- Reklama -

Biłgorajanka zginęła na Giewoncie

To niewyobrażalna tragedia. Mieszkanka Biłgoraja zginęła na Giewoncie na skutek uderzenia pioruna. Jej partner jest w szpitalu. NOWa Gazeta Biłgorajska, jako pierwsza, podaje szczegóły tego dramatycznego wydarzenia.

Piorun uderzył w krzyż na Giewoncie w czwartek 22 sierpnia ok.  godz.14.00 i poraził kilkadziesiąt osób. Wyładowanie trafiło w krzyż, a następnie cała energia przeniosła się po mokrych skałach na łańcuchy, których w tamtym momencie trzymało się kilkadziesiąt osób.

W chwili uderzenia ludzi „odrzuciło” od łańcuchów. Część turystów rozpoczęła ucieczkę, co pociągnęło za sobą kolejne ofiary. Niektórzy potykali się, upadali a nawet byli tratowani. Znaczna część poszkodowanych, to właśnie skutek paniki.

⛰⛈⚡🚑🚒W dniu dzisiejszym o godz. 15:16 zastęp SLRr Nissan udał się alarmowo w rejon Hali Kondratowej w Zakopanem….

Opublikowany przez OSP KSRG Białka Tatrzańska Czwartek, 22 sierpnia 2019

Mamy nieoficjalne informacje, że w tym czasie na Giewoncie przebywała również 46-letnia mieszkanka Biłgoraja wraz ze swoim partnerem. Jak udało się nam ustalić, kobieta jest jedną z ofiar tego tragicznego zdarzenia. Po uderzeniu pioruna spadała w przepaść. Jej partner także trafił do szpitala, ma uraz kręgosłupa. Mieszkanka Biłgoraja pracowała w jednym z zakładów bukmacherskich. Była bardzo lubiana i pomocna.

Świadkowie tak opisują początek akcji ratunkowej. – Zaczęło się wyciąganie ludzi, niektórzy byli w stanie krytycznym. Wszyscy żeśmy się zaczęli wspierać nawzajem. Wyciągnęliśmy z dołu jedną kobietę, która też nie przeżyła – przyznaje mężczyzna.

W wyniku tych tragicznych zdarzeń cztery osoby zginęły, a ponad 100 jest rannych. Wiele osób ucierpiało na skutek uderzenia pioruna, inni odnieśli obrażenia na skutek paniki. Są osoby bardzo poważnie poparzone, z bardzo poważnymi urazami czaszki. Bardzo wiele osób jest również w stanie szoku psychicznego, w ciężkim stanie psychicznym.

 

- Reklama -

4 Komentarze
  1. Szok mówi

    Co to za antykatolicki śmieć komentarz wyrzygał?

  2. Sarkozi mówi

    może umieścilibyście mój ostatni wpis: Sarkozi z przed 4 min o godz. 20-38

  3. o.Misjonarz mówi

    Umiłowani Siostry i Bracia!
    Prokuratura w Zakopanem wszczęła śledztwo w sprawie… Chyba Wszechmogącemu postawią zarzuty za te śmiercionośne gromy na Giewoncie. Może ustalą czym się Opatrzność kierował zsyłając taką karę na turystów?
    PS. Rozebrać tę szubienicę i na złom. Jeżeli już – to na przekór ich Bogu – postawić drewniany.
    ============
    PS. O świętobliwa zgrozo jednym z porażonych jest ksiądz Jerzy Kozłowski, wikariusz parafii pw. Matki Kościoła w Dzierżoniowie. Stan szamana jest stabilny, przebywa w szpitalu w Zakopanem. Dostał od swojego Boga trzy razy piorunem. Wygląda na to, że to on był głównym obiektem bożej mocy. Więcej księży tam nie było.
    To nie pierwszy (i ostatni przypadek) – krzyż jak widać też nie chroni od nieszczęść.
    Zaś pan biskup zaleca modlitwę o rychły powrót do zdrowia – o świątobliwa obłudo i hipokryzjo – modlitwę do jego oprawcy?

    1. Sarkozi mówi

      DO CIEBIE myślicielu lewicy:
      zlikwidujmy drogi bo nimi jeżdżą samochody i giną ludzie, zlikwidujmy kolej bo na przejazdach giną ludzie, wybudujmy mury oddzielające ludzi od plaż bo się ludzie topią. Zamknijmy ludzi w domach bez klamek by sobie krzywdy nie zrobili.
      ————–
      Wyobraź sobie, ( człeku lewicy z LGBT bez tolerancji )że ja też byłam w czwartek 22-08-19 w górach. Kiedy przyszła burza byłam już na dole. Oczywiście sprawdziłam prognozy. Rano – zwykłe meteo zapowiadało już deszcz, nie było więc sensu ryzykować, Wyszłam o 5.00 (w stronę Doliny Pięciu Stawów). Od 12.00 było widać, że pogoda się zmienia, chmury nachodzą, zaczynają szczelnie opinać granie, zrobiło się chłodniej i ciemniej.. Czas uciekać. 13:02 jak w zegarku spadł deszcz, sprawdziłam bo wyciągnęłam wtedy z plecaka kurtkę.

