10°C mgła

Kultura nocą, a w dzień?

Felietony, Kultura nocą dzień - zdjęcie, fotografia

Też powinna obowiązywać i to wszystkich, bez względu na wiek i na pobudzenie, np. alkoholem. To oczywista oczywistość, jakby to ktoś powiedział w żartach. Ale ostatnio, według mnie, pojawiła się swoista moda na kulturę nocą

W Biłgoraju, ale nie tylko, było nocne czytanie, była noc bibliotek, noc muzeum, noc nauki, a ostatnio – 10 czerwca – Noc Kultury, nie wspominając już o nocnych czuwaniach w kościołach. Jakby dzień na kulturę był za krótki, jakby głowie było mało nauki dziennej, a sumienie było bliżej Stwórcy w nocy. Teraz wypada kolej na noc... spania, może zbiorowego, skoro tak polubiliśmy noc i kulturę. A może to tylko taka moda i poszukiwanie nowych doznań pod płaszczykiem nocy. To także daje do myślenia, że wiedza i wrażenia zdobywane nocą były jakby atrakcyjniejsze, jakby przychodziły z większego świata, jakby to miało dowartościować mieszkańców Biłgoraja. Tak chciałoby się powiedzieć, będąc w trzecim wieku, mając trochę dystansu do codziennych uciech i pomysłów. Przypuszczam, że takie moje gadanie młodym nie zawsze się podoba, bo, jak zauważam, lubią oni, zwłaszcza nocą, trochę tej kultury poużywać. I wcale im się nie dziwię, bo młodość ma ponoć swoje prawa i rządzi się jakby rzadziej rozsądkiem, choć może dotknąłem tym niektórych młodych, takich ułożonych i już roztropnych. Więc z góry ich przepraszam, bo wspominam jeszcze takie chwile ze swojej młodości, kiedy luz dowartościowywał np. prywatki z niewielką kontrolą. A były takie np. u śp. Krzysia Wójcika czy u Basi Pajasek, tylko że wtedy nikt tego nie nagłaśniał, a władza sobie tego nie życzyła. Pamiętam też nocną przygodę w 1969 r. w Wilnie, 22 lipca, w święto ówczesnej niepodległości, kiedy byłem zaproszony wraz ze swoją grupą studentów Politechniki Śl., będących na miesięcznej praktyce na Litwie. Wtedy to tamtejszy rektor Politechniki Wileńskiej prof. Cziras (pisownia spolszczona) zaprosił całą  10-osobową grupę na swój koszt do restauracji  Dainava, w której tego dnia była nocą impreza tylko dla dorosłych, w tym jakże atrakcyjny wówczas striptiz. Proszę pomyśleć; komunistyczna Litwa, rektor, polscy studenci z młodym asystentem, godz. 23 początek i jeszcze oficjalne obchody święta polskiego na Litwie. I to była prawdziwa noc przygód, a nie nasza biłgorajska zamykająca się już o godz. 22-ej. To jakby dwa światy; teraz w Biłgoraju i kiedyś na Litwie. Dodam jeszcze szczegół, że motorem tej wileńskiej przygody była żona rektora polskiego pochodzenia, która prawdopodobnie miała duży wpływ na męża, skoro tenże zdobył się na taki gest wobec Polaków i wobec attache polskiego z ówczesnego Leningradu, który był gościem honorowym władz wileńskich. A ja teraz dywaguję, jakby mentor, w wieku mocno dojrzałym i chcę pod powyższym tytułem felietonu trochę powymądrzać się i powytykać niedawnej Nocy Kultury, która miała miejsce w Biłgoraju 10 czerwca br. Czy taki tytuł tego wydarzenia nie jest "naciąganiem" i graniem na zmysłach tych, którym noc kojarzy się ze szczególnymi atrakcjami, zwłaszcza tymi dla dorosłych? Bo jakże można mówić o nocy, skoro ona trwała w godz. 16-22. I to mnie w jakimś tam stopniu dziwi. Więc może lepiej by było, gdyby nazwano to jako Wieczór czy nawet Popołudnie? Chyba nie, bo to byłoby zwykłą imprezą, tylko z niesamowitym rozmachem, głównie dla seniorów, choć najmłodsi też mieliby okazję skorzystać z atrakcji przy BCK i MDK. Ale powstaje kolejne pytanie: dlaczego pod takim tytułem zachęca się nawet dzieci do brania udziału, np. w Święcie Kolorów, które miało miejsce przy BCK? Wiem, że takim pytaniem trochę dezawuuję wartość pomysłu Noc kultury. Piszę celowo drugi wyraz małą literą, bo wytykają to również medialni poloniści, którzy wręcz nawołują do umiaru w stosowaniu dużych liter w nazwach, zwłaszcza tych przydługich. Wiem też, że narażam się w ten sposób zarówno inicjatorom, tj. Forum Organizacji Pozarządowych Powiatu Biłgorajskiego i licznym wykonawcom i organizatorom. Takim pytaniem zapewne prowokuję, a może i denerwuję szczególnie tych, którzy byli organizatorami oraz uczestnikami i wykonawcami jakże bogatego programu i to zaplanowanego w 9 miejscach w całym Biłgoraju. To zrobiło duże wrażenie, zwłaszcza u starszych uczestników, ale jak sądzę i u obserwatorów też. To była już czwarta Noc Kultury w Biłgoraju i należy się tylko cieszyć, że jest w Biłgoraju aż tylu filantropów i wolontariuszy, którzy wkładają w to tyle serca, czasu i poświecenia. Dla nich ta Noc to pełna mobilizacja i wysiłek, i to z poświeceniem. Więc brawo dla nich, niech sławią Biłgoraj nocą, mimo że to było przed nocą. A może będzie kiedyś też całą nocą i z myślą: tylko dla dorosłych?

Biłgorajczyk, naj-lawok@wp.pl

 

Kultura nocą, a w dzień? komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na gazetabilgoraj.pl