- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

Była skarga, czy jej nie było?  

Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu Biłgorajskiego pod obrady trafiła uchwała dotycząca rozpatrzenia skargi na działalność dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Teodorówce. Spora część dyskusji dotyczyła kwestii, czy taka skarga powinna być procedowana.

- Reklama -

12 kwietnia br. Komisja Skarg i Wniosków Rady Powiatu Biłgorajskiego przeprowadziła postępowanie wyjaśniające dotyczące skargi na działalność dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Teodorówce. W toku wyjaśnień członkowie komisji stwierdzili, że taka skarga jest bezzasadna. Wysłuchali skarżącej, która potwierdziła zarzuty. Komisja zapoznała się z pisemnymi i ustnymi wyjaśnieniami dyrektor Beaty Tokarskiej.

Jak skarga trafiła do komisji Rady Powiatu? Otóż 17 marca br. starosta biłgorajski Andrzej Szarlip przekazał do Rady Powiatu w Biłgoraju pismo z dnia 19 lutego 2021 r., którego autor przytacza przypadki nieprzychylnego podejścia do zdarzających się wypadków przy pracy. Starosta uznał, że zarzuty spełniają znamiona skargi. Stąd nastąpiła konieczność ich wyjaśnienia.
Sprawie przyjrzał się radny Mirosław Późniak. Miał on spore wątpliwości dotyczące zasadności procedowania nad skargą. Pytał, m.in. czy pismo wpłynęło jako skarga i czy została podpisana przez skarżącą. Wnosił również o jej odczytanie.
 Wątpliwości radnego próbował wyjaśnić Marian Kurzyna, przewodniczący Rady Powiatu. Stwierdził, że pismo, które wpłynęło do starosty, było również analizowane z radcą prawnym. Radnego Późniaka wyjaśnienia te nie satysfakcjonowały. – Pani kierownik z filii Domu Pomocy Społecznej w Długim Kącie zwraca się z prośbą do starosty o pomoc w porozumieniu się. Ja pytam, czy kierownik z Długiego Kąta oficjalnie złożyła skargę? – pytał radny Późniak. Przewodniczący Marian Kurzyna stwierdził, że na jego adres oficjalnie skarga nie wpłynęła. Nie oznacza to jednak, że pismo nie miało znamion skargi. Wątpliwości przewodniczącego wyjaśniała radca prawny. Dlatego pismo zostało skierowane do Komisji Skarg i Wniosków. Sprawa dotyczy okresu sprzed 7-8 lat.
 Radny Późniak skierował również pytanie do starosty biłgorajskiego. – Czy potwierdza pan, że złożył do Rady Powiatu pismo? Czy pan skarży panią dyrektor? – pytał. – Czy to przesłuchanie? – zapytał starosta Andrzej Szarlip. Dodał, że podczas sesji procedowanie trwa zgodnie z przepisami. – Wpłynęło pismo, które w mojej ocenie i ocenie radców prawnych niosło znamiona skargi. Dlatego wpłynęło ono do odpowiedniej komisji. Komisja skargę rozpatrzyła i zgłosiła projekt uchwały pod obrady. To wszystko w tym temacie – skwitował starosta. Radny Późniak nie zaprzestał. – Z całym szacunkiem, to nie jest przesłuchanie, ale chcę wyjaśnić, czy została zgłoszona skarga, czy nie. Nie wpłynęła skarga formalna, dlatego pytam – mówił. Starosta wyjaśnił, że on skargi nie składał. On przekazał pismo, które do niego trafiło. – Po analizie sądownictwa wspólnie z radcami prawnymi doszliśmy do wniosku, że pismo to nosi znamiona skargi. Nie jest uregulowane, że dokument musi nosić nazwę „skarga”. Pismo w mojej ocenie było skargą, dlatego skierowałem je do przewodniczego – mówił.
Radny nie ustępował. Zaznaczył, że każda sprawa jest indywidualna i inna. Jego zdaniem niejeden sąd odrzucił oskarżenia i punkt widzenia niejednego radcy prawnego. – Mogę się kłócić, że jeśli nie wpłynęła skarga, to proces nosi znamiona procesu z minionych okresów. Dajcie mi człowieka, a ja znajdę paragraf. Ja mam wątpliwości, czy wpłynęła skarga. Czym innym jest pismo, gdzie pani potwierdza, że pismo jest skargą, a czym innym jest złożenie formalnej skargi. Starosta mógł podjąć się mediacji lub pouczyć, gdzie można skargę złożyć. Gdyby wpłynęła skarga, nie miałbym wątpliwości. Radni mają głosować w sprawie skargi, której nie było – mówił.
Wątpliwości radnego ponownie próbował wyjaśniać przewodniczący Kurzyna. – Rozumiem rozterki. To skomplikowany materiał i niejednoznaczny przypadek – dodał. Również radny Marcin Kulig, który jest przewodniczącym Komisji Skarg i Wniosków, zaznaczył, że autorka pisma potwierdziła, iż wniosek jest skargą. – Jest to oczywiste, że to było skarga. Wynika to z oświadczenia osoby skarżącej – mówił.

