Chętnych do wojska nie brakuje

O planach resortu obrony narodowej pisaliśmy już na łamach naszej gazety. Jak zapowiadało wówczas Ministerstwo Obrony Narodowej, wojska obrony terytorialnej będą nowym, piątym rodzajem sił zbrojnych obok Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Specjalnych. – Resort obrony narodowej planuje powołać na granicy wschodniej do końca 2016 roku dowództwa co najmniej trzech brygad Obrony Terytorialnej (liczącej łącznie kilkanaście tysięcy osób), jak również skompletować bataliony. W pierwszej kolejności brygady powstaną na północnym wschodzie Polski. Docelowo brygad Obrony Terytorialnej różnych typów ma być kilkanaście. Resort rozważa, w których garnizonach zostaną one rozlokowane – tak w marcu informował nas Bartłomiej Misiewicz, rzecznik prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej, który dodawał, że docelowo ma być 380 kompanii złożonych z ok. 100 osób każda – po jednej w każdym powiecie. W czasie wojny jednostki obrony terytorialnej mają liczyć łącznie 46 tys. osób.

Z pytaniem, na jakim etapie jest formowanie jednostek Obrony Terytorialnej, zwróciliśmy się ponownie do Centrum Operacyjnego Ministra Obrony Narodowej. – Zgodnie z zatwierdzoną przez ministra obrony narodowej „Koncepcją Utworzenia Wojsk Obrony Terytorialnej” trwa pierwsza faza procesu formowania OT, w czasie której będą sformowane trzy Brygady OT. Aktualnie procedowane są decyzje o wyznaczeniu personelu na określone stanowiska. Do planowanych miejsc dyslokacji jednostek skierowano Grupy Organizacyjne z zadaniem przystosowania infrastruktury, która będzie wykorzystywana przez WOT – wyjaśniał rzecznik ministerstwa. Jak się okazuje, proces rekrutacji już się rozpoczął. – Przyjmowane są wnioski osób chętnych do służby w OT. Przyjmowanie do jednostek zacznie się dopiero po wyznaczeniu dowódców oraz kadry zawodowej ww. brygad. Wtedy to komendanci Wojskowych Komend Uzupełnień na podstawie zapotrzebowań złożonych przez poszczególnych dowódców rozpoczną procedurę uzupełniania jednostek wojskowych – wyjaśnia Misiewicz. Ponadto podstawowym warunkiem pozwalającym na przyjęcie do WOT  jest wprowadzenie zmian do ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej i aktów wykonawczych.

Chętnych do wojska nie brakuje. Ministerstwo obserwuje duże zainteresowanie tą formą służby wojskowej. Na przykład tylko do WKU Zamość zgłosiło się około 15 kandydatów na oficerów WOT po odbyciu przeszkolenia w studium oficerskim.

Idea OT zakłada tworzenie jednostek lekko uzbrojonych o wysokiej mobilności i zdolnych do działań w różnych warunkach terenowych. Zadania poszczególnych jednostek będą uzależnione od obszaru, na którym będą funkcjonowały. Ponadto do zadań WOT będzie należało wspieranie ludności cywilnej w czasie sytuacji kryzysowych. Należy podkreślić, że jedną z idei utworzenia WOT jest ich przywiązanie do terenu. Żołnierze do służby w jednostkach OT będą powoływani z terenu, na którym dana jednostka funkcjonuje. Ma to tę zaletę, iż żołnierz taki będzie znał doskonale teren oraz miejscową ludność, co zapewni przewagę nad potencjalnym przeciwnikiem w czasie ewentualnego konfliktu.

Zakłada się, że średnio jedna kompania tego komponentu obrony terytorialnej będzie przypadała na powiat. Będzie to lekka piechota wyposażona nie tylko w broń osobistą, ale i cięższe uzbrojenie – karabiny maszynowe, moździerze, granatniki, a także broń przeciwpancerną o większych możliwościach. Wspierać ją będą elementy łączności, zabezpieczenia technicznego i medycznego oraz pododdziały zaopatrujące. 

Drugi komponent, nazywany „siłami zdolnymi do przerzutu”, ma powstać w dalszej kolejności. Mają to być wojska mobilne, służące wzmocnieniu wojsk operacyjnych, czyli już istniejącej armii zawodowej. Ta część obrony terytorialnej ma być wzorowana na amerykańskiej Gwardii Narodowej lub brytyjskiej Armii Terytorialnej.

Szeregowi mają być powoływani na odbywające się w weekendy ćwiczenia na 24 dni w roku, podoficerowie na 30 dni, a oficerowie na 46 dni. Ochotnicy, którzy chcieliby służyć w obronie terytorialnej, na co dzień będą żyć i pracować w cywilu. Co jakiś czas mają zakładać mundury, by szkolić się i ćwiczyć. Dla żołnierzy Narodowych Sił Rezerwowych szkolenie w trybie weekendowym byłoby niczym więcej jak podtrzymywaniem nawyków. Z kolei kandydaci bez żadnego doświadczenia wojskowego powinni trafić do szkolenia przygotowawczego podobnie jak kandydaci do służby zawodowej. Kluczową rolę w jej organizacji mają zaś odegrać paramilitarne organizacje proobronne. 

 MON zakłada, że w czasie pokoju utrzymywany będzie szkielet Obrony Terytorialnej składający się z kilkunastu tysięcy żołnierzy zawodowych. W skład tych jednostek wchodzić będą rezerwiści, których szkolenie będzie podzielone na dwie fazy. Faza wstępna opierać się będzie na ćwiczeniach odbywających się jeden weekend w miesiącu przez 3 lata, natomiast w kolejnej fazie będzie ono realizowane raz w roku. Od początku będą się uczyć posługiwania się bronią palną, która byłaby przechowywana w jednostkach policji. 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.