Zrębki

Dach wali im się na głowę

Sprawę do naszej Redakcji zgłosił jeden z mieszkańców mieszkań komunalnych w Tarnogrodzie. Z jego relacji wynika, że budynki, które zajmują lokatorzy, są w opłakanym stanie. – Mieszkanie, w którym mieszkałem wcześniej, zostało wyburzone. Dostałem to mieszkanie. Jak tu przyszedłem, to mi się płakać chciało – opisuje Mariusz Feliks, jeden z lokatorów mieszkań komunalnych przy ul. Rynek w Tarnogrodzie. – Trzy miesiące sam tu pracowałem, remontowałem. Wydaliśmy z żoną na remont około 20 tys. zł. Nie było tu ścian, tynków, podłóg, nie było niczego. Tu była obora – nie przebiera w słowach mężczyzna. – Po trzech miesiącach mojej pracy od rana do wieczora, jak się w końcu wprowadziłem, to dostałem pismo, że podwyższają czynsz z uwagi na podwyższony standard mieszkania. Ja byłem w szoku. Za moje pieniądze, za moją pracę, oni mi podnieśli standard mieszkania. Nie pisałem skarg, nigdzie nie byłem. Pomyślałem, że dobrze, będę płacił tych parę złotych więcej – opowiadał pan Feliks. 

Zdaniem mężczyzny, stan mieszkania przed remontem był beznadziejny. Jednak teraz pojawiły się nowe problemy. Chodzi o komórkę, z której korzystają lokatorzy. Magazynują oni tam drewno na opał. – Zwiozłem opał na zimę. Ale teraz wszystko jest zalane. Dach przecieka, krokwie są załamane. Patrzeć tylko jak ten dach spadnie nam na głowę – mówi oburzony. Jak opisuje mężczyzna już od maja chodzi do urzędu i prosi o naprawę komórki. Do tej pory bez skutku. Wprawdzie padła propozycja, aby lokatorzy własnymi siłami dokonali niezbędnych napraw. Materiały by otrzymali. Jednak okazało się, że nikt nie da złotówki na zakup potrzebnej blachy. – Jak ja tam wchodzę, to się boję, że zawali mi się to na głowę. Zagraża to bezpieczeństwu, to życiu zagraża! – oburza się lokator. – W umowie mamy napisane, że o komórki trzeba dbać. Ale jak ja mam dbać o coś, czego nie ma? Nie zalegam z czynszami, ja za wszystko płacę. Niech lepiej podłączą nam gaz i będziemy drożej płacić, ale nie będzie problemu z magazynowaniem opału – dodaje. 

Mężczyzna postanowił, że o swoje będzie walczył, dlatego zgłosił sprawę do inspekcji budowlanej. – Żona nie pracuje, ja pracuję. Zarabiam jako kierowca niewiele. Co ja mam teraz zrobić? Kupić kolejny opał? A co zrobię z tym zamokniętym? Wyrzucę? – pyta mężczyzna. Zdaniem Mariusza Feliksa jest rozwiązanie tej sytuacji. Problemy skończyłyby się w momencie, kiedy lokatorzy mogliby wykupić zajmowane przez siebie mieszkania na własność. – My wykupimy, wyremontujemy sami, niech odsprzedadzą lokatorom. Jak padła taka propozycja, to temat od razu był zamknięty, cisza. A zrobić coś, to dosłownie nic – mówił. – Lokatorzy tych mieszkań są lekceważeni – podsumowuje. 

Mieszkania komunalne w Tarnogrodzie są pod opieką Tarnogrodzkiego Zakładu Komunalnego. Spółka dzierżawi od gminy Tarnogród dwa budynki komunalne położone przy ul. Rynek oraz ul. Partyzantów, których jest zarządcą. Ze sprawą zwróciliśmy się więc do Ryszarda Wlazia, prezesa Zarządu spółki. – Wszyscy lokatorzy, którzy w umowie mają zapisane komórki, otrzymują je bezpłatnie. W zamian ich utrzymanie jest w zakresie lokatorów. Nie płacą oni za to ani czynszu, ani podatku od nieruchomości. Są zobowiązani do opieki nad komórkami. Wynika to z umowy – wyjaśnia Ryszard Wlaź. Jak przedstawiał prezes Wlaź, czasami TZK wspomaga remonty komórek. Jednak chodzi tutaj o szczególne przypadki, kiedy dany lokator jest chory bądź fizycznie nie jest w stanie wykonać żadnych prac.

Sprawa mieszkań komunalnych w Tarnogrodzie jest trudna. Jak mówił prezes Wlaź, TZK z tytułu czynszów zbiera corocznie od lokatorów około 24 tys. zł. Jednak rokroczne wydatki na te budynki są trzykrotnie wyższe. Średnio spółka na mieszkania komunalne wydaje 50-70 tys. zł na rok. – Dochodzi do takich sytuacji, że jako dzierżawcy, rada nadzorcza zarzuca mi niegospodarność i działanie na szkodę spółki – tłumaczy Wlaź. Problemem jest też to, że nie ma żadnego funduszu remontowego. 

Okazuje się, że nie tylko komórka lokatorów przy ul. Rynek jest w opłakanym stanie. Przy ul. Partyzantów zawaliły się już dwie komórki. – Nie jesteśmy w stanie wykonać wszystkich remontów, tak jak ludzie tego oczekują – mówił Ryszard Wlaź. Jednak po naszej interwencji prezes obiecał, że wyśle fachowców, aby "podłatali" dach komórki przy ul. Rynek. Niestety, nie będzie to nowa konstrukcja i blacha, ale może uda się tak zabezpieczyć dach, aby nie lała się z niego woda. 

Prezes Wlaź w rozmowie z naszą gazetą przyznał, że współpraca z niektórymi lokatorami jest dość trudna. Zaznaczył, że remont mieszkania pana Feliksa odbył się wspólnymi siłami. TZK ze swojej strony wyłożyło 15 tys. zł na zamontowanie centralnego ogrzewania. – W chwili obecnej mamy ważniejsze sprawy na głowie niż remont komórek. Mamy w jednym z mieszkań schorowanego lokatora, leżącego, który nie posiada centralnego ogrzewania, a zima za pasem. Teraz zastanawiam się, jak mogę pomóc temu człowiekowi – podsumował prezes Wlaź. 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.