M

Co dalej ze szpitalem?

 

 

Sędzią komisarzem została wyznaczona Magdalena Studzińska a syndykiem Leszek Jarosz. W tym momencie to syndyk zarządza szpitalem. 15 marca odbyła się sesja Rady Powiatu, podczas której dyskutowano na ten temat. Radni PiS zadawali wiele pytań. Zarzucali oni, że Zarząd Powiatu zaczął zbyt późno interesować się sprawami szpitala. Głos w sprawie zabrał starosta Kazimierz Paterak. Mówił, że od kiedy został starostą, skupił się na analizie warunków umowy dzierżawy szpitala, były organizowane wyjazdy do Narodowego Funduszu Zdrowia oraz do Urzędu Wojewódzkiego. Jednak pomocy tam nie uzyskał. Wyjaśnił, że zwrócił się z prośbą o pomoc do poseł Agaty Borowiec, która zorganizowała spotkanie w Ministerstwie Zdrowia.

Przypomniał, że Rada Powiatu podjęła uchwałę w sprawie powołania nowego podmiotu – Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Biłgoraju. – Wówczas tłumaczyłam, że robimy krok do przodu "na wszelki wypadek". Ja się nie cieszę, że tak się stało z Arionem. Pilotowaliśmy sprawę i staraliśmy się robić wszystko, co możliwe, aby sytuację poprawić. Dopóki nie będziemy mieć stworzonego podmiotu, który jest w stanie przejąć realizację tego zadania, to sięgnięcie po drastyczne środki, jakim mogło być wypowiedzenie umowy spółce, byłoby równoznaczne z zaprzestaniem funkcjonowania szpitala  – mówił. – Czy możemy sobie pozwolić na to, aby rozwiązać umowę i zamknąć szpital na trzy miesiące, aby szukać nowego podmiotu, który przejmie zadania? – pytał. Zdaniem starosty z syndykiem będzie się łatwiej porozumieć.

Kazimierz Paterak podkreślił, że szpital funkcjonuje. – Mamy nadzieję, że pod kierownictwem syndyka poprawi się sytuacja szpitala, bo już nie będą wyprowadzane środki do innych spółek czy na inne zadania realizowane poza Biłgorajem. W okresie 3 miesięcy będzie musiał to zadanie przejąć inny podmiot. Rada podjęła uchwałę o utworzeniu takiego podmiotu i zarząd jest zobowiązany stworzyć nowy podmiot do prowadzenia szpitala – wyjaśniał.

Starosta Paterak nie był w stanie powiedzieć, w jakim czasie zostaną poczynione konkretne kroki. Wszystko wymaga analizy i uzgodnień. – To syndyk będzie o wielu sprawach decydował, ale to nie znaczy, że my jako powiat nie będziemy mieć nic do powiedzenia, bo majątek jest własnością starostwa – mówił. Dodał, że czynsz dzierżawy spółka zapłaciła za styczeń. Za luty i marzec już nie.

Starosta mówił, że spółka miała inwestować w szpital kwotę 1,5 mln zł rocznie. Analizując zaangażowanie środków na remonty i inwestycje od 2010 roku do końca 2016 roku, starosta stwierdził, że Arion nie wywiązał się z tych zobowiązań w kwocie 1 mln 460 tys. zł. – Dodatkowo zobowiązał się do dostosowania pomieszczeń tak, aby szpital mógł funkcjonować – podkreślił. Do końca roku spółka miała doposażyć blok operacyjny i zmodernizować oddział zakaźny, jednak tego nie zrealizowała. Warunkowo władze sanepidu wyraziły zgodę na wykonanie tych zadań do końca maja. Spółka nie ma też gwarancji bankowych.

Kazimierz Paterak nie był w stanie powiedzieć, czy są podmioty zainteresowane prowadzeniem szpitala. 

 Podczas sesji wypowiadała się również poseł Agata Borowiec.  Uważam, że to największe wyzwanie. Przed powiatem jest problem, który był odwlekany przez siedem lat i który trzeba rozwiązać. Powiat biłgorajski musi mieć szpital i gwarantowane świadczenia lecznicze. Pracownicy muszą mieć godne warunki płacy i pracy  podkreślała. Dodała, że umowa starostwa z Arionem jest skandaliczna. Zaznaczyła, że należy się skupić na współpracy ponad podziałami. – Podstawowa potrzeba to ochrona zdrowia i życia. Bez dobrze funkcjonującego szpitala nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Wszelkie podziały tutaj nie powinny mieć miejsca. Najważniejsze jest dobro pacjentów – apelowała.  

Dotychczasowy dyrektor Tomasz Kwiatkowski, a obecnie zarządca szpitala, mówił, że sytuacja jest stabilna. – Nie jest to jednak rzecz, która nie jest przewidziana prawem. To ma swój tok prawny. Szpital nie utraci możliwości udzielania świadczeń – dodał. Mówił, że bieżące finansowanie pozwala na spokojne funkcjonowanie. – Szpital to nie fabryka cukierków, a instytucja działająca we wrażliwym obszarze. Absolutnie nie powinna być miejscem przetargów politycznych ani eskalowania wyolbrzymionych wiadomości i tworzenia mitów – mówił.

Anna Wojda, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek, mówiła, że brak był porozumienia z dyrektorem szpitala. Wynagrodzenia wypłacane były nieterminowo. – Nikt z nami nie chce od kilku lat rozmawiać. Pobory mamy nędzne, a są i tak po terminie – mówiła. Życzyła pracownikom, aby po zmianach i ich sytuacja polepszyła się.

Dyskusja była emocjonująca. Wszyscy apelowali o rozwagę. Teraz przed samorządem powiatu stoi duże wyzwanie związane z utworzeniem Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Biłgoraju.

 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.