- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

Dramatyczna sytuacja i apel mieszkańca Księżpola

Pilnie potrzebna pomoc dla mieszkańca Księżpola. - Marcin jest sparaliżowany po tragicznym wypadku! Opiekuje się nim tylko starsza mama. Potrzebna nasza pomoc -apeluje GOK w Księżpolu. Historia Marcina Dzido naprawdę robi wrażenie: - To moja tragedia. Jeśli coś stałoby się mojej mamie, to byłby też mój koniec - pisze walczący o życie mężczyzna.

- Reklama -

12 lipca 2018 roku doszło do wypadku, w którym Marcin Dzido z Księżpola doznał uszkodzenia szyjnego odcinka kręgosłupa, w wyniku czego został on sparaliżowany (paraliż czterokończynowy).
Rodzina Marcina musi zmagać się z wieloma wyzwaniami. Mężczyzna mieszka z mamą, a rodzina utrzymuje się tylko z jej świadczeń emerytalnych i niewielkiego zasiłku. Co miesiąc na leki potrzeba około 400 zł, kolejne 100 zł na artykuły higieniczne.
-Przez większość życia byłem sprawnym, samodzielnym człowiekiem tak jak każdy z nas… Skończyłem trzydziestkę i byłem pewien, że czeka mnie jeszcze wiele lat zdrowego, szczęśliwego życia. Wystarczyła jedna sekunda, by wszystko brutalnie mi odebrano. Mam na imię Marcin i w lipcu tego roku minęły cztery lata od dnia, który zmienił moje życie. To był 12 lipca 2018 roku. Wtedy doszło do tragicznego w skutkach wypadku samochodowego. Straciłem panowanie nad autem, dachowałem. To, że żyję, to cud… Chwila, w której obudziłem się w szpitalu i okazało się, że nie mogę ruszać rękami ani nogami, była najgorszą w moim życiu. Okazało się, że doznałem poważnego urazu kręgosłupa i rdzenia kręgowego. Mam trwale uszkodzone odcinki C5, C6, C7… Jestem sparaliżowany – pisze mieszkaniec Księżpola.
– Porażenie czterokończynowe, wielopoziomowe uszkodzenie kręgosłupa szyjnego ze zwichnięciem jednostronnym… Pamiętam słowa lekarza i swoją pierwszą myśl – co teraz ze mną będzie…? Jak dam sobie radę? Czy będę kaleką do końca życia? Mam 36 lat. Jestem mężczyzną w sile wieku, który teraz powinien być u szczytu swojej formy, psychicznej i fizycznej… Tymczasem poruszam się na wózku. Mieszkam z mamą, bez jej pomocy nie byłbym w stanie funkcjonować. To ja powinienem być dla niej podporą i wsparciem, a dziś jestem całkowicie zależny od jej pomocy… Bez niej nie byłbym w stanie się ubrać, wykapać, przenieść z wózka na łóżko. Mama jest coraz starsza i coraz słabsza, nie ma już sił, by mnie dźwigać – tłumaczy Marcin.
Miesięczny koszt zakupu samych leków i artykułów higienicznych to 500 złotych. Pilnie potrzebna jest też rehabilitacja, co wiąże się z ogromnymi kosztami. Wyczerpał się limit godzin, refundowanych przez NFZ, a to tylko kropla w morzu potrzeb.

- Reklama -

– Kiedyś miałem wielkie plany na życie, teraz marzę tylko o jednym – żeby być choć trochę samodzielny… Żeby odciążyć trochę mamę, dać jej odpocząć. Nie jestem zdolny do samodzielnej egzystencji, wymagam stałej opieki drugiego człowieka. To moja tragedia. Jeśli coś stałoby się mojej mamie, to byłby też mój koniec. Widzę, że mojej mamie coraz bardziej brakuje sił, a przez to ja już teraz muszę walczyć o sprawność, o to, by być jak najbardziej samodzielnym człowiekiem. Pomóc mi w tym może tylko systematyczna, intensywna rehabilitacja. Błagam, pomóż mi zdobyć środki, które pozwolą mi o to zawalczyć! Nie chcę, by moje życie tak się skończyło… – pisze mieszkaniec Księżpola.

 

Jak pomóc Marcinowi? To nic nie kosztuje. Można przekazać 1% przy rozliczeniu z fiskusem.

 

 

- Reklama -

2 Komentarze
  1. Eea mówi

    zdrowia

  2. Bednarz mówi

    Ludzka głupota nie zna granic …

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.