- Reklama -

Mirosław Późniak podkreślił, że to ważna sprawa dotycząca dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Teodorówce, osoby, która ma granice wytrzymałości i wrażliwość. – Zarzuty autorki pisma, które zostały przytoczone, w żaden sposób nie zostały potwierdzone. W grę wchodził również wątek finansowy. Wiemy, że dyrektor, aby podnieść pobory i dać premie musi mieć na to środki. Ona dysponuje określonym budżetem. Trudno stawiać zarzuty, że pobory nie zostały podwyższone, skoro były mieszczące się w widełkach – dodał. Stwierdził, że nie było również potwierdzenia w dokumentacji wypadków przy pracy.
Radny Marcin Kulig zauważył, że nikt dyrektor DPS nie oskarża. Zadaniem komisji było jedynie stwierdzenie, czy skarga była zasadna, czy nie, bez oceniania dyrektor. – My nie osądzamy dyrektor, tylko odnosimy się merytorycznie do pisma – dodał.
Również Elżbieta Pindor, radca prawny Starostwa Powiatowego, jednoznacznie podkreśliła, że wszystko odbyło się zgodnie z literą prawa. – Osoba skarżąca mogła również pismo wycofać – dodała.
Mirosław Późniak stwierdził, że zaprezentowane wyjaśnienia nie przekonały go. – Mam wrażenie, że ta wypowiedź to falandyzacja prawa. Mam wyrobione zdanie. Nie będą głosował za tą uchwałą, bo nie jestem przekonany, czy wszystko jest „lege artis” – dodał.
Na zakończenie dyskusji głos zabrał radny Jarosław Lipiec, który niegdyś jako etatowy członek Zarządu Powiatu był osobą nadzorującą działalność DPS w Teodorówce. – Godzinę zajmujemy się tematem skargi. Może lepiej było zastosować rozmowę: dyrektor, autor pisma i osoba nadzorująca. Jeśli to nie przyniosłoby skutków, wówczas zajęłaby się tym Rada Powiatu – mówił. Dodał, że był on zadowolony ze współpracy z dyrektor.
Ostatecznie po godzinnej dyskusji radni głosowali nad podjęciem uchwały w sprawie rozpatrzenia skargi na działalność dyrektora Domu Pomocy Społecznej w Teodorówce. Głosowało 21 radnych. 9 było „za”, 5 „przeciw”, 7 wstrzymało się od głosu.

 

- Reklama -

1 komentarz
  1. Ania mówi

    Masło maślane. Nic nie rozumiem. Nie wiem o co ten dym, ale cała Polska wie że w tym głupim kraju swój kryje swojego, więc albo ten Późniak chce ja ratować jak ma coś na sumieniu, albo starosta z całą resztą.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.