      Chwile później pierwszy pomruk, za chwile grzmot.. pierwszy, drugi, trzeci.. Przy pierwszym zaczęłam biec na dół… mijałam rodziny z kilkuletnimi dziećmi….a nawet jeszcze mniejszymi, w nosidłach, bez kurtek, maluszki owinięte jakimiś pelerynami za 5zł.. i co? No właśnie i nic.. Nikt nie zawrócił. Nikt nawet się nie zatrzymał żeby zastanowić się co dalej, kiedy grzmi tak, że aż krew w żyłach na chwilę zastyga? Mijałam dzieci które się bały, zaczynały nerwowo pytać rodziców co się dzieje, a oni i tak ciągnęli je do góry! Wreszcie zahaczyła mnie babka na oko z 7 letnim synkiem (to odnośnie edukacji) i pyta jak daleko jeszcze do góry.

      Zapytałam ją czy kocha swoje dziecko.. Popatrzyła tylko na mnie jak otępiała.. Kontynuowałam więc, że jeśli tak to niech schodzi. Burza idzie… ba – ona już tu jest i za chwilę będzie naprawdę nieciekawie..

      Przystanął jakiś facet i do mnie z pyskiem czemu ludzi straszę. A kobieta co? Zwróciła się do chłopczyka „to co (dajmy na to) Szymek, idziemy czy wracamy”. I poszli…

      Wiesz jak ja się wczoraj czułam ? Jakbym tylko ja widziała co się dzieje…a reszta nie wiem, oślepła, straciła głowę czy nie wiem co jeszcze. Powiem tak – nie będę oceniać nikogo kto był na Giewoncie, nie wiem jaka była sytuacja, nie było mnie dokładnie tam, ALE gdyby piorun raził tyle osób na przykład pod Siklawą to bym powiedziała, ze stało się dlatego, ze zachowali się jak kretyni..

      … (w miejscu 3 kropek były moje odpowiedzi gdyby ktoś pomyślał, że pisane jest chaotycznie)

      Ja wczoraj miałam łzy w oczach. Ja grzmiało, lało…już kij z dorosłymi ludźmi… ale te DZIECI…. za co? Do góry? Pomimo wszystko ? W imię czego, przejechanych kilometrów, zapłaconego parkingu i biletów? Straconego zdjęcia na Facebooka ? Nie mogłam na to patrzeć, na tą skalę…. nieprzejednana skala głupoty, jak owce na rzeź, ja nie wiedziałam wtedy ze coś się stało (dzieje), nikt nie wiedział… ale czułam, że coś jest nie tak…

      Ja wiem, że może ja mam większe doświadczenie, lepiej potrafię ocenić sytuację ale tam naprawdę nie trzeba było eksperta. Już od 12 byłam przekonana, ze trzeba uciekać. Rozumiem, ze jak ktoś jest w górach raz na rok to mógł tych sygnałów nie widzieć… mimo ze były. Ale jak już leje, grzmi, widać wyładowania ???

      Ja to teraz przeżywam wręcz osobiście. Nawet nie to co się stało….tylko to co wczoraj widziałam. To było najbardziej przerażajace. To, ze wszyscy olali sytuację, nie jakaś przyszłą niedoszłą, tylko to, co właśnie w tym momencie się działo.

      Gdzie my żyjemy, musi się coś stać żeby do ludzi dotarło to, ze trzeba uciekać? Musi ktoś przy nich zginąć żeby dotarło, że teraz to jest wreszcie niebezpiecznie i nie idziemy dalej ? Nie umiem tego pojąć…. to jest dla mnie najbardziej przykre. Próbuje to od wczoraj zrozumieć, staram się… i nie potrafię..

      Już pomijam fakt, ze temperatura obniżyła się nagle…było to czuć… nie rozpętał się huragan…ale pojawiły się podmuchy… których nie było wcześniej wcale. Było czuć ze pogoda się zmienia…i zmienia się nagle. Wszystko było. Trzeba było tylko chcieć to widzieć. Wiec jak ktoś teraz mówi, że tego się nie dało przewidzieć to po prostu go tam nie było albo nie wiem… Fakt, że działo się to szybko… ale myślę, że była przynajmniej godzina, żeby uciec, zejść jak najniżej. Nie jestem meteorologiem, nie znam się na zjawiskach atmosferycznych ale znam się trochę na górach. Tak jak mówiłam, ja już od 12.00 byłam pewna, że trzeba iść w dół i to jak najszybciej..

      I żal mi serce ściska jak pomyśle, że była AŻ godzina… żeby się ratować… i Ci wszyscy ludzie mogli żyć, mogło się nic nie wydarzyć oprócz tego, że byli by mokrzy..

      Skala byłaby większa… Tylko tym razem góry obeszły się z nami łaskawie. To trwało kilka minut, nie liczyłam ale wyładowań było kilka 5?6? A co by było gdyby burza trwała godzinę ? Gdyby było ich 50? A burza objęła całe Tatry ? Nie chce nawet myśleć… wiesz ile ludzi było wtedy na Orlej Perci??

      Już mi dziś lepiej. Wczoraj nie chciałam nawet o tym mówić. Napisałam bo czułam ze mnie zrozumiesz. Nie jestem przewodnikiem czy jakaś super znana personą, himalaistka z kij wie jakim doświadczeniem, nie chce żeby ludzi myśleli, że znalazł się niewiadomo kto i gada jakby się znała na wszystkim najlepiej. Ale byłam tam i widziałam na własne oczy. I nikt mi nie wmówi ze było inaczej i że komentuje coś zza ekranu komputera… po prostu mam taki przeogromny żal, że to się stało…a nie musiało. Naprawdę nie musiało..”

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.