- Reklama -

ARiMR potrzebowała gruntownej zmiany

Agata Borowiec: Panie Prezesie, od 2002 roku jest Pan związany z samorządem. W 2002 roku otrzymał Pan mandat radnego miasta, a następnie trzykrotnie został Pan wybrany na wójta gminy Pcim. Poprzez realizację licznych projektów i sprawne pozyskiwanie funduszy unijnych, w tym opieki stomatologicznej dla wszystkich dzieci w gminie stał się Pan jednym z najbardziej znanych samorządowców w Polsce. Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński darzy Pana ogromnym zaufaniem i szacunkiem, mówi o Panu: „Daniel mogę wszystko Obajtek”, natomiast pani premier Beata Szydło powierzyła Panu zarządzanie największą agencją płatniczą w Europie – Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Ostatni rok niewątpliwie był dla Pana rokiem ogromnej zmiany.

Daniel Obajtek: – Ostatni rok był rokiem dobrej zmiany, ale nie zmieniło się moje podejście do pracy i do realizowania zadań. Zaufanie, jakim obdarzyła mnie pani premier Beata Szydło, przekazując obowiązki prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, to dla mnie wielkie wyróżnienie, jednak również mam świadomość ogromnej odpowiedzialności, jaka spoczywa na mnie od momentu podjęcia się tej funkcji.

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa jest największą agencją płatniczą w Europie, wspierającą ponad milion trzysta tysięcy beneficjentów rocznie. Jest to więc odpowiedzialność nie tylko za naszych rodzimych Rolników, ale i za gospodarstwa, które dzięki odpowiedniemu wsparciu naszymi programami mogą być unowocześniane i tym samym rozwijane.

Wiele słyszałam w mediach o problemach z systemem informatycznym, jakie zastał po objęciu stanowiska?

– Zgadza się. Po objęciu stanowiska zastałem sytuację, w której poprzednie kierownictwo, wybrane z ramienia ówczesnego rządu PO-PSL, podpisało aneksy do umów z firmą informatyczną odpowiedzialną za obsługę systemu dopłat bezpośrednich. Jeśli pozwoliłbym na zachowanie terminów zawartych w umowach, pierwsze środki mogłyby zostać wypłacone rolnikom dopiero w marcu kolejnego roku. Nie mogłem do tego dopuścić, dlatego też rozpocząłem rozmowy w kwestii częściowego odbioru funkcjonujących systemów, dzięki czemu udało się wypłacić należne dopłaty rolnikom w nakazanym przez komisję europejską terminie.

Nie ukrywam, że jest to również zasługa pracowników ARiMR, którym serdecznie dziękuję za wzmożoną pracę w tym czasie.

Został Pan prezesem Agencji po 8 latach rządów PO-PSL. Jakie wnioski popłynęły z poprzednich lat jej funkcjonowania?

– Po objęciu stanowiska prezesa poprosiłem niezależną firmę o wykonanie audytu działań Agencji. Audyt zewnętrzny polega nie tylko na wskazaniu błędnych działań i decyzji, czy  wskazaniu błędów przy wydatkowaniu budżetu, ale jest on swoistym kompendium, w jaki sposób dane środki powinny być wydawane. I tak, przez ostatnie lata na szkolenia i kursy przez kilka lat przeznaczono kwotę – bagatela – 54 mln złotych. Kwota na działania promocyjne wyniosła ponad 36 mln, ale środki te przeznaczano np. na zakup noży z drogimi kamieniami do otwierania poczty, notesy skórzane, paski, torby i portfele. Mało tego, filmiki promujące raczej polityków niż działania Agencji pochłonęły w jednym roku ponad 1,5 mln złotych.

Warto również podkreślić, że były to miesiące przedwyborcze. Poza tym na nagrody dla wybranej kadry kierowniczej wydano – bagatela – 280 mln zł, z czego średnia wartość nagród to ok. 280 tys. zł. Są to niewiarygodnie wysokie sumy świadczące o braku uczciwości i o niegospodarności, a takie działania nie powinny mieć miejsca w rządowej Agencji dysponującej środkami publicznymi.

Jakie są w takim razie Pana plany, co teraz zmieni się w ARiMR?

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa potrzebowała gruntownej zmiany.

