Baśka – kaszubska gra dla każdego

Nie ma na Kaszubach popularniejszej gry karcianej. Jeśli chcecie poznać ją bliżej – możemy Wam w tym pomóc. Poznajcie baśkę.

Baśka (albo baszka) to gra karciana bardzo popularna w regionie Kaszub, Żuław, Wielkopolski i Śląska. Nietrudno znaleźć pasjonatów tej gry. Niedawno pisaliśmy o II Turnieju Sztumskiej Ligi Baśki, ale prawda jest taka, że każda większa impreza w regionie ma stolik, przy którym namiętnie gra się właśnie w baśkę. A najczęściej kilka stolików.

Zanim jednak o zasadach, najpierw kilka słów o historii. Baśka oraz pokrewny jej kop – gra bardziej popularna w Wielkopolsce – powstały w XIX wieku, w zaborze pruskim. Ich początki nie są w żaden sposób spisane i można natrafić na stwierdzenia, że był to początek, połowa lub koniec tamtego stulecia. To co jest pewne to fakt, że obie gry wywodzą się od nieco starszej, kaszubskiej gry nazywanej lisem. Natomiast ten zaś swoich początków szuka w niemieckiej grze karcianej Dopplekopf, która z kolei powstała z połączenia gier Schafkopf i – wciąż popularnego w wielu regionach kraju – skata, nazywanego “śląskim brydżem”.

Historia powstania nie jest zbyt prosta, a gdybyśmy chcieli zagłębić się w nią dokładniej, należałoby wspomnieć o różnych odmianach baśki i tym, skąd się wywodzą. Nie czas i miejsce jednak na to. Pora przyjrzeć się zasadom, a te – choć nie są może tak skomplikowane jak geneza samej gry, to z pewnością wymagają nieco doświadczenia. Bardzo pomocni są też inni gracze i wspólna gra.

Baśka to rozgrywka dla czterech osób, choć może w nią grać też mniej chętnych. W każdej grze występuje podział na “młodych” i “starych”, którzy mają przeciwstawne cele. Każdy z graczy dostaje cztery karty (w całej rozgrywce bierze udział tylko szesnaście kart) i rozpoczyna się licytacja, podczas której ustala się szczególne zasady gry oraz podział na “młodych” i “starych”. Jest ich kilka, na przykład gran, zolo lub cicha. Zadeklarowanie którejkolwiek z nich oznacza zobowiązanie do wzięcia określonej liczby bitek w trakcie rozgrywki. A zatem licytacja opiera się na szacowaniu siły własnej ręki i wsłuchiwaniu się w strategię pozostałych graczy.

Po zakończeniu licytacji następuje właściwa rozgrywka. Gracze rzucają energicznie kartami o stół, starając się przebić kartę zrzuconą przez poprzednika. Przy czym określenie “rzucają” nie jest użyte na wyrost. Rozgrywka w baśkę jest dość dynamiczna, a poszczególni gracze nie kryją swoich emocji i krzyczą głośno, gdy mają właściwą kartę. Różni się to choćby od pokera, gdzie trzeba trzymać twarz bez względu na to, czy ma się karetę, czy może fula. W baśce jest tylko jedna zasada, ograniczająca ekspresję emocji – nie można na głos liczyć zrzucanych kart ani zbieranych bitek. Reszta okrzyków jest wręcz wskazana.

Dobra rada mówi, aby nie starać się zrozumieć zasad baśki poprzez kibicowanie, a jedynie poprzez granie. Coś w tym może być, bowiem gra jest bardzo szybka, występuje w kilku odmianach i będąc tylko postronnym obserwatorem niezwykle trudno zrozumieć jej zasady. Samo ich przeczytanie też za wiele nie da. Trzeba trenować, a najlepiej robić to w gronie baśkowych zapaleńców. Gdzie ich znaleźć? A chociażby na turniejach wspomnianej Sztumskiej Ligi. Można też skontaktować się z Polskim Stowarzyszeniem Baśki. Tam z pewnością doradzą nam, gdzie można znaleźć partnerów do gry.

A gdy już będziemy czuli się na siłach, aby spróbować swoich sił z innymi graczami, można zawsze wyruszyć na zawody. Może w ten sposób przyczynimy się do pobicia rekordu osób grających w baśkę. Przed rokiem się nie udało, ale nikogo to nie załamuje. W końcu w baśce nie chodzi o liczbę osób, szybkość rozgrywki czy nawet pieniądze, o które zwyczajowo się gra. Chodzi o spędzanie czasu ze znajomymi oraz jeszcze jeden ważny element. Emocje, które potrafią przykuć do tej baśki gry na bardzo długie godziny.

To co? Karty w dłoń?

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.