14°C bezchmurnie

Namawiam do modnej autarkii

Felietony, Namawiam modnej autarkii - zdjęcie, fotografia

Zakładam, że będzie to optymistyczne i nikomu nie zaszkodzi, jeśli powiem, że wakacje i urlopy nadają się szczególnie, oprócz odpoczynku, również do przyjemnych rozmyślań. Oczywiście pod warunkiem, że ma się luz i jeszcze opiekę, najlepiej dobrej żony i jeszcze trochę Bożej, bo na całkowitą trzeba się bardzo zasłużyć, najlepiej nie grzesząc.

Ale takich – jak wiadomo – nie ma, bo grzeszą mniej lub bardziej nawet przyszli święci. To większość wie. Ale czy każdy wie coś o autarkii? Tego nie jestem pewien, choć w szkole kiedyś uczono o tym, ale moim zdaniem, tendencyjnie i z nutką pejoratywną. Więc na początku ogólnie o tym słowie. Autarkia to taki sposób gospodarowania, który opiera się przede wszystkim na zamkniętym obiegu, bez dopływu z zewnątrz i kapitału, i środków. Inaczej, autarkia to samowystarczalność, a jeśli nie całkowita to przynajmniej maksymalna. Dawno temu, za tzw. króla Ćwieka wszyscy tak robili, bo do tego byli poniekąd zmuszeni. Ale teraz?

Przecież teraz w Biłgoraju czy jego powiecie nikt nikogo zmusić do tego sposobu życia nie może, a ponadto każdy może jechać za granicę za kapitałem i nowym życiem. I większość wraca, jeśli tam się nie zakorzeni. Więc co mam na myśli, jeśli do autarkii namawiam? 

  Tak, namawiam i to robię na własnym przykładzie, a więc na autentycznym przykładzie. Najpierw uprzedzę, żeby z tego głośno się nie śmiać, bo to będzie groteskowe, a może nawet i infantylne, jeśli przyznam się, że na zaawansowanej emeryturze prowadzę gospodarkę wg zasad autarkicznych. I to nawet mi się podoba, mało tego – razem z żoną jesteśmy dumni, że prawie nic nam się nie marnuje i że wszystko, co się rodzi na działce, tj. w lesie z ogródkiem, zużywa. Można powiedzieć, że wszystko to, co tu rośnie, nie jest odpadem, a wręcz przeciwnie stanowi pożywkę dla innej przyrody, nie szkodząc przy tym nikomu. Mam nadzieję, że sąsiedzi w Nadrzeczu to potwierdzą. Wymienię na pierwszym miejscu korzyści z autarkii, jakie dają trzymane w specjalnej wolierze kury i bażanty, a będą jeszcze przepiórki, przy czym każda kura jest inna, a bażanty  złociste i kremowe, i wszystkie mają wspólny jadłospis; mieszanina ziarn, śruta (nieco przetarte ziarna), kartofelki z pociętą zieleniną, okruchy chleba i woda z rzeki bez ograniczeń. Mają też deser – wyplewione z ogródka chwasty. A korzyści, oprócz doznań wzrokowych, to kształtne jajka i ...ich odchody jako nawóz po rozpuszczeniu w wodzie, którym podlewa się róże, które odwzajemniają się śliczną urodą. Inne roślinki też to lubią i rewanżują się dużymi przyrostami i nowymi odrostami. A chwasty? Też rosną szybciej od tego nawozu, ale na nie już czekają wymienione ptaki w wolierze, które jedząc to, więcej niosą jajek. Kółko się zamyka, a odbierane jajeczka każdego ranka wzbogacają menu gospodarzy i wzmacniają ich zdrowie. Dodać jeszcze trzeba niewymierne zadowolenie gospodarzy z takiego gospodarowania, a to przecież dodaje nowych sił i chęci do następnych pomysłów. Podkreślę: to nie nowość. Tak robili nasi ojcowie i całe wioski przez stulecia. Nowość polega, według mnie, na tym, że niektórzy, wliczam tu i siebie, widząc coraz większe zagrożenie dla przyrody, w tym i samego człowieka (choroby, alergie), chcą od tego schematu odejść i połączyć przyjemność z pożytkiem.

Podobnym przykładem autarkii jest wykorzystanie energii słonecznej do ogrzewania wody, a nią ogrzewanie mieszkań. To modne obecnie sonary i specjalne baterie akumulatorowe dające prąd do oświetlenia ulic, dróg i domowych ścieżek w ogrodzie. To wszystko minimalizuje de facto dewastację przyrody, choć łańcuch zdarzeń jest tu bardziej złożony i obejmuje elektrownie węglowe, które zanieczyszczają atmosferę i które emitują szkodliwe nadwyżki ciepła do atmosfery. Niedawno nabyłem takie żarówki słoneczne w wyjątkowo niskiej cenie – 2 zł za sztukę i jestem z nich bardzo zadowolony. Są skuteczne i na razie niezawodne. Podobnych przykładów jest więcej. Wymienię jeszcze możliwość "wydobycia" ze ścieków sanitarnych biogazu, którym można ogrzewać mieszkania. Jest jeszcze możliwość uzyskiwania biopaliw z oleju rzepakowego pochodzącego z rzepaku, który ponadto daje jeszcze wyśmienitą pożywkę dla pszczół, a one niezastąpiony i jakże zdrowy przysmak – miód. O tym zaczynają głośno mówić obecne władze. Dała temu wyraz nasza posłanka Agata Borowiec, zachęcając do gospodarowania w zamkniętym obiegu. Pamiętać też trzeba, że autarkia powszechna i odgórna może być też nadużywana. Przykładem negatywnym niech będzie Korea Płn., gdzie zamknięta i odizolowana gospodarka od reszty świata spowodowała zacofanie i nieodłączną militaryzację. 

Biłgorajczyk, naj-lawok@wp.pl

 

Namawiam do modnej autarkii komentarze opinie

  • gość 2017-07-09 13:38:47

    co z prawem jazdy pana posła bo jakby sprawa przycichła

Dodajesz jako: Zaloguj się

Felietony, - więcej informacji