Przede wszystkim należało zmienić podejście do pracowników, którzy przez ostatnie lata doświadczyli braku szacunku nie tylko do nich samych, ale do ich pracy. Nagradzanie premiami jednej grupy pracowników, z reguły na stanowiskach dyrektorskich i kierowniczych było nie tylko nieludzkie, ale i po prostu nieuczciwe. Podniosłem pensje najmniej zarabiających pracowników Agencji oraz ustaliłem konkretne zasady przyznawania nagród. Od grudnia ubiegłego roku, czyli od początku mojej pracy odwiedzam również pracowników Biur Powiatowych i Oddziałów Regionalnych poprzez systematyczne spotkania w różnych częściach Polski. Wychodzę z założenia, że pracownicy Agencji powinni wiedzieć, jak wcześniej wyglądało funkcjonowanie Agencji na szczeblu centralnym, gdzie podległe jednostki były pomijane, a jaki plan działania ja wprowadzam. Ogromnie cieszy mnie fakt, że pracownicy dostrzegli zmiany i z optymizmem podchodzą do planów na przyszłość.

Moim zdaniem, zadowolenie pracowników przeniesie się również na jakość obsługi naszych beneficjentów, a tym samym na ogólny wizerunek Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jesteśmy tu dla rolników i to na nich powinna być skupiona uwaga Agencji.

Oprócz tego zmieniłem strukturę organizacyjną w centrali Agencji, w której niektóre departamenty były sztucznie podzielone, realizując podobne zadania, co doprowadzało do sprzeczności w niektórych decyzjach. Po objęciu przeze mnie stanowiska został również ustalony harmonogram naboru wniosków PROW 2014-2020, dzięki któremu rolnicy już na początku roku otrzymali informację, w jakim miesiącu będzie ogłaszany nabór, tak aby w odpowiednim czasie mogli przygotować wymaganą dokumentację.

Jeśli chodzi o plany – są one długoterminowe oraz konkretne. Bardzo dobra współpraca z Ministerstwem Rolnictwa przynosi kolejne sukcesy na polu zadań zrealizowanych przez nas, a w niedługim czasie przejmiemy ponad 70% zadań Agencji Rynku Rolnego, która nie będzie już osobną instytucją. Podział zadań w sektorze rolnym na różne instytucje był uciążliwy z punktu widzenia rolników. Ogrom formalności, a na dodatek różne miejsca ich załatwiania doprowadzał do tego, że rolnik biegał od urzędu do urzędu, załatwiając jedną sprawę.

Poza tym wniosek o dopłaty bezpośrednie, który należy złożyć, starając się o dofinansowanie, ma wiele stron oraz jest dosyć skomplikowany, co sprawia trudność przy jego wypełnianiu. Utworzyłem więc zespół ds. uproszczeń, który pracuje nad takimi zmianami we wnioskach, aby spełniały one kryteria Komisji Europejskiej oraz by były prostsze w wypełnianiu.

Panie Prezesie, ostatnio rozmawiałam z Panem o Pana wizycie w województwie lubelskim. Wspomniałam wówczas, że nasze województwo w poprzednich latach rządów koalicji PO-PSL zostało zapomniane, jeśli nie zepchnięte na margines. Brak odpowiedniej infrastruktury, wysokie bezrobocie, a co za tym idzie emigracja ludzi młodych oraz znikające połączenia kolejowe czy autobusowe są pokłosiem tych zaniedbań. Jednak patrząc z drugiej strony, województwo lubelskie posiada ogromny potencjał rolniczy. Czy są jakieś szczególne działania, które planuje się podjąć w naszym województwie?

– Z przykrością muszę powiedzieć, że nie tylko województwo lubelskie zostało zapomniane w latach funkcjonowania poprzedniego rządu PO-PSL. Dlatego cieszą zmiany i praca takich osób jak Pani Poseł na terenie województwa lubelskiego. Cieszy też fakt, że prowadzona przez partię Prawo i Sprawiedliwość polityka jest spójna i każdy ma przed sobą postawione zadania, które skrupulatnie ma realizować na swoim terenie.

Jeśli chodzi o województwo lubelskie, to z przyjemnością przyznam, że to nie tylko ogromny potencjał rolny, ale również ogromny potencjał ludzki. Wykonując nie tak dawno badania dotyczące zasobów ludzkich w dziedzinie informatyki, uzyskałem informacje, iż jedna z lepszych kadr kształci się właśnie w Lublinie. Podjąłem zatem decyzję o powstaniu Zamiejscowego Wydziału Informatyki ARiMR, wspierającego działanie potężnych systemów na jakich pracuje Agencja – właśnie w tym mieście. Dzięki temu młodzi ludzie mają możliwość udziału w ambitnych projektach, jednocześnie uzyskując godziwe wynagrodzenie.

Panie Prezesie bardzo dziękuję za rozmowę!

– Ja również dziękuję za rozmowę i za zaproszenie. Przy okazji pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników tygodnika NOWa Gazeta Biłgorajska.

 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.