Archiwum potrzebne?

Podczas jednej z sesji Rady Gminy Tereszpol radna Ewa Oszmaniec zwróciła uwagę na dokumenty Gminnej Spółdzielni. – Z tego co wiem, to Gminna Spółdzielnia po likwidacji chciała oddać dokumenty do archiwum gminy i nie mogła, a w gminie Zwierzyniec mogli oddać. Wiele instytucji oddaje dokumenty archiwalne, a nawet medyczne do gminnego archiwum, tylko u nas nie można – mówiła. Twierdziła, że trzeba ułatwić życie mieszkańcom, aby mieli łatwy dostęp do dokumentów archiwalnych.

Jak się okazuje, gmina nie może przyjmować dokumentów innych zakładów pracy. Sekretarz gminy Maria Skóra wyjaśniała, że gmina nie prowadzi archiwum gminnego tylko archiwum zakładowe. – To jest małe archiwum i musi spełniać wszystkie warunki, musi być np. odpowiednia wilgotność, oświetlenie, temperatura. Mamy okresowe kontrole w archiwum, które musi być dostosowane do wymogów dotyczących usytuowania, zabezpieczenia czy wyposażenia – wyjaśniła. Dodała, że jeżeli zostałoby utworzone archiwum gminne, wówczas należałoby pobierać opłaty za przechowywanie obcych dokumentów. To wiązałoby się z zatrudnieniem pracownika. Sekretarz wyjaśniła, że są duże wymogi dotyczące utworzenia archiwum.

Wyjaśnienia udzielił również wójt Jacek Pawluk. Tłumaczył, że niegdyś w gminie  przechowywane były dokumenty archiwalne ze Spółdzielni Kółek Rolniczych. Trzeba je było jednak przekazać do archiwum i jeszcze za to zapłacić, bo ich wydawanie przez gminę było kwestionowane. Zaznaczył, że w archiwum urzędu nie można przechowywać nawet dokumentacji szkolnej. Słowa te potwierdził radca prawny Zenon Małysz. – Kierownik Gminnej Spółdzielni mogła przekazać dokumenty do archiwum państwowego, które przyjęłoby je za niedużą opłatą, ale tego nie chciała. Łatwiej je przekazać do gminy, tylko później byłby problem – wyjaśniała sekretarz. Dodała, że aby dostać odpis dokumentów z archiwum państwowego można zadzwonić, napisać i zostaną one wydane.

Odmiennego zdania była radna Oszmaniec. Mówiła, że gmina powinna pomagać ludziom. – Jeżeli przychodzi mieszkaniec z wnioskiem, to trzeba się nad nim pochylić i załatwić sprawę najlepiej, jak się da – mówiła. Sekretarz przekonywała, że założenie archiwum gminnego to bardzo duża inwestycja. Do tego kosztowana. Również wójt mówił, że gmina może przechowywać dokumentacje szkolną, ale nie może być w tym samym budynku co gmina. Tłumaczył, że wszystkie dokumenty trzeba odpowiednio wysegregować, opisać, wykonać spis szczegółowy, a to dużo pracy. – Pani kierownik przyniosła wszystko włożone do jednego pudełka. Gdybyśmy te dokumenty przyjęli, to działalibyśmy niezgodnie z prawem – mówił. Wyjaśniał, że pod wydanym dokumentem archiwalnym musi podpisać się osoba, żeby był ważny i później nie było problemu.

Argumentacja władz gminy nie przekonała radnej Ewy Oszmaniec. – Gmina jest dla ludzi i trzeba ludziom pomagać. Prawo powinno być tworzone dla ludzi – mówiła. 

- Reklama -

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Nowa Gazeta Biłgorajska nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy.