- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

Czym zajmują się radni Biłgoraja?

Wydaje mi się, że po to są radni, a nie tylko, żeby pobierać diety, załatwiać jakieś swoje interesy, czy być maszynkami do głosowania po myśli rządzących – mówi nam Marcin Adam Mura - radny Rady Miasta Biłgoraj.

- Reklama -

Odnoszę wrażenie, że jest pan najbardziej „czepialskim” radnym Biłgoraja.

Serio?

A to się panu nie podobają miejskie donice, a to brak popcornu w kinie, a to oferta Biłgorajskiego Centrum Kultury. Co kilka dni coś nowego.

Ale to nie jest żadne czepianie się. Zaufali mi mieszkańcy i po prostu przekazuję ich uwagi, pomysły i spostrzeżenia. Po to, żeby Biłgoraj był jeszcze ładniejszym miastem, które rozwija się i ludzie są z tego zadowoleni. Nie można ślepo wszystkiemu przyklaskiwać i udawać, że wielu rzeczy nie da się zrobić lepiej. Wydaje mi się, że po to są radni, a nie tylko, żeby pobierać diety, załatwiać jakieś swoje interesy, czy być maszynkami do głosowania po myśli rządzących. Jeśli mam pomysł, to staram się podpowiedzieć, jeśli mam wątpliwości, to staram się o tym głośno mówić i pytać.

Jest w ogóle coś, co władze Biłgoraja robią dobrze i pan temu przyklaśnie?

- Reklama -

Szczerze? Ja naprawdę bardzo szanuję pracę pana burmistrza Janusza Rosłana i to, że on od tylu lat kieruje Biłgorajem. Mam do niego wielki szacunek. Ale mam też swoje zdanie i nie mogę udawać, że wszystko jest idealnie. Wiele rzeczy można przynajmniej spróbować zrobić inaczej.

Miasto mówi jasno. W Biłgoraju nie ma atrakcyjnych imprez dla młodzieży, bo nie ma na to pieniędzy.

Nie, nie. Nie wszystko można tłumaczyć brakiem pieniędzy. Mamy świadomość, że Biłgoraj to nie jest Lublin czy Warszawa, ale nawet w wielu wiejskich gminach młodzi mieszkańcy mają znacznie więcej propozycji na spędzenie czasu niż w Biłgoraju. I nikt mi nie powie, że tam wydają na to wielkie miliony. Trzeba pomysłów i chęci. Na przykład w Biłgoraju są imprezy dla seniorów, czego absolutnie nie krytykuję. Tylko że na koncert poezji śpiewanej przychodzi garstka ludzi. Najczęściej są to organizatorzy i kilka tych samych osób. I za chwilę jest odpowiedź: no przecież my tyle robimy. W ramach tych samych pieniędzy można przyciągnąć znacznie więcej mieszkańców. Nawet lokalne zespoły pokazywać, czy dj-ów, którzy zechcą się wypromować. Na to nie trzeba milionów, tylko chęci. Oni zrobią za darmo, jeśli pracownicy Biłgorajskiego Centrum Kultury udostępnią mu nagłośnienie czy scenę. To aż takie wielkie wyzwanie?

(…)

Cała rozmowa w papierowym wydaniu „Nowej Gazety Biłgorajskiej”. Szukajcie w kioskach, sklepach i punktach kolportażu. A radnego pytamy m.in. jak ocenia pracę burmistrza Biłgoraja i czy w związku ze swoją aktywnością na sesjach Rady Miasta, przypadkiem … sam nie chce nim zostać. To pewnie niezbyt wygodne pytanie, ale zapytaliśmy też, czym zajmują się radni Biłgoraja…

- Reklama -

Zostaw odpowiedź