- Reklama -

Dla Piotrka liczy się każdy grosz

Ostatnio w Internecie zrobiło się głośno o Piotrze Kozaku, mieszkańcu Szyszkowa (pow. biłgorajski) zbierającym pieniądze na rehabilitację.  Potrzebuje on 200 tys. zł, aby znowu stanąć na nogi i wrócić do życia.

O Piotrze Kozaku zrobiło się głośno po tym, jak 30 października na stronie internetowej Siepomaga.pl została ogłoszona zbiórka pieniędzy na roczną rehabilitację. Bardzo dużo osób z całego powiatu udostępniło ją na wielu portalach społecznościowych, dzięki czemu nabrała rozgłosu. Przed mieszkańcem Szyszkowa jeszcze długa droga do osiągnięcia pełnej sprawności i wiele miesięcy ciężkiej pracy, aby wreszcie stanął na nogi. Każdy kto chciałby pomóc Piotrkowi w powrocie do życia może przekazać dowolną kwotę pieniędzy na stronę internetową Siepomaga.pl

Link do zbiórki tutaj:  https://www.siepomaga.pl/piotr-kozak?fbclid=IwAR1g5r8jyskbqEwdEVYFjZW_gxv2aJ2NZsMmGtwHfbIFtMfWoufrZdJ30Vw

Akcja potrwa do 30 stycznia 2020 roku. Jako cel została obrana kwota 217 298,00 zł na pokrycie kosztów rocznej rehabilitacji w specjalistycznym ośrodku. Teraz przed Piotrem długa i trudna droga, aby znów mógł chodzić oraz wrócić do swojej pasji.

To nie jest zwykła grypa…

U 19-letniego wtedy Piotrka wykryto chłoniaka B-komórkowego z zajęciem obwodowego układu nerwowego. Jest to nowotwór złośliwy. Mimo szybkiej interwencji lekarzy niedowład nóg i kręgosłupa nie ustąpił. Piotrek przez pół roku leżał w szpitalu. Zakwalifikowany początkowo do chemioterapii ratunkowej, odbywa kilka jej kursów wg ustalonych indywidualnie schematów leczenia, jednak kolejne chemioterapie były odraczane. Ostatnie wyniki badań sugerują, że choroba jest w stanie remisji, czyli obecnie nie występują jej objawy.

– Wszystko rozpoczęło się w lipcu ubiegłego roku. Na początku zaczęło się od zwykłego bólu kręgosłupa oraz szczęki, zęby stały się strasznie wrażliwe na zimno. Wdrożone leczenie nie pomagało i z każdym dniem kręgosłup bolał coraz bardziej. Któregoś dnia zaczęły mi drętwieć nogi oraz brzuch. Pojechałem wtedy do szpitala w Leżajsku i musiałem w nim zostać. W niedzielę miałem zrobione podstawowe badania na oddziale neurologicznym, które nic nie wykazały. Następnego dnia lekarze wysłali mnie na rezonans do Łańcuta. Prosto po badaniu pojechałem do Rzeszowa na konsultacje na oddziale neurochirurgii. Lekarz dyżurujący postanowił, że mnie zostawi na oddziale. Początkowo wyglądało to na stan zapalny kręgosłupa. Operacja miała pomóc mi szybko stanąć na nogi. W trakcie operacji okazało się, że to przeciwnik większej wagi. Pobrano wycinek tkanki i wysłano do badania. Po około dwóch tygodniach przyszła diagnoza, że to nowotwór. Rozpoczęła się nierówna walka o każdy dzień życia, ponieważ nie jest to zwykła grypa tylko choroba, która może się skończyć bardzo różnie. Tak od połowy sierpnia tego roku jeżdżę do ośrodka rehabilitacyjnego w Tajęcinie. Jest to bardzo dobry, specjalistyczny ośrodek, dzięki któremu widzę ogromne efekty. Pojechałem do niego jako osoba leżąca, a teraz praktycznie jestem samodzielny. To właśnie na pobyt w tym ośrodku zbieram pieniądze opowiada o swojej chorobie Piotr Kozak. – Chciałbym podziękować wszystkim, którzy mnie w tym czasie wspierają, przede wszystkim rodzinie, najbliższym, znajomym oraz tym, którzy udostępniają tę zbiórkę i tym samym pomagają – dodaje.

Najgorsze już za nami…

Co może czuć matka, kiedy jej dziecko ma tak straszną chorobę? Przede wszystkim to, że musi być dobrze, że lekarze zrobią wszystko co potrafią. Każdy rodzic dobrze wie, jak ciężko jest widzieć cierpiące dziecko. Najlepiej wiedzą to właśnie matki, które gotowe są oddać własne życie za swoje dziecko.

– Kiedy trzeba było mojego syna rehabilitować, okazało się, że albo go nie chcieli, bo był osobą leżącą, a oni rehabilitują tylko osoby samodzielne, albo na rehabilitację trzeba czekać trzy lata w kolejce – żali się mama Piotra. 

– Bardzo się cieszymy, że się udało w tym ośrodku, bo najbliższy wolny termin,jaki nam zaproponowano, to był luty przyszłego roku. Nieoczekiwanie dostaliśmy z ośrodka telefon, że Piotrek może przyjechać na dwa tygodnie. Dzięki temu udaje nam się przedłużać rehabilitację o kolejne tygodnie. Niestety, wiąże się to z ogromnymi kosztami. Teraz dla nas każda złotówka to krok w stronę większej samodzielności i pewność, że ten pobyt będzie troszkę dłuższy. W zależności od posiadanych środków finansowych Piotrek może mieć wykonywane dodatkowe zabiegi terapeutyczne, a dla syna jest to bardzo ważne – opowiada Bożena, mama Piotrka.

– Chciałabym podziękować wszystkim ludziom, którzy byli z nami w tych najtrudniejszych chwilach, za to, że wspierali nas wtedy i wspierają nadal. Okazało się, że wokół jest bardzo dużo ludzi o wielkim sercu i naprawdę jesteśmy wdzięczni za wszystkie ciepłe słowa i czyny skierowane w naszą stronę. Właśnie tym wszystkim osobom za ich nawet najmniejsze wsparcie duchowe, modlitewne czy finansowe bardzo dziękujemy. Będziemy wdzięczni za każdą złotówkę, za każdy nawet najmniejszy grosz wpłacony dla Piotrka. W tej chwili rehabilitacja jest dla niego bardzo ważna i bardzo potrzebna. Chcemy, aby tych pieniędzy wystarczyło na jak najdłuższy pobyt i jak najbardziej intensywny. Chcę, żeby mój syn mógł wykorzystać czas w ośrodku do  maksimum. Teraz przed Piotrkiem jeszcze ostatnia klasa liceum. Mam nadzieję, że uda mu się ukończyć szkołę i zdać maturę – dodaje.

Jak podkreśla mama Piotrka, jest on bardzo silnym chłopcem, który nie załamał się diagnozą i nawet w ciężkich dla niego momentach był w stanie zażartować i uśmiechać się. Teraz oboje mają tylko jeden cel – powrót Piotrka do życia i stanięcie znowu na nogi. Aby mógł to osiągnąć, potrzebne są środki finansowe na rehabilitację. Dzięki niej może się to udać. Mocno w to wierzą.

- Reklama -

1 komentarz
  1. ewa mówi

    Zamiast prezentów pod choinkę proponuję prezent dla Piotrka. Dostajemy tyle zbędnych gadżetów , które wyrzucamy. A to przecież pomoc i dar serca.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.