Karczma na Woli

Ćwiczcie strzelanie aż do znudzenia!

Brak skuteczności to największy obecnie problem Łady, walczącej o mistrzostwo klasy okręgowej i awans do IV ligi. Niemoc napastników pod bramką rywala nie pozwoliła drużynie trenera Ireneusza Zarczuka wygrać w Wielką Sobotę, w Tyszowcach z Huczwą. Gospodarze pokonali Ładę 3:1. Honor pokonanych uratował Damian Rataj pod koniec pierwszej połowy, gdy po trzech trafieniach Pawła Maliszewskiego miejscowi prowadzili 3:0.

Z powodu nieskuteczności biłgorajanie męczyli się w następnym meczu ligowym z dużo niżej notowanym Cosmosem Józefów. Wygrali 1:0 tylko dlatego, że pod bramką rywala najwięcej zimnej krwi zachował w 60. minucie potyczki obrońca Dariusz Kuliński, posyłając piłkę do siatki strzałem głową po dośrodkowaniu Janusza Biruta z kornera. – Przyznam się, że liczyłem na wygraną różnicą większej liczby bramek. Wynik pokazuje, że Cosmos nieprzypadkowo wygrał dwa poprzednie mecze. Trenerom z Józefowa udało się stworzyć naprawdę fajny zespół, który jeszcze niejednemu faworytowi odbierze punkty. Byliśmy lepsi, ale nie potrafiliśmy strzelić więcej goli – mówi Dariusz Bednarz, prezes Łady.

Biłgorajanie nie byli w stanie nawet wykorzystać rzutu karnego. Już po upływie 90. minuty, w doliczonym czasie gry przed szansą na podwyższenie prowadzenia stanął Marek Pyda. Jego strzał „z wapna” był mocny, ale piłka poszybowała nad poprzeczką. Kto wie, jak potoczyłyby się losy tego meczu, gdyby w końcówce pierwszej połowy Ładzie nie dopisało wyjątkowe szczęście. – Przed samym zejściem do szatni na przerwę Cosmos miał wyborną okazję do objęcia prowadzenia. Najpierw nasi obrońcy wybili piłkę z linii bramkowej, a kąśliwą dobitkę obronił nasz bramkarz Łukasz Szawara, instynktownie wyciągając rękę. Więcej groźnych sytuacji poza stałymi fragmentami gry nasi rywale nie mieli. Jednak gdyby strzelili nam gola w końcówce pierwszej połowy, to mogli nawet wygrać ze względu na naszą nieskuteczność – twierdzi prezes Dariusz Bednarz.

Szef klubu przyznaje, że martwi go strzelecka indolencja jego piłkarzy. Nie wpada jednak w panikę. Liczy na to, że z każdym kolejnym meczem zespół będzie się rozkręcał. – Plus tego jest taki, że kryzys strzelecki dopadł nas w meczach ze słabszymi zespołami. Mam nadzieję, że odzyskamy skuteczność, gdy przyjdzie nam grać z ligową czołówką. Trzeba brać pod uwagę to, że liga jest bardzo wyrównana. Zespoły nie próżnowały w okresie przygotowawczym. Niektóre z nich jak Roztocze Szczebrzeszyn czy Igros Krasnobród znacząco się wzmocniły. Z pewnością zechcą powalczyć o pierwsze miejsce, choć niekoniecznie o awans. Ponadto zespoły z dołu tabeli nie poddają się w walce o utrzymanie, dlatego sprawiają niespodzianki. Jeszcze niejeden wynik nas zaskoczony. Ta wiosną będzie naprawdę ciekawa – przekonuje Dariusz Bednarz.

Łada wiąże spore nadzieje z Markiem Pydą, który w meczu z Cosmosem zagrał po raz pierwszy po wyleczeniu kontuzji. – Co prawda nie wykorzystał rzutu karnego, jednak wiele dobrego wniósł do poczynań zespołu. Potrafił przytrzymać piłkę, dokładnie ją rozegrać. Tego nam brakowało w dwóch poprzednich meczach – zauważa Dariusz Bednarz.

Warto podkreślić, że w składzie Łady w meczu z Cosmosem zabrakło kilku podstawowych zawodników. Za kartki pauzowali Arkadiusz Czok i Szymon Tatara. Damian Rataj nie wystąpił z powodu kontuzji, a Grzegorz Mulawa – z powodu spraw osobistych.

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.