Masaże

Dekomunizują ulice

Zamiast ulicy Gronczewskiego "Przepiórki" ul. Torowa? Być może tak zmieni nazwę jedna z biłgorajskich ulic. W minionym tygodniu dyskutowali o tym zainteresowani mieszkańcy.

 Zgodnie z nową ustawą, samorządy mają czas do 2 września br. na usunięcie z przestrzeni publicznej nazw upamiętniających osoby, organizacje, wydarzenia i daty symbolizujące komunizm lub propagujące go. W Polsce jest około 1200-1400 nazw miejsc, które upamiętniają system komunistyczny. Zgodnie z ustawą nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej, w tym dróg, ulic, mostów i placów nadawane przez jednostki samorządu terytorialnego nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować. Określono w niej, że "za propagujące komunizm uważa się także nazwy odwołujące się do osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących represyjny, autorytarny i niesuwerenny system władzy w Polsce w latach 1944-1989".

Jeśli samorząd nie zmieni w wyznaczonym czasie nazwy ulicy decyzję taką podejmie wojewoda. W terminie trzech miesięcy zarządzenie zastępcze po zasięgnięciu opinii IPN.

W Biłgoraju są dwie ulice, których nazwy według Instytutu Pamięci Narodowej, należałoby zmienić. Jest to ul. Armii Ludowej oraz Gronczewskiego "Przepiórki". Mieszkańcy tej drugiej spotkali się z władzami miasta, aby dokonać wyboru nowej nazwy.

Pierwsze jednak historyk, dr Adam Balicki przytoczył postać "Przepiórki". Okazało się, że był on zbrodniarzem. W 1955 roku aresztowano go za zbrodnie, które popełnił. Był niezwykle brutalny wobec kobiet. – Nie był człowiekiem o silnym kręgosłupie moralnym. Nie powinien być stawiany jako patron ulicy – mówił. Zaznaczył, że ma on na sumieniu pogrom w Ludmiłówce. Określany był mianem "dobry komunista". Zmarł w 1976 roku. Zdaniem historyka, jego czyny były haniebne, typowe dla kryminalisty.

Mieszkańców interesowało co ze zmianą dokumentów. Podany jest w nich adres. W ustawie zapisano, że zmiana nazwy dokonana na podstawie ustawy nie będzie miała wpływu na ważność dokumentów zawierających nazwę dotychczasową. Oznacza to, że np. dowód osobisty, mimo zmiany nazwy ulicy, przy której mieszka osoba legitymująca się nimi, będzie ważny, dopóki nie upłynie jego termin ważności.

Pisma oraz postępowania sądowe i administracyjne w sprawach dotyczących zmiany nazwy, dokonanej na mocy ustawy, w księgach wieczystych, rejestrach, ewidencjach i dokumentach urzędowych będą wolne od opłat. Jak zaznaczono w uzasadnieniu do projektu ustawy, jej wejście w życie będzie wiązało się z kosztami dla budżetu państwa w postaci zmniejszenia dochodów, spowodowanego zwolnieniem z opłat oraz zwiększeniem wydatków związanych z wymianą dokumentów. Również samorządy poniosą koszty związane z wymianą dokumentów, a ponadto wydatki na zmianę tablic z nazwami ulic.

Burmistrz Janusz Rosłan zaproponował, aby ulice nazwać imieniem prof. Jerzego Markiewicza. To jednak nie przypadło do gustu mieszkańcom.  Stwierdzili, że nazwa powinna być prosta i nie nawiązywać do niczyjego nazwiska. Padły takie propozycje jak: ulica Twarda, Klasztorna, Torowa. Ostatecznie mieszkańcy głosowaniem stwierdzili, że będzie to ul. Torowa.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.