Biłgoraja).

Poza tym Biłgoraj był miastem partyzantów. Zasłynął z kilku tutejszych oddziałów, przede wszystkim zaś z dzielnych żołnierzy niezapomnianego por. Józefa Steglińskiego pseudonim Cord, wchodzących w skład 9 pp AK Ziemi Zamojskiej, przez których Niemcy ze strachu zwali go wprost Banditenstadt.

Warto wspomnieć także byłego starostę biłgorajskiego Michała Wazowskiego (1882-1941), który, będąc już burmistrzem w Zamościu, ocalił na początku wojny nasz największy skarb narodowy – obraz Matejki "Hołd Pruski", za co złożył ofiarę własnego życia, oraz innych odważnych obywateli Biłgoraja, w tym listonosza Józefa Trojanowskiego oraz nadleśniczego Józefa Piekarczyka, zamordowanych w Oświęcimiu za obronę ziemi biłgorajskiej, a także partyzanta Franciszka Nizio pseudonim Jagoda, bohatera spod Osuch, ratującego kilkudziesięciu towarzyszy broni celnym rzutem granatów do gniazda niemieckiego CKM-u podczas próby przerwania pierścienia okrążenia.

Oprócz nich bogatą historię tego miasta tworzyli wybitni i charyzmatyczni lekarze: doktor Witold Mieszkowski, wielce zasłużony dla szpitala biłgorajskiego przed wybuchem II wojny oraz nie mniej oddany doktor Stanisław Pojasek, ratujący przed niewolą rannych żołnierzy września 1939 r., a także późniejszych członków ruchu oporu, czy bohaterski lekarz – oficer WP Stanisław August Malewicz, zamordowany przez Sowietów w 1940 r. w Charkowie, ponieważ do końca nie chciał zostawić swoich rannych podopiecznych, mimo możliwości ucieczki.

Z pewnością zawsze będzie warto dołożyć cegiełkę do tak wspaniałego dziedzictwa. Żyjemy w mieście pisarzy i poetów, które idąc za Ignacym Krasickim faktycznie posiada "zaszczyt wieloraki", bo… było i jest sławne nie tylko "w sita i przetaki".

 

Kazimierz Szubiak